Gimnazjum bez dojazdu w Sosnowcu

  • www.esosnowiec.pl (Katarzyna Sadowska)
  • 07-09-2011
  • drukuj
Na osiedlu Bór w Sosnowcu problem goni problem. Mieszkańcy martwią się kwestią dojazdu dzieci do szkół gimnazjalnych.
Gimnazjum bez dojazdu w Sosnowcu

W maju tego roku rozpoczęła się przebudowa wiaduktu drogowego nad trasą ekspresową S-1, łączącego osiedle Bór z Niwką. Po jej starcie pojawiło się wiele problemów, które odpowiednie jednostki miejskie miały systematycznie niwelować.

Jeszcze miesiąc temu największym utrapieniem była nieutwardzona ścieżka, którą zmuszeni są poruszać się kierowcy. Rano trzeba się liczyć ze staniem w korku, nawet przez kilkadziesiąt minut czy chwilową przerwą w ruchu z powodu zasypywania dziur.

W związku z początkiem roku szkolnego pojawił się nowy problem. Chodzi o bezpieczne dotarcie dzieci do szkoły.

Autobus linii 150, który przed pracami remontowymi kursował codziennie co pół godziny, zastępuje minibus jeżdżący mniej więcej co godzinę, a w weekendy jego częstotliwość jest jeszcze mniejsza.

Rodziców, którzy nie mogą sobie pozwolić na komfort dowozu dziecka do szkoły, taka sytuacja przeraża. – Nie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku transportu do szkoły, a minibus na naszą część osiedla dociera za późno – mówi Monika Gwóźdź, mama 14-letniego Dawida.

Godziny odjazdu minibusów z początkowego przystanku Osiedle Bór Pętla nie pokrywają się z rozpoczęciem zajęć o godzinie 8. Jest to niewątpliwie problem, bowiem jeśli bus będzie odjeżdżał o 7.36 i zatrzymywał się na 10 przystankach, to dzieci z pewnością nie dotrą do szkoły z zapasem czasu, jaki będzie im potrzebny na przebranie czy pójście do toalety.

KZK GOP nie widzi żadnego problemu i nie planuje zmian w rozkładzie jazdy minibusu. Szef referatu zarządu ruchu w sosnowieckim UM, Robert Dworak, podchodzi do tematu inaczej: – Jeśli jest taki problem, to niewątpliwie będę próbował coś wskórać w KZK GOP-ie, ale nie sądzę, żeby godziny kursowania 950 uległy zmianie. Nic na ten temat nie słyszałem i w najbliższej przyszłości rozkład pozostanie bez zmian.

Uczniowie gimnazjum teoretycznie mogą przejść ścieżką wytyczoną dla pieszych, która biegnie przez lasek do ulicy Tuwima, ale tylko w teorii. Rzeczywistość ma zupełnie inny obraz. Prowizoryczna kładka z desek, a do tego wilgotne nabrzeże i półmrok, jaki panuje wewnątrz lasku, nie jest bezpiecznym miejscem dla osób w tak młodym wieku, szczególnie zimą, do której coraz bliżej.

W komfortowej sytuacji są dzieciaki, które uczęszczają do Szkoły Podstawowej nr 15. O dojazd martwić się nie muszą, bowiem mają zapewniony prywatny gimbus szkolny, kursujący zgodnie z planem lekcji.

Rodzice starszych pociech również rozważają taki sposób dotarcia do placówki. – Uważam, że moje dziecko jest samodzielne i po rozpoczęciu remontu wiaduktu w maju nie miałam nic przeciwko temu, by chodziło kładką. Ale teraz muszę wziąć pod uwagę jesienne i zimowe miesiące, w których wcześnie robi się ciemno i jest coraz zimniej. Prywatny gimbus byłby dobrym pomysłem – komentuje Jadwiga Zaręba.

W połowie września rodzice planują zebranie, na którym będą dyskutować nad najlepszym rozwiązaniem. Skoro KZK GOP nie wprowadzi zmian w rozkładzie, muszą sami znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE