Czarne chmury nad strażą miejską

Straż miejska to obecnie najbardziej znienawidzona służba w Polsce. W założeniu miała to być jednostka pomagająca mieszkańcom miast, która przy okazji odciążyłaby policję. Szybko stała się jednak sposobem na uzupełnienie miejskich budżetów.
Czarne chmury nad strażą miejską

Efekt jest taki, że już dwanaście polskich miast pod naciskiem mieszkańców zlikwidowało swoje straże. Należą do nich m.in. Stalowa Wola, Żory czy Chrzanów. Wygląda na to, że niebawem dołączą do nich kolejne.

Nie tęsknią

Zarzuty mieszkańców wobec funkcjonariuszy we wszystkich miejscach w Polsce są bardzo podobne. Można je podsumować jednym zdaniem: strażnicy miejscy nie wywiązują się z misji, do której zostali powołani – nie są pomocni mieszkańcom miast. Ich podstawowe zajęcie to wystawianie mandatów, tymczasem sytuacje takie, jak pomoc w odpaleniu zamarzniętego samochodu należą do rzadkości.

Samorządom również coraz trudniej znaleźć argumenty, które uzasadniałyby istnienie straży miejskiej.

– Wielu boi się, że jeśli straż miejska zniknie, to w jej miejsce nie zostanie zaproponowane nic w zamian i powstanie luka. U nas nie odczuwa się jednak żadnej tęsknoty – mówił w jednym z wywiadów Ryszard Kosowski, burmistrz Chrzanowa.

Czytaj też:  Straż miejską należy udoskonalać, a nie osłabiać

– Czas, który już upłynął, pokazał, że miasto nie odczuło wielkich ubytków. Od pięciu lat nie pojawił się żaden głos mieszkańców, którzy chcieliby powrotu straży, choć mówiłem wtedy (w 2007 roku – przyp. red.), że jeśli zajdzie kiedyś taka potrzeba, to zawsze można wrócić do powołania tej formacji. W naszej okolicy tendencje są natomiast wręcz przeciwne, bo w ostatnim czasie straż zlikwidowała też jedna z ościennych gmin – dodawał.

Zdaniem Kosowskiego utrzymywanie formacji to duży wydatek, z którego nie ma zbyt wielkiego pożytku.

– Dokonaliśmy analizy pracy strażników i okazało się, że ich efektywność nie jest wysoka, nieadekwatna do ponoszonych przez nas wydatków. Nie mogę powiedzieć oczywiście, że strażnicy nic nie robili oraz, że nie byli potrzebni. Ale oczekiwaliśmy od nich czegoś więcej – podsumowuje.

W jaki sposób udało się wypełnić lukę powstałą po likwidacji straży? Chrzanów po prostu płaci policji za dodatkowe patrole. Założenie jest takie, że nie mogą być one wykonywane żadnym środkiem lokomocji, a wyłącznie pieszo. Z comiesięcznych raportów, które dostaje Kosowski, wynika, że obecne wyniki ze wskaźnikami pracy straży miejskiej, to naprawdę duża różnica. Dodatkowo jest to dobrze skoordynowane i skupione w jednych rękach. Nie trzeba pewnych czynności specjalnie przekazywać policji, bo sama, mając raport z patroli, potrafi szybko opanować sytuację.

Cios z NIK

Zwolennicy likwidacji straży miejskiej pod koniec ubiegłego roku dostali do rąk potężną broń: miażdżący dla formacji raport Najwyższej Izby Kontroli. Wynika z niego przede wszystkim, że fotoradary w rękach straży miejskiej najczęściej nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa.

W latach 2009-2010 w większości gmin straż koncentrowała swoje działania na kontroli prędkości pojazdów (w niektórych miastach nawet ponad 90 proc. mandatów wystawianych przez straż miejską dotyczyło przekroczenia prędkości). Udział mandatów nałożonych w wyniku kontroli ruchu drogowego w wartości wszystkich mandatów nałożonych przez strażników gminnych (miejskich) wyniósł np. w gminie Pelplin 98,7 proc., a w gminie Kobylnica 99,9 proc.” – czytamy w dokumencie.

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

STRAŻ MIEJSKA TO POWRÓT BYŁEGO ORMO I ZOMO ZERO ZNAJOMOŚCI PRZEPISÓW TYLKO FOTO RADAR I WSZYSTKO

ANDRZEJ, 2014-03-25 15:34:05 odpowiedz

do Jana ..... Pytanie jest takie Dlaczego wiecznie czepiają się straży a nie Policji a przede wszystkim INSPEKCJI TRANSPORTU DROGOWEGO? Dlaczego nikt nie pisze ile to ma inspekcja fotoradarów ile nie oznakowanych aut? DLACZEGO? Gminy mają coraz więcej zadań do wykonania, a z czego maja drogi budowa...ć lokalne? Albo z wystawionych mandatów albo z zaciągniętych kredytów które trzeba spłacić i co się wiąże, że trzeba podnieść podatki tak żeby równały się conajmniej z wysokością mandatu. rozwiń

strażnik, 2014-03-24 14:06:18 odpowiedz

Zimą, straż miejska, winna zajmować się pilnowaniem właścicieli posesji aby sprzątali śnieg z chodników a oblodzone posypywali solą ewentualnie piaskiem. Na wiosnę zaś i latem, straż miejska winna dopilnować aby pozostający na chodnikach piasek i śmieci zostały posprzątane i wywiezione na śmietniska.... Tak się jednak nie dzieje, bo od wiosny, straż miejska łapie kierowców i na siłę lub przy pomocy fotoradarów, wlepia mandaty. Piasek i śmieci na chodnikach, pozostają aż co najmniej, do lipca. Kiedy przychodzi wiatr i ulewy letnie, wszystko, tj.piach + śmieci, spływa do kanalizacji burzowych i zatyka tę kanalizację w kilku niżej położonych częściach miasta. Wtedy, burmistrze i prezydenci, muszą wydawać ogromne pieniądze z naszych oczywiście podatków aby udrożnić systemy kanalizacyjne. Na głównych ulicach miasta, po prostu, śmierdzi z kanalizacji. Pseudo zysk z mandatów, nałożonych przez straże miejskie, utopiony jest w tychże kanałach. Tak jest co roku w Stargardzie Szczecińskim. Nieliczni turyści, wykręcają nosy. Przyjedźcie obrońcy straży miejskich i powąchajcie. rozwiń

chory na raka nerki, 2014-03-09 12:31:42 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE