Chcą interwencji ws. mostu energetycznego

Władze gmin położonych na trasie mostu energetycznego Polska-Litwa zwróciły się do wojewody podlaskiego o interwencję ws. blokowania tej inwestycji przez wójta Bakałarzewa. To jedyny z 10 samorządów, który nie zakończył procedury planistycznej niezbędnej do rozpoczęcia budowy.
Chcą interwencji ws. mostu energetycznego

Samorządowcy z pozostałych dziewięciu gmin wystosowali apel do wojewody podlaskiego Macieja Żywno. Jak napisali, oczekują zdecydowanych działań i doprowadzenia do realizacji tej inwestycji. O blokowaniu jej przez gminne władze Bakałarzewa poinformowały również premiera, ministerstwo gospodarki i marszałka Podlasia.

Odcinek linii elektroenergetycznej 400 kV N z Ełku do granicy państwa ma przebiegać po polskiej stronie przez 10 gmin: Ełk, Olecko, Wieliczki, Bakałarzewo, gminę i miasto Suwałki, Jeleniewo, Szypliszki, Puńsk i Sejny. Jedynie w Bakałarzewie nie uchwalono dotychczas miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Brak tego dokumentu uniemożliwia zakończenie procedury planistycznej i rozpoczęcie budowy mostu energetycznego.

Zakończenie budowy linii zaplanowano na 2015 rok. Jeśli do tego czasu projekt nie zostanie zrealizowany, to Polska może stracić 700 mln zł przyznanych przez Unię Europejską na realizację całego przedsięwzięcia."Już niebawem skutki nieodpowiedzialnego działania jednego samorządu mogą odczuć wszyscy mieszkańcy Polski północno-wschodniej" - ostrzegli w liście do wojewody samorządowcy. Jak podkreślili, inwestycja nie tylko poprawi bezpieczeństwo energetyczne tej części kraju, ale przyniesie gminom znaczne wpływy z podatków lokalnych.

Wcześniej zainteresowane inwestycją gminy wystosowały apel do władz Bakałarzewa, ale nie przyniosło to żadnego skutku. Wójt Bakałarzewa Tomasz Naruszewicz stwierdził, że zapowiedź budowy linii energetycznej wywołała w jego gminie protesty i nie będzie postępował wbrew woli mieszkańców.

Według wójta protestujący domagają się m.in. budowy linii podziemnych zamiast napowietrznych i dlatego do czasu uwzględniania postulatów przez inwestora rada gminy nie uchwali miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który sankcjonowałby przebieg linii.

Zdaniem rzecznika prasowego inwestycji, Jacka Micińskiego, zachowanie wójta Bakałarzewa może dziwić, ponieważ ponad dwie trzecie właścicieli terenów objętych inwestycją w tej gminie zawarło już umowy z wykonawcą firmą ELTEL Networks. Wypłacono im ok. 2 mln zł rekompensat.

Według Micińskiego, oznacza to, że rzeczywista skala protestu jest znikoma, a protestujący to w ogromnej większości osoby, których nieruchomości znajdują się z dala od linii. "To dziwne, bo również ci mieszkańcy skorzystają na inwestycji. Wpływy z podatków do budżetu gminy mogą wynieść nawet 1,5 mln zł rocznie" - powiedział Miciński

Jego zdaniem, sytuacja w gminie Bakałarzewo jest bezprecedensowa. Do tej pory żaden samorząd gminny nie blokował tak ogromnej inwestycji na jej końcowym etapie.

W ocenie rzecznika, wojewoda podlaski może wszcząć postępowanie zastępcze. Umożliwi to budowę linii, ale wówczas obciąży finansowo gminę Bakałarzewo, która formalnie nie wywiązała się z ustawowego obowiązku i nie zakończyła procedury planistycznej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Brawa dla wójta Bakałarzewa, jedyny rozsądny samorządowiec nie dający sie ugiąć pod presją faktów dokonanych. Przypomina to forsowanie za wszelką cenę jedynego słusznego odcinka Via-Baltiki przez Rospudę. Linię należy prowadzić jako podziemną i to najkrótszą trasą a nie zawijasami po całej krainie ...bo w najkrótszym przebiegu ma działki mający wejścia politykier... rozwiń

400 kV pod ziemie, 2013-06-28 07:55:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE