Gdańskie Szadółki, smród: jest szansa na rozwiązanie problemu

Jest szansa na rozwiązanie śmierdzącego problemu w gdańskich Szadółkach. Zakład zaproponował konkretne rozwiązania w zakresie ograniczania uciążliwości odorowych.
Gdańskie Szadółki, smród: jest szansa na rozwiązanie problemu
Zakład Utylizacyjny w Szadółkach stwarza wciąż problemy odorowe. Fot. szadolki.pl

Zakład Utylizacyjny w gdańskich Szadółkach kosztował ponad 300 mln złotych. Miał być wzorem dla innych komunalnych inwestorów. Na razie jest miejscem nieustającego konfliktu z okolicznymi mieszkańcami, którzy narzekają na pochodzący z zakładu smród.

Stowarzyszenie Sąsiadów ZU Gdańsk Szadółki podkreśla, że Zakład Utylizacyjny w Szadółkach „stwarza wciąż problemy odorowe. Nastąpiła jednak istotna zmiana. O ile kiedyś największe kłopoty sprawiał gaz wysypiskowy wydobywający się z hałd śmieci, to teraz źródłem emisji fetoru jest kompostownia, która została oddana do użytku w 2011 roku".

-  Emisję gazu wysypiskowego opanowano, a gaz skierowano do spalenia w istniejącej bioelektrowni. Problem z kompostownią jest trudniejszy bo nie została ona zaprojektowana właściwie i prawdopodobnie nie będzie możliwe ograniczenie smrodu bez poczynienia istotnych inwestycji - podkreśla Stowarzyszenie.

Dodatkowo, do 2020 r. na terenie Zakładu Utylizacyjnego w Szadółkach powstanie spalarnia odpadów.

Szadółki przestaną śmierdzieć?

Pojawia się jednak szansa na przełom. Zakład zaproponował konkretne rozwiązania w zakresie ograniczania uciążliwości odorowych, a Rada Interesariuszy Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku, w której zasiadają przedstawiciele mieszkańców), członkowie Rad Dzielnic, urzędnicy, eksperci akademiccy, władze miasta, zarząd zakładu, po raz pierwszy spotka się w obecności mediów.

Członkowie Rady ustosunkują się do planów zakładu w Szadółkach, do deklarowanych terminów realizacji, do przebiegu współpracy z zakładem. Rada przedłoży także swoje oczekiwania względem zakładu w najbliższym czasie, a także swoje zadania na kolejne miesiące.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Mieszkam w Rumi. Smród był tu dokuczliwy, ale z drugiego wysypiska śmieci - z EkoDoliny w Łężycach. Został zastosowany tutaj niemiecki sposób: przykryto mokre gnijące śmieci materiałem półprzepuszczalnym i ziemią oraz obsadzono teren. Wtedy przestało śmierdzieć. Takie góry śmieciowe przysypane ziemi...ą i obsadzone zielenią już dawno były w Niemczech w okolicach Monachium. Problem polega na tym, że w Szadółkach włądze nie chcą zastosować tego sprawdzonego sposobu. W Szadółkach chcą zbudować dach - a to nic nie pomoże. rozwiń

Rumianka, 2017-02-20 23:30:03 odpowiedz

Smierdzi nie tylko w Szadółkach. Osowa również śmierdzi i tak jest co roku. Czy nie można wytropić osowskiego śmierdziucha i zakazać mu tego typu zabiegów?

AC, 2015-08-26 10:51:28 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE