Dworzec na sprzedaż

  • Gazeta Zamojska
  • 18-01-2011
  • drukuj
O mały włos nie ruszyłyby w trasę autobusy zamojskiego PKS. Wszystko za sprawą rosnącego zadłużenia przewoźnika. Aby spłacić długi PKS sprzeda dworzec przy ulicy Hrubieszowskiej.
Dworzec na sprzedaż

W zamojskim PKS od dłuższego czasu nie działo się dobrze. Spółka jest zadłużona na ponad milion złotych. Związkowcy obwiniają o to Wiesława Fika, swojego - byłego już - prezesa. Były protesty, a nawet okupacja jego gabinetu. Związkowcy zarzucali Fikowi niegospodarność w prowadzeniu przedsiębiorstwa. Do annałów przejdzie sytuacja gdy prezes Fik odmówił rozmów z zakładową "Solidarnością" ze względu na obecność mediów na sali.

W końcu zamojski PKS przejął Urząd Marszałkowski w Lublinie. Radni sejmiku wyrazili na to zgodę. Pomysł ten spotkał się również z aprobatą Aleksandra Grada, ministra skarbu. Pozytywnie do tego faktu odnieśli się również związkowcy z zakładowej "Solidarności". Według prezesa PKS sytuacją w zakładzie zniecierpliwili się wierzyciele spółki. Dlatego prezes Fik wystąpił do sądu o ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa. Upadłość PKS stała się faktem 30 grudnia 2010 roku. Według prezesa upadłość zakładu i sprzedaż dworca miały załatwić wszystkie problemy PKS z wierzycielami. Uzyskane w ten sposób pieniądze miały pozwolić na spłatę długów i stworzenie nowego dworca przy ulicy Sadowej.

Wyrok o upadłości spółki uprawomocniłby się już w sobotę. Wtedy jednak PKS straciłby także licencję transportową i autobusy nie mogłyby wyjechać w trasę. Wobec tego PKS nie mógłby spełniać swojej roli, jako przewoźnika. - Ta sytuacja musi byś rozwiązana - podkreślał wielokrotnie Marek Walewander. - W PKS Zamość pracuje ponad 130 osób. Ten zakład musi działać. W interesie wszystkich - dodał szef zamojskiej "Solidarności". Ponadto pomysł prezesa Fika o sprzedaży dworca Walewander określił jako ruch błędny i krótkowzroczny. W efekcie powiększającego się chaosu w PKS, marszałek Krzysztof Hetman wystąpił o odwołanie Wiesława Fika z jego funkcji.

W środę, 12 stycznia, Rada Nadzorcza zamojskiego PKS-u odwołała ze stanowiska prezesa Wiesława Fika. Przedsiębiorstwem będzie teraz zarządzał Tadeusz Kuna, były prezes Cegielni Markowicze. Andrzej Sokół, przewodniczący rady nadzorczej PKS Zamość stwierdził, że powodem odwołania prezesa Fika były różnice w koncepcjach rozwoju przedsiębiorstwa. - Inne są koncepcje marszałka, a inne prezesa Fika - powiedział Sokół. Dodał też, że odwołanie było wskazaniem ze strony władz województwa. Rada odwołała Fika jednogłośnie. To jednak nie rozwiązuje całkiem sprawy. Jaki pomysł na ten węzeł nieszczęść ma marszałek Hetman? W swoim oświadczeniu przedstawia on zarys dalszego postępowania: "Celem działania Zarządu PKS Zamość było naprawa przedsiębiorstwa. W zaistniałej sytuacji pierwszym krokiem do tego jest złożenie wniosku o upadłość naprawczą. To umożliwia wdrożenie procedur pomocnych w naprawie przedsiębiorstwa. Równocześnie taka decyzja na mocy prawa transportowego powoduje cofnięcie licencji transportowej czyli pozwolenia na prowadzenie działalności i tym samym uniemożliwia naprawę firmy."

Wnioski z lektury pisma są nieco paradoksalne i tworzą błędne koło - aby naprawić zakład trzeba ogłosić jego upadłość, lecz to sparaliżuje wypełnianie przez PKS jego funkcji. Marszałek zapewnia, że jedynym wyjściem jest natychmiastowe zażalenie na postanowienie upadłości, które jeszcze w ubiegłym tygodniu miało wpłynąć do sądu. Te ostre, ale stanowcze ruchy pozwoliły utrzymać licencję PKS. Związkowcy, jak i pasażerowie wyrażają nadzieję, ze nowy prezes - Tadeusz Kuna, do spółki z nowym właścicielem, ogarną bałagan zostawiony przez poprzednie władze PKS.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie wzystko jest na sprzedaż ! Inwestor zapewne sie nie wycofa ale musimy zostawić dla siebie to co najlepsze...Te kolorowe autobusy były i są cudne!

NIEWYTRZYMAŁ, 2011-01-18 20:11:45 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE