Bomby ekologiczne rosną na składowiskach

Samorządowcy boją się, że niektóre firmy odbierające odpady nie są zainteresowane ich utylizacją, a jedynie składowaniem. Po jakimś czasie ogłoszą upadłość, zostawiając gminę z potężnym problemem.
Bomby ekologiczne rosną na składowiskach

Podczas środowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego Cezary Gabryjączyk, starosta łaski zwrócił uwagę na proceder, polegający na składowaniu śmieci bez zamiaru ich utylizacji. Jego zdaniem w wielu miejscach firmy, które powstały na kanwie reformy śmieciowej zwożą śmieci, często z zagranicy do Polski. Śmieci są kamuflowane w wyrobiskach żwirowych, przysypywane piaskiem.

- Jest to robione pod przykrywką przerobu i utylizacji, ale obawiam się, że po jakimś czasie taka firma może ogłosić upadłość, a właściciele często mieszkający za granicą, są nie do odnalezienia. Z problemem pozostanie wówczas gmina czy powiat - przestrzega Gabryjączyk.

Cezary Gabryjączyk podkreślił, że prosił służby wojewody, by coś z tym procederem zrobiły, ale Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska odpowiedział, że nie ma instrumentów prawnych, by coś z tak składowanymi odpadami zrobić.

- Warto byłoby wyposażyć WIOŚ w bardziej skuteczne narzędzie, by przyhamować ten proceder - powiedział starosta łaski.

Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich dodał, że też zauważa ten problem -  ale jego dotyczy on także składowisk odpadów w miejscach do tego przeznaczonych.

- Te odpady rosną w górę i nie widać, by ktoś myślał o tym, by je zagospodarować. Zaczynamy podejrzewać, że taka firma szybko zniknie z kasą, którą zarobiła, a wójt zostanie z odpadami - obawia się Porawski.

Stanisław Gawłowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska odpowiedział członkom komisji, że instrumenty do walki z tego typu zjawiskami są, trzeba uruchamiać odpowiednie procedury. Gawłowski przypomniał, że składowanie odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych jest nielegalne. Interwencje w tej sprawie może podejmować WIOŚ, policja czy straż gminna - służby te mogą nakładać mandaty. W przypadku zagrożenia dla ludzi czy środowiska w grę wchodzi kara więzienia.

Stanisław Gawłowski dodał także, że odpady w ten sposób przywożone z zagranicy nie są najprawdopodobniej komunalne, ponieważ w krajach Europy Zachodniej stały się one towarem. Jego zdaniemi mamy do czynienia raczej z odwrotnym procesem - to z Polski do instalacji w Niemczech wyjeżdżają odpady.

Gawłowski winą za brak zagospodarowania odpadów obarcza zresztą same... gminy. I uważa, że płynie z tego nauka dla samorządowców.

- Nie da się zbudować systemu gospodarki odpadami za 3 zł za m3 - zaznaczył. - Gminy, które zdecydowały się na takie stawki chcą realizować ustawę w części formalnej, ale fizycznie przepisy nie będą nigdy zrealizowane. Takie gminy muszą zdawać sobie sprawę, że firma odbierająca odpady będzie w stanie je zagospodarować tylko poprzez składowanie - dodał.

- Jeśli rozstrzygasz przetarg za 2,5 zł za m3 to dzisiaj zaoszczędzisz, ale jutro masz potężny problem w postaci bomby ekologicznej na swoim terenie. Rozwiązanie tego problemu będzie wymagało od ciebie gigantycznych nakładów - zauważył Stanisław Gawłowski.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do nihil novi: Masz rację. Oczywiście mówienie o tym, że jest to tanio jest ironiczne, bo jak wiadomo ktoś kiedyś będzie musiał ten syf posprzątać (zapewne dopiero jak zatruje się kilka osób) i to za pieniądze podatników. Czli pozorne oszczędności nie są tanie, ale PZP wymaga przecież by było tanio.... rozwiń

PaKo, 2014-03-29 13:50:24 odpowiedz

Czy to komuś przeszkadza? Na pewno nie. Przecież od wielu lat przyzwyczajeni jesteśmy do życia w brudzie, więc jedna czy 100 takich nielegalnych składowisk więcej - nie ma znaczenia. Jestem pewien, że ŻADNA z tego typu spraw nie będzie wyjaśniona. A że za kilka lat obudzimy się w krajobrazie złożo...nym z gór odpadów? I co z tego. Ważne, aby było tanio. A takie postępowanie tanie jest. Czy ma Ktoś jakieś inne argumenty?? rozwiń

nihil novi, 2014-03-28 09:41:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE