Do Dąbrowy Górniczej trafi toksyczna niespodzianka z Salwadoru

Ponad 70 ton niebezpiecznych odpadów płynie do Polski z Salwadoru. Prostu z portu w Trójmieście trafią do zakładu Sarpi w Dąbrowie Górniczej-Strzemieszycach, gdzie mają być zutylizowane. Informacja wśród mieszkańców wywołała panikę, choć od lat muszą żyć otoczeni przez wysypiska śmieci i zakłady utylizacji odpadów. Teraz jak mówią czara goryczy się przelała.
Do Dąbrowy Górniczej trafi toksyczna niespodzianka z Salwadoru

Jak przekonują mieszkańcy Strzemieszyc dobra kondycja Dąbrowy Górniczej, której są dzielnicą okupiona jest przez to ich zdrowiem.

- Były Strzemieszyce, a są Śmieciowice. Było zagłębie węglowe zrobiono nam śmieciowe, jesteśmy najbogatszym miastem w okolicy - mówi Halina Mucha, Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce.

Na wysokie dochody budżetowe zdaniem mieszkańców ma wpływ aż osiem firm zajmujących się składowaniem i przetwarzaniem odpadów, a w Strzemieszycach planowane są już dwie kolejne tego typu inwestycje. Tym razem głośny sprzeciw wywołała informacja, że do jednej z firm trafić mają 72 tony niebezpiecznych odpadów z Salwadoru.

- Ja jestem gotowa nawet się położyć na drodze, żeby to nie przejechało. Do tego stopnia, bo ja mam małe dziecko i ja sobie nie pozwolę na to, żeby ktoś truł - zaznacza Wioletta Paluch, mieszkanka Strzemieszyc. - Dziecko choruje, ma problemy z kaszlem. Nikt nie umie powiedzieć dlaczego, a u wielu specjalistów już byliśmy - dodają Stanisław i Anna Wiatrowscy, mieszkańcy Strzemieszyc.

Nikt też jak mówią nie chce im pokazać wyników badań i analiz powietrza, którym na co dzień oddychają.

- Ten smród dokucza nam tak, że ja mieszkając tutaj 54 lata nie otworzyłam nigdy w nocy okna. To jest niemożliwe, żeby tu mieszkać po prostu - denerwuje się Alicja Cieplak,, Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce.

 I choć protestowali już nie raz, to teraz czara goryczy się przelała. Mieszkańcy gotowi są na wszystko, zwłaszcza, że jak mówią nikt nie chce im przyjść z pomocą.

- Miasto nie ma prawa odwołać się od tej decyzji. Po prostu zostaliśmy poinformowani o tym, że taka nie "miła" paczka, niespodzianka zostanie do Dąbrowy przywieziona - informuje Bartosz Matylewicz, UM Dąbrowa Górnicza.

Niestety prezydent Dąbrowy Górniczej, choć jak przekonuje jego rzecznik w sprawę jest  zaangażowany, na proteście, ku rozczarowaniu mieszkańców się nie pojawił. Ograniczył się do listu.

- Pan prezydent Podraza unika spotkań, ponieważ takie podobne spotkanie, tylko nie pikietę zorganizowaliśmy przed wyborami. Pięciu kandydatów przybyło na spotkanie, natomiast pan prezydent stwierdził, że ma inny plan zajęć - wspomina Jerzy Reszke, Stowarzyszenie Samorządne Strzemieszyce.

W piśmie mowa między innymi o tym, że choć podobnie jak mieszkańcy miasta jest on zaniepokojony zaistniałą sytuacją, jednak nie posiada środków prawnych do zatrzymania transportu. Zmuszony jest też odesłać mieszkańców do odpowidzialnego za decyzję Głównego Inspktora Ochrony Środowiska.

Odpady z egzotycznego Salwadoru trafić mają do Strzemieszyc, ponieważ nikt nie jest w stanie ich tam zutylizować. W tym miejscu, to ponoć nic szczególnego, bo podobnych spala się tu dużo więcej każdego dnia. Najpierw odpady mają zostać spalone w temperaturze 1100 stopni, gwarantującej jak zapewniają przedstawiciele firmy Sarpi pełny rozkład. Powstałe przy tym spaliny mają być dodatkowo sześciokrotnie oczyszczone.

- Jakość spalin, jakie może emitować spalarnie, jest bardzo szczegółowo określony przepisami i zapewniam, że jakość spalin emitowanych przez naszą spalarnię jest dużo niższa od tych wskazanych przez prawo limitu - tłumaczy Barbara Farmas, wiceprezes zarządu SARPI Dąbrowa Górnicza.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Trzeba w Salwadorze Zakład wybudować, No i tam na miejscu Gnój utylizować. A tu brać kasiorkę, Ot choćby z tej racji, Że NASZ KRAJ dokonał Tam utylizacji.

Eterno Vagabundo, 2014-11-26 23:33:38 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE