Czy gospodarka o obiegu zamkniętym może zadziałać? Naukowiec wysłał ankiety do 2479 gmin

  • Piotr Toborek
  • 08-11-2016
  • drukuj
• Ministerstwo Środowiska promuje od pewnego czasu model gospodarki odpadami o obiegu zamkniętym.
• Część fachowców twierdzi jednak, że bez radykalnych zmian obieg zamknięty to w polskiej gospodarce odpadami mrzonka. Dlaczego?
Czy gospodarka o obiegu zamkniętym może zadziałać? Naukowiec wysłał ankiety do 2479 gmin
Największą barierą we wprowadzaniu gospodarki o obiegu zamkniętym jest pomijanie odpadów kuchennych i paleniskowych jako odrębnych frakcji (fot.bytow.pl)

W tej chwili w Polsce obowiązuje model selektywnego zbierania odpadów komunalnych, który zakłada, że mieszkańcy są w stanie właściwie podzielić odpady na wymagane prawem frakcje i wrzucić je do właściwych pojemników.

- Założenie to możliwe jest do realizacji w dwóch scenariuszach – pisze dr Marek Goleń w pracy „Model gospodarowania odpadami komunalnymi dla Polski w kontekście wyzwań gospodarki o obiegu zamkniętym” (cały tekst w Multimediach), która jest częścią większego wydawnictwa przygotowywanego do publikacji.

Pierwszy scenariusz polega na długotrwałej i stabilnej edukacji mieszkańców pod kątem tego, co powinno się robić z odpadami, a czego robić nie można. Jak pisze autor (uwaga!) kilkadziesiąt lat takiej pracy ze społeczeństwem może zaowocować wysoką świadomością ekologiczną i wzrostem skuteczności selektywnej zbiórki.

Alternatywną drogą, która pozwoli szybciej osiągnąć zakładany plan, może być silny monitoring działań poszczególnych gospodarstw domowych i zdecydowane oraz dotkliwe sankcjonowanie uchybień w segregacji na podstawie ścisłych przepisów w tej sprawie.

Zdaniem Marka Golenia obie drogi można połączyć uzyskując wtedy efekt synergii.

Niestety – zdaniem naukowca - uśredniając warunki polskie należy zdecydowanie stwierdzić, że żaden ze scenariuszy w praktyce nie zaistniał, a gminy, które zastosowały w długim okresie stabilny model segregacji odpadów komunalnych wraz z wieloletnim programem edukacji ekologicznej mieszkańców, są nieliczne i osiągają z reguły i tak niezadowalające efekty z punktu widzenia gospodarki o obiegu zamkniętym.

Naukowiec dodaje, że spowodowane jest to pomijaniem odpadów paleniskowych (popiół) i kuchennych (bioodpady) w stosowanym i promowanym modelu segregacji.

Dr Goleń zauważa także, że o monitoringu działań poszczególnych gospodarstw domowych w warunkach budynków wielorodzinnych w zasadzie nigdzie w Polsce nie ma mowy - a to z powodu braków infrastrukturalnych - dlatego o sankcjonowaniu również mowy być nie może.

W praktyce kontroli brak

Także Bernhard Skiba z firmy East Europe Consulting Company twierdzi, że bez kontroli nad odpadami od momentu ich wrzucenia do pojemnika, aż po dostarczenie do instalacji sytuacja się na pewno nie zmieni:

- Jeżdżę po kraju rozmawiam z samorządami i widzę, że praktycznie nikt nie panuje nad tymi odpadami, nikt nie ma pojęcia jaka jest struktura i co tak naprawdę się z nimi dzieje - mówi.

Skiba podkreśla, że w oparciu o samą dobrą wolę i edukację ekologiczną mieszkańców wyników się nie osiągnie.

- Nawet w Niemczech, które są pod tym względem liderem, a dbałość o ekologię jest duża, skokowy postęp w segregacji nastąpił dopiero po wprowadzeniu kontroli i indywidualnego systemu rozliczania. Wcześniej też wcale nie było tak pięknie, wprowadzenie kolejnych pojemników na następne frakcje niewiele zmieniało.

W Niemczech większość gmin wprowadziła kontrolę wagi i jakości odpadów pod koniec lat 90-tych i wówczas ilość odpadów zmieszanych zmalała o ok. 40 procent.

Jak wygląda „historia” segregacji w Niemczech możemy zobaczyć na przykładzie danych z powiatu Aschaffenburg (wykres poniżej):

 

 

- To zresztą nic dziwnego, jak mieszkańcy odczuli, że segregując mniej płacą, to się do tego przekonali. U nas też nic nie zmienimy jak ludziom to się nie będzie opłacać – dodaje przedsiębiorca.

 


KOMENTARZE (39)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do absurdy biurokracji: Myślę, że Bruno miał na myśli to ze w mini pszok ala Płock, Nakło, odpady są przetwarzane... myte segregowane. ..

bp, 2016-11-14 22:26:07 odpowiedz

Do absurdy biurokracji: zwykłe altany śmietnikowe obszczywane wewnątrz i podpalane a jak są zamykane to zasikane z zewnątrz - to bezpieczne i nie mające wpływu na środowisko instalacje ochrony środowiska nie wymagające żadnych procedur administracyjnych... Zaś minipszoki posiadające pracowników, u...rządzenia sanitarne i klimatyzacyjne - to niebezpieczne dla środowiska źródła epidemii i emisji szkodliwych czynników - dlatego muszą posiadać certyfikaty inspekcji sanitarnej, inspekcji ochrony środowiska, inspekcji radiologicznej i dziesięciu innych pozytywnych opinii instytucji... Takie to państwo - zagrożenie widzi tam gdzie jest ład i porządek, promuje zaś przybytki do których niewielu ma odwagę wejść z workiem śmieci po zmroku... rozwiń

Takie państwo jak i gminy, 2016-11-12 14:58:23 odpowiedz

Do Bruno: A do altanek śmietnikowych też takie pozwolenia wydajecie w waszej gminie? Co to za gmina?

absurdy biurokracji, 2016-11-12 13:31:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE