Dlaczego mamy tak mało publicznych toalet z prawdziwego zdarzenia?

Sprawa miejskich szaletów jest w Polsce delikatna. Samorządy są zobligowane do ich budowy rozporządzeniem ministra infrastruktury, a potrzeba ogólnodostępnych toalet dla mieszkańców nie podlega dyskusji. Temat jest nawet ważniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę miejscowości turystyczne, gdzie każdego roku w sezonie letnim zaludnienie wzrasta kilkukrotnie.
Dlaczego mamy tak mało publicznych toalet z prawdziwego zdarzenia?
Tylko część publicznych toalet jest całodobowa i za większość trzeba płacić - wynika z naszego raportu (fot. pixabay)

Z naszego raportu wynika, że samorządowcy w znakomitej większości są bardzo skrajni w kwestii budowy publicznych toalet w swoich gminach – albo są to nowoczesne obiekty wybudowane za setki tysięcy, a czasem nawet miliony złotych, albo toi-toie, których widok ma niewiele wspólnego z mądrym zagospodarowaniem przestrzeni miejskiej. 

W 2011 roku sprawie tej przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie, który dotyczył utrzymania czystości w miejscach publicznych. Poruszony w nim wątek publicznych szaletów nie pozostawiał złudzeń – w Polsce gminy mają z tym duży problem. W 2011 roku na jedną toaletę publiczną przypadało w Polsce prawie 12 tysięcy mieszkańców, co stawia nas w ogonie Europy.

Czy sytuacja się zmieniła? Zaglądamy do miejscowości popularnych wśród turystów, czyli tam, gdzie liczba publicznych szaletów ma szczególne znaczenie. I pytamy, ile toalet od czasów raportu NIK wybudowano, a ile zlikwidowano. Jak się okazuje, toaletowego „boomu” w ostatnich latach nie było. Kolejny wniosek, jaki się nasuwa, to fakt, że koszty utrzymania tych toalet do małych nie należą.

Zatrzęsienie toi-toiów w stolicy

Zaczynając od stolicy, wśród publicznych szaletów magistrat wymienia jako pierwszy ten, który znajduje się przy plaży Poniatówka, na praskim brzegu Wisły, naprzeciwko PGE Narodowego. Chodzi o wybudowaną przed trzema laty tzw. „supertoaletę”, która mieści się w pawilonie wybudowanym za 4,6 mln złotych. Obiekt o powierzchni 1300 mkw., złożony m.in. z toalet, wypożyczalni sprzętu sportowo-rekreacyjnego i kawiarni, został oddany w przetargu najemcy.

Pawilon z szaletem w Warszawie za 4,6 mln zł (fot. UM Warszawa)
Pawilon z szaletem w Warszawie za 4,6 mln zł (fot. UM Warszawa)

W Warszawie znajdziemy też kilka publicznych szaletów automatycznych. Znajdują się na Mokotowie, Pradze-Południe, Pradze-Północ, Żoliborzu i Śródmieściu. Część toalet publicznych jest też zlokalizowana w budynkach miejskich.

Stołeczny ratusz podkreśla jednak, że już po wakacjach w Warszawie pojawią się pierwsze z 49 nowoczesnych automatycznych toalet miejskich. Będą one w pełni zautomatyzowane – przewidziano m.in. automatyczne otwieranie i zamykanie drzwi, automatyczne bezdotykowe mycie i czyszczenie muszli, mycie i podgrzewanie podłogi czy zdalne powiadamianie o awarii.

Koszt jednej takiej toalety jednostanowiskowej wyniesie 274,5 tys. zł netto, natomiast koszt toalety wielostanowiskowej 325 tys. zł netto. Toalety będą płatne – nie określono ile, ale można się łatwo domyślić, bo będą przyjmować monety o nominale od 10 groszy do 5 złotych, a także monety 1 euro oraz karty zbliżeniowe. W pierwszej kolejności zostanie uruchomionych 19 toalet – po jednej sztuce w dzielnicach Żoliborz, Praga-Północ i Praga-Południe, a reszta na Śródmieściu. Kolejne 30 sztuk powstanie w latach 2017-2018.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Proponuję poprawić ten błąd w tytule, bo chyba Pan redaktor złą formę wyrazu wstawił.

obserwator, 2016-08-11 08:28:00 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU