Gdańsk: nie widać końca afery mieszkaniowej w magistracie

Ciągnące się od ponad dwóch lat postępowanie w sprawie korupcji czterech urzędniczek Wydziału Gospodarki Komunalnej dobiega końca. Na ostateczny wyrok przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać.
Gdańsk: nie widać końca afery mieszkaniowej w magistracie
W Urzędzie Miejskim w Gdańsku nie jest już zatrudniona żadna spośród czterech pracownic, którym postawiono zarzuty (fot. flickr.com/Moyan Brenn)

W piątek, 8 stycznia do Urzędu Miejskiego w Gdańsku przyjechało dwóch funkcjonariuszy CBŚ. Przywieźli w kartonach ok. 1900 teczek, które zostały zabrane na potrzeby śledztwa w 2013 r. Jest to dokumentacja dotycząca wniosków złożonych przez osoby, które w latach 2008-2013 ubiegały się o pomoc mieszkaniową z zasobu gminy.

Według Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku w tym czasie w magistracie dochodziło do przypadków korupcji biernej, czynnej, płatnej protekcji i fałszowania dokumentów. Urzędniczki miały m.in. przydzielić mieszkania osobom nie spełniającym warunków dla udzielenia pomocy mieszkaniowej przez samorząd.

Ile było takich przypadków? Prawdopodobnie 10 lokali mieszkalnych. W innych sytuacjach podejrzane o popełnienie przestępstw miały przyjmować pieniądze m.in. w związku udzieleniem obietnicy, że sprawa będzie pozytywnie rozpatrzona.

- Śledczy nie oddali jedynie 55 - informuje jeden z pracowników magistratu. - Można się domyślać, że stały się teraz częścią zebranego materiału dowodowego - czytamy na miejskim portalu gdansk.pl.

Śledztwo trwa od 2013 roku

Wszystko zaczęło się od zatrzymania latem 2013 r. dwóch pracownic Wydziału Gospodarki Komunalnej. Materiały zebrane przez prokuraturę były na tyle mocne, że 45-letnią Katarzynę M. i 53-letnią Krystynę W. pod koniec sierpnia 2013 r. aresztowano na trzy miesiące (okres ten został później przedłużony). Obie miały się dopuścić w sumie 59 przestępstw o charakterze korupcyjnym lub związanych z działaniami korupcyjnymi. Według prokuratury, miały bezprawnie przyjąć 536 tys. zł korzyści majątkowej.

Dwie kolejne urzędniczki zostały zatrzymane po złożeniu do prokuratury stosowanego zawiadomienia przez Urząd Miejski w Gdańsku. Była to reakcja na donos mieszkańca. Jedna z zatrzymanych pracowała w urzędzie od 1989 r.

Piąta z urzędniczek, objęta innym śledztwem, powołując się na wpływy w magistracie, miała obiecywać lokale komunalne poza kolejką. Według ustaleń śledztwa za takie „pośrednictwo” miała otrzymać w sumie 107,7 tys. zł.

Wkrótce akt oskarżenia

Przed sądem za udział w korupcyjnym procederze odpowiedzą nie tylko urzędniczki, ale też osoby, które przekazały łapówki lub w inny sposób przyczyniły się do popełnienia przestępstw - na przykład poprzez pomoc w fałszowaniu dokumentów. Zarzuty przedstawiono z sumie 36 osobom.

Jak zapewnia prok. Dariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, śledztwo jest w końcowej fazie. Wkrótce do sądu powinien trafić akt oskarżenia w stosunku do czterech urzędniczek.

- To nie będzie za tydzień, ani za dwa - mówi prok. Marciniak. - Ale w pierwszym kwartale tego roku.

Śledztwo przeciwko piątej urzędniczce zostało już zakończone, sprawa została skierowana do sądu - termin rozprawy został wyznaczony na kwiecień 2016 r.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU