Byli pracownicy wykupili 97 procent mieszkań popegeerowskich

Prawie wszystkie, bo 97 procent mieszkań w dawnych osiedlach popegeerowskich na Warmii i Mazurach, przejętych przez Agencję Nieruchomości Rolnych, wykupili b. pracownicy PGR-ów. Skorzystali z preferencyjnych warunków; za mieszkania płacili od 10 do 15 tys. zł.
Byli pracownicy wykupili 97 procent mieszkań popegeerowskich
Jak poinformował PAP Jan Rzeszutek z olsztyńskiego oddziału ANR, Agencja przejmując majątek Państwowych Gospodarstw Rolnych w 1992 roku, przejęła także osiedla PGR-owskie, w których mieszkali pracownicy. Do zasobu olsztyńskiego oddziału Agencji trafiło wówczas 59 tysięcy mieszkań.

W ciągu 22 lat zdecydowaną ich większość, bo 46 tysięcy mieszkań wykupili dotychczasowi użytkownicy, część (2,2 tys. mieszkań) przejęły gminy, a mieszkania znajdujące się w najgorszym stanie - zdewastowane i zniszczone, Agencja Nieruchomości zlikwidowała. W zasobach pozostało wciąż około 1300 mieszkań. 800 z nich to są mieszkania, których najemcy nie chcą z różnych względów, najczęściej finansowych, wykupić, nie chcą ich przejąć także wiejskie samorządy.

"Najemcy mieszkań należących do Agencji często są zadłużeni, są to ludzie w ciężkiej życiowej sytuacji, bez pracy, nawet gdy z powodu długów wydane są już nakazy zapłaty, wychodzimy im naprzeciw, rozkładamy spłatę zadłużenia na raty. Średnio dług mieszkańca wynosi od 3 tys. zł do 5 tys. zł. Najwyższy dług użytkownika popegeerowskiego mieszkania to 32 tys. zł"- powiedział Rzeszutek.

"Nawet gdy zadłużenie jest spore, nie odcinamy mediów, rzadko też dochodzi do eksmisji" - powiedział Rzeszutek.

Około 300 mieszkań to tzw. pustostany. Lokale opustoszały, bo ludzie wyjechali z terenów popegeerowskich do miast w poszukiwaniu pracy. Pustostany są także w pałacach, które często na Warmii i Mazurach były siedzibami PGR-ów. Także w nich znajdowały się mieszkania dla pracowników. Agencja lokali mieszkalnych w pałacach nie wystawia na sprzedaż.

"Nie ma zainteresowania zakupem mieszkań popegeerowskich, położonych z dala od miast, od dróg, na uboczu" - dodał Rzeszutek.

Byli pracownicy PGR-ów mieli możliwość wykupienia mieszkań na preferencyjnych warunkach, za każdy rok przepracowany w Państwowych Gospodarstwach naliczana była 4 procentowa zniżka, większość z pracowników kupiła lokale z 90 proc. rabatem. Mieszkania o powierzchni od 30 do 50 metrów kw. kupowali za cenę od 10 tys. zł do 15 tys. zł.

Warmia i Mazury były regionem, gdzie przed 1989 rokiem udział gospodarki uspołecznionej sięgał około 50 proc. Na po­czątku okresu transformacji na terenie ówczesnego województwa olsztyńskiego istniało około stu dużych przedsiębiorstw i kombinatów rolnych. W latach 80. XX wieku w PGR-ach w ówczesnym województwie olsztyńskim pracowało 65 tys. osób, gdy PGR-y zlikwidowano 45 tys. pracowników przeszło na wcześniejsze emerytury.

Oprócz ziemi, maszyn, zwierząt hodowlanych i zabudowań PGR-y miały mieszkania, przedszkola, przychodnie lekarskie, kluby i boiska sportowe.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

A czy ktoś zauważył, że lata temu i nie tylko na Mazowszu, owe mieszkania, bloki, infrastruktury zostały oddane nieodpłatnie kolesiom, którzy pozakładali "spółdzielnie"nie po to by doić i tak już biednych ludzi, ale podobno dla dobra mieszkańców??? Nikt nie zwraca uwagi na to, że takie spó...łdzielnie kotłowniane czerpią ogromne zyski z nie swoich kotłowni (i nie tylko z nich), karząc ich właścicielom, czyli mieszkańcom budynków z takich kotłowni zasilanych, płacić AMORTYZACJĘ a potem UMORZENIE. Często nie mając żadnej umowy na dostarczanie CO i CW. To złodziejstwo! Prezesowie tych SM wmawiają ludziom kłamstwa jakoby nie mają praw do np.,pieców a nawet czasem do ich własnych części wspólnych! Mają układy z np.wodociągami- zarabiają tym samym na wodzie lub innych! Uzurpują sobie prawa własności do sieci wodociągowej!! Wszystko w papierach jest zgodne z prawem, bo kolesiostwo dogadało się lata temu i obie strony czerpią zyski. Okłamują prostych, biednych ludzi, że robią to dla ich dobra, a tym czasem rachunki rosną i tak naprawdę budynki popadają w ruinę- kasa leci do portfeli prezesostwa spółdzielni i ich popleczników. Śmieją nam się w twarz i uważają za półgłupki ze wsi! Pomieszczenia gospodarcze, działki przy budynkach, cała infrastruktura itp.,należą do ludzi, którzy wykupili mieszkania! To samo z wielkimi połaciami ziemi i lasów, które zagarnęli za nic lub za przysłowiową złotówkę. Temat rzeka i bardzo trudny, bo kolesiostwo siedzi nawet w sądach i prokuraturach, ale to jest do odzyskania!!!!! Ludzie, wyciągnijcie wszelkimi sposobami od ANR Umowę nieodpłatnego przekazania Waszego budynku, kotłowni i innych!!!! Idźcie do prawnika. Możecie odzyskać tysiące złotych!!! rozwiń

młodagłupia?, 2014-04-19 14:49:52 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE