• PARTNERZY PORTALU

Branża śmieciowa zaprotestuje przed Sejmem. Chodzi o in-house

• Pikietujący chcą usunąć kontrowersyjne zmiany w ustawie o zamówieniach publicznych.
• In-house to wyrok śmierci dla prywatnych firm wywożących odpady – twierdzą. 
• Mimo protestu odbiór odpadów ma się odbywać bez zakłóceń i opóźnień.
Branża śmieciowa zaprotestuje przed Sejmem. Chodzi o in-house
Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Mimo protestu wywóz odpadów ma być realizowany według harmonogramu. (Fot. : pixabay.com)

W środę 30 marca przed gmachem Sejmu w Warszawie obędzie się protest pracowników oraz przedsiębiorców z branży gospodarki odpadami. Akcję organizuje Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO) i Polska Izba Gospodarki Odpadami (PIGO.

Pikietujący będą domagać się wykreślenia z projektu nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych zapisu o tzw. zleceniach in-house, zachowania konkurencji na rynku gospodarki odpadami oraz równego traktowania wszystkich firm prowadzących działalność w tym sektorze, bez względu na ich formę własności. Jak podkreślają organizatorzy protestu, akcja jest pokojową inicjatywą i nie będzie uderzała w mieszkańców – usługi wywozu odpadów będą świadczone według harmonogramu, bez zakłóceń i opóźnień.

Przypomnijmy, że propozycja nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych zakłada bezpośrednie zlecanie usług gospodarowania odpadami spółkom należącym do samorządu bez obowiązku ogłaszania przetargu, tylko „oddawania ich z wolnej ręki” na tzw. zasadach in-house.

– Wskutek uchwalenia in-house, przedsiębiorcy prywatni zostaną wykluczeni przez jeden podpis z rynków, na których operują od lat, a owe rynki zostaną po prostu zlikwidowane i zastąpione – jak w okresie PRL – monopolem – mówi Witold Zińczuk, członek władz ZPGO i członek Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego.

Tymczasem prywatne firmy w sektorze gospodarki odpadami stanowią obecnie 56 procent rynku i zatrudniają ponad 18 tysięcy osób (pod petycją sprzeciwiającą się wpisaniu zamówień in-house do ustawy o zamówieniach publicznych podpisało się ponad 6 tysięcy pracowników ze 130 firm).
Przedstawiciele firm zajmujących się gospodarką odpadami wskazują, że skutki tej zmiany odczuwalne będą też w innych sektorach gospodarki, gdzie funkcjonują zamówienia publiczne. Jak argumentują teraz także GDDKiA lub inne instytucje centralne, np. ZUS, agencje rządowe itp. będą mogły powoływać własne spółki lub spółki wielu podmiotów publicznych i powierzać im wykonanie usług po „uzgodnieniu ceny”.

– To jawny zamach na konkurencję – mówi Zińczuk.

Jego zdaniem co prawda w związku z dyrektywą unijną 2014/24/UE, Polska ma obowiązek zmiany przepisów Prawa zamówień publicznych do 18 kwietnia 2016 roku, ale nie jest to równoznaczne z koniecznością umieszczenia w nim zapisu o in-house. Taki krok będzie oznaczał – jak twierdzi - nie tylko monopol samorządów i wyrok śmieci dla prywatnych firm wywożących odpady (a także ich kooperantów), ale też doprowadzi do podwyższenie kosztów wywozu odpadów dla mieszkańców oraz obniżenie jakości usług ze względu na brak konkurencji.

– Ustawodawca zapomniał, że samorządy nie mają pełnić funkcji zarobkowej, tylko wypełniać misję wobec mieszkańców. A teraz nowelizacja i zapis o in-house stworzy patologię, która zabije podmioty prywatne, tworzące miejsca pracy i płacące do budżetu coraz większe podatki – mówi rozmówca z OKP.

Przedstawiciele firm podkreślają, że reprezentatywne organizacje pracodawców (Lewiatan, Krajowa Izba Gospodarcza, Związek Pracodawców RP oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców), jak również największe centrale związkowe (Solidarność i OPZZ) wypowiedziały się zdecydowanie przeciwko zleceniom in-house. Przypominają też krytyczny względem firm samorządowych (wytknięto im nieefektywność i brak optymalizacji kosztów) raport NIK „Realizacja zadań publicznych przez spółki tworzone przez Jednostki Samorządu Terytorialnego”.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Biedni prześladowani...: Ile tych firm jest? Ja pracuję w firmie prywatnej, polskiej. Nasza firma też wyleci z rynku razem z tamtymi?
Nie, bo firmy zagraniczne stać na obniżenie cen i walkę z nami na rynku. My musimy na siebie zarobić. Po tej nowelizacji zostaną firmy gminne ze szwagrami
...i firmy zagraniczne, które wcześniej czy później wykupią gminne. Z firmami zagranicznymi trzeba walczyć inaczej. rozwiń

śmieciarz, 2016-04-02 09:08:28 odpowiedz

Skoro w innych krajach UE nie ma przetargów - to zagraniczne koncerny śmieciowe zjechały się do Polski aby dobrze zrobić polskim konsumentom bo niczego innego nie pragną jak tylko obniżać swoje zyski... Dlatego ostro protestują pod Sejmem z powodu ograniczeń "in house" nakładanych Polsce n...a ich dobroczynne działania, tym bardziej że nie bedą mogli w swoich krajach realizować ich filantropijnej misji - tam in house jest od zawsze... rozwiń

Biedni prześladowani..., 2016-03-30 15:40:23 odpowiedz

o jakiej niby istniejącej obecnie konkurencyjności mówicie? dla mnie to właśnie protestują ci, którzy obawiają się, że kończy im się złoty czas dyktowania cen i wyciągania łatwej kasy zbieranej dla nich przez gminy od ludzi. Zostaną ciągle ripoki, które świetnie zarobią w każdym systemie i będą trwa...ć jako monopoliści. Cała ta reforma jest do kitu, bo przeciętny mieszkaniec nie ma żadnej motywacji do ograniczania "produkowanej" ilości śmieci. rozwiń

malina, 2016-03-30 14:54:58 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU