Gdzie z potrzebą w centrum miasta?

  • fakty.bai.pl (MJ)
  • 25-07-2012
  • drukuj
Samorządy w całym kraju borykają się z tematem publicznych toalet, bo ich utrzymanie sporo kosztuje. Ale ich brak w centrum miasta bywa uciążliwy. Wiedzą o tym mieszkańcy Bełchatowa.
Gdzie z potrzebą w centrum miasta?
Miejski szalet, który znajdował się w centrum miasta zlikwidowano parę lat temu. Teraz po tym miejscu nie ma już śladu, bo budowane są na nim Giganty Mocy.

Trudno jednak wnioskować, że powstanie nowego obiektu zlikwiduje problem jak świat światem stary. Wręcz przeciwnie. Plac Narutowicza zrewitalizowano. W założeniu miał być prawdziwym sercem miasta, tętniącym życiem, miejscem spotkań i spacerów. No i jest. Tylko tam gdzie pojawiają się ludzie, pojawiają się też ich ludzkie potrzeby...

Zdaniem mieszkańców obraz sanitarny miasta jest fatalny i jest to wynikiem zaniedbań władz.

Mieszkaniec wnioskując do prezydenta Marka Chrzanowskiego pisze: - Żądam o uporządkowanie stanu sanitarnego miasta i urządzenie szaletów publicznych, w wykonaniu zadania powierzonego gminie. Stefan Miller dołączył do pisemnego wniosku dokumentację fotograficzną.

Na pismo, które trafiło do bełchatowskiego magistratu w połowie czerwca odpowiedziała Stefanowi Millerowi Alina Walaszko, zastępca dyrektora wydziału inżynierii Urzędu Miasta.

Urzędniczka z upoważnienia prezydenta informuje, że: Miasto posiada szalet miejski na targowisku przy ul. Wojska Polskiego. W centrum miasta dla potrzeb mieszkańców są udostępnione toalety w Miejskim Centrum Kultury, ponadto wszyscy właściciele lokali dzierżawiący podesty na Placu Narutowicza są zobowiązani do zapewnienia swoim gościom możliwości korzystania z toalety.

Klient czy nie klient?

Zasadnym w tej sprawie jest zadanie sobie kilku pytań. Po pierwsze: jak właściciele lokali gastronomicznych mają weryfikować osoby korzystające z toalety w ich restauracjach? To przecież niemożliwe, by obsługa lokalu kontrolowała czy do ubikacji wchodzi klient, który zamówił pizzę czy przypadkowy przechodzień, któremu akurat się „zachciało".

Z jednej strony toalety muszą być udostępniane bezpłatnie, z drugiej zaś strony często restauratorzy ponoszą koszty dalece wykraczające poza użytkowanie toalet tylko przez klientów (pomijając środki czystości, zdarza się, że dochodzi do aktów wandalizmu). Wystarczy wybrać się w piątkowy wieczór do jednej z restauracji przy pl. Narutowicza, by unaocznić sobie problem i poczuć go stojąc w długiej kolejce do toalety.

MCK toaletą?

Z drugiej strony dyrektor Walaszko odpowiadając na pismo Stefana Millera informuje, że z toalety można korzystać w MCK-u. Rzeczywiście toaleta jest tam na parterze, a jedna z nich jest również dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Jednak czy instytucja jaką jest Miejskie Centrum Kultury ma się sprowadzać do udostępniania toalet? Czy zasadnym jest, by osoba, która przyszła po „kawałek kultury" musiała mijać się w holu często z dalece niekulturalnymi czy wręcz podpitymi osobami?

A jakie są realne potrzeby? Bardzo wielkie. Piątkowy czy sobotni wieczór na pl. Narutowicza, miejsce wrze. Ludzie się spotykają, gadają i piją.

Fizjologia nie zniknie

Problem z takim zanieczyszczaniem miasta z pewnością zmaleje wraz z zakończeniem sezonu letniego. Plac Narutowicza opustoszeje, ale przecież ludzie i ich potrzeby nie zginą z centrum Bełchatowa wraz z zakończeniem wakacji. A problem powróci w kolejne i to na pewno.

Samorządy w całym kraju borykają się z tematem publicznych toalet, bo ich utrzymanie sporo kosztuje (np.: w Krakowie kilka lat temu na dwadzieścia osiem szaletów wydano 1,4 mln zł, a wpływy od klientów wyniosły zaledwie 250 tys. zł), ale przecież istnieją rozwiązania tymczasowe.

Producenci przenośnych toalet prześcigają się w pomysłach, dzięki czemu rynek mobilnych systemów sanitarnych oferuje bardzo wiele praktycznych i estetycznych rozwiązań.

Jedna z firm z branży zachęca do skorzystania ze swojej oferty reklamując produkty hasłem: „dla marszałka, senatora, dla młodego i seniora, dla estetów i tych, dla których liczy się funkcjonalność - dla wszystkich tworzymy mające wspólny mianownik toalety. Tym mianownikiem jest zaspokojenie pragnienia „publicznej" czystości i higieny". I choć można pod nosem się uśmiechnąć na taki rodzaj reklamy, to szybko przychodzi refleksja, że temat można spróbować skutecznie załatwić...

 

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU