Gminy nie chcą kąpielisk, bo są drogie. Wolą coś innego

• Gmina ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa osobom korzystającym z obiektów rekreacji, również nad wodą.
• Bezpośrednią ochronę zapewniają jednak firmy wyłonione w drodze przetargu i to one ponoszą wszelką odpowiedzialność.
• Poza tym gminy nie mają wielu kąpielisk. Często to, co nazywamy kąpieliskami, jest tak naprawdę „miejscami wykorzystywanymi do kąpieli”.
• W przypadku dzikich zbiorników wodnych niewiele można zrobić, by zapewnić bezpieczeństwo… oprócz wlepienia mandatu.
Gminy nie chcą kąpielisk, bo są drogie. Wolą coś innego
Nad bezpieczeństwem użytkowników kąpielisk w Polsce czuwają firmy wyłonione w przetargach. One też ponoszą odpowiedzialność

Beztroskie spędzanie czasu nad wodą nierozłącznie wiąże się z wakacyjnym wypoczynkiem. Niestety, okres letni to również czas dużej liczby utonięć, o czym każdego roku przypominają policyjne statystyki. W maju tego roku utonęło w sumie 47 osób, a w czerwcu niemal dwa razy tyle – 83.

Zgodnie z kodeksem wykroczeń za kąpiel na tzw. dzikim kąpielisku policja, bądź straż miejska, może nałożyć karę grzywny w wysokości do 250 złotych. Ale trzeba pamiętać, że odpowiedzialność nie leży jedynie po stronie mieszkańców czy turystów, ale także samorządów.

Samorządy odpowiadają za bezpieczeństwo osób

Ustawa o samorządzie gminnym określa katalog zadań gminy, do których należy m.in. utrzymywanie obiektów sportowych i rekreacyjnych, ale także zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa osobom z nich korzystających. Dotyczy to również wszystkich obiektów służących do wypoczywania nad wodą. Gminy w większości przypadków nie chcą jednak posiadać własnych kąpielisk i wykorzystują tańszą drogę, jaką daje im ustawodawstwo.

Dariusz Skalski - ekspert ratownictwa wodnego, instruktor i wykładowca WOPR (fot. FB)
Dariusz Skalski - ekspert ratownictwa wodnego, instruktor i wykładowca WOPR (fot. FB)

Jak tłumaczy dr Dariusz Skalski – ekspert ratownictwa wodnego, instruktor i wykładowca WOPR – zgodnie z nowelizacją ustawy Prawo wodne z 2010 roku, to na wójta, burmistrza lub prezydenta jest nałożony obowiązek, aby do 31 maja danego roku rada gminy podjęła uchwałę odnośnie działania kąpielisk na jej terenie.

– Jeśli kąpieliska nie zostaną podjęte w formie uchwały, to ich teoretycznie nie ma. Wtedy pozostaje jeszcze forma nazywana „miejscem wykorzystywanym do kąpieli”. To jest zamiennik, który różni się wyposażeniem, normami oznakowania i przede wszystkim badaniem jakości wody – zaznacza dr Dariusz Skalski.

Utrzymanie kąpielisk jest drogie, dlatego nikt ich nie chce

W przeciwieństwie do kąpielisk, miejsca wykorzystywane do kąpieli nie są wyznaczane przez radę gminy, choć muszą posiadać organizatora, którym może być osoba fizyczna, prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej. Dodajmy, że wójt, burmistrz lub prezydent nie prowadzi ewidencji miejsc wykorzystywanych do kąpieli.

Gminy uciekają od formuły kąpielisk, ponieważ wiążą się z nimi dodatkowe opłaty. Dla każdego kąpieliska w danym sezonie trzeba wykonać cztery próbki badania wody. Jest to oczywiście płatne, a badanie wykonuje stacja sanepidu.

Jak zaznacza dr Skalski, zgodnie z nowelizacją ustawy Prawo wodne z marca 2010 roku, w miejscach wykorzystywanych do kąpieli wystarcza tylko jedno badanie wody na cały sezon (nie licząc badania na 14 dni przed uruchomieniem kąpieliska). Jest to tańsze i dlatego chętniej wykorzystywane przez gminy.

Oprócz mniej rygorystycznych badań dotyczących jakości wody, również wymagania związane z bezpieczeństwem są niższe – ratownicy nie muszą posiadać megafonów czy podwyższonych stanowisk. Nie ma też wymogu zamieszczania tablicy z informacją dla kąpiących się o stanie jakości wody.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Panowie piszą o podmiotach jako jedynym, najwygodniejszy panaceum na zapewnienie bezpieczeństwa dla gminy. Podmioty wyłaniania są w drodze zamówienia publicznego czyli swego rodzaju przetargu-konkursu ofert gdzie wygrywa oferta najtańsza. Ta cena powoduje, że ratowniką proponuję się 10-12zł za godz...inę. Rodzi to problemy z rekrutacją osób chętnych do pracy, odbija się na jakości ich pracy a co za tym idzie na bezpieczeństwie osób kozystajacych z tych miejsc. 111 podmiotów jest natomiast zainteresowana zarabianiem pieniędzy.... rozwiń

Ratownik, 2016-07-28 11:30:27 odpowiedz

A Pan DOKTOR EKSPERT - wygląda co najmniej dziwnie. Pozowanko na łodzi (żeby było specjalistycznie), na tle wody i ten krawat, buahahahahaha

ekspert, 2016-07-28 09:47:44 odpowiedz

Właśnie. Pan redaktor się nie popisał na wstępie. Nie jest prawdą, że wchodzenie poza miejscami wyznaczonymi należy karać grzywną. Przepisy mówią:
Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi
...wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.
Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb.

Źródło: art. 24.1-2. Ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. Prawo wodne. (Dz.U. 2001 nr 115 poz. 1229)
rozwiń

ratownik, 2016-07-28 09:45:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU