GOAP, Poznań, Swarzędz: Przez spalarnię mieszkańcy zapłacą więcej za odpady

  • Piotr Toborek
  • 04-11-2016
  • drukuj
• Choć poznańska spalarnia w fazie rozruchu jest już od kilku miesięcy ciągle nie została wpisana do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami.
• Gminy należące do zrzeszania Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej doszły jednak w końcu do porozumienia w sprawie podwyżki opłat za dostarczanie odpadów do zakładu. Pytanie na ile odczują to mieszkańcy.
GOAP, Poznań, Swarzędz: Przez spalarnię mieszkańcy zapłacą więcej za odpady
Kilka dni temu wójtowie i burmistrzowie podpoznańskich gmin należących do GOAP nie doszli do porozumienia w sprawie opłat za dostarczanie śmieci do nowej spalarni (fot.fotolia)

Podczas sesji Sejmiku Województwa Wielkopolskiego w ostatni dzień października nie udało się wpisać poznańskiej spalarni do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. Marzena Wodzińska z zarządu województwa tłumaczyła, że dokumenty w tej sprawie dotarły do urzędu zbyt późno i nie udało się przeprowadzić koniecznych procedur.

Co w tej sytuacji? Wiceprezydent Poznania Tomasz Lewandowski uspokaja, że spalarni nie grozi zamknięcie.

Ponieważ instalacja nie jest wpisana do WPGO musi nadal pozostać w fazie rozruchu.
To aż do czasu podjęcia uchwały przez sejmik. Powinno się to udać na sesji pod koniec listopada.

- Moim zdaniem to jakiś skandal – mówi specjalista od odpadów Andrzej Bartoszkiewicz. – Tyle lat budowy spalarni i nie zdążono wpisać spalarni do WPGO? To jak ona działa, nawet w fazie rozruchu nie powinna tak funkcjonować. 330 mln zł dotacji może powinno wrócić do Komisji Europejskiej, skoro nie dotrzymują terminów? Może wtedy skończyłby się marketing, a zaczęto by uczciwie mówić o kosztach i zyskach – mocno stawia sprawę nasz rozmówca.

Tanio nie będzie

To nie jedyny problem ze spalarnią w Poznaniu.

Wójtowie i burmistrzowie podpoznańskich gmin należących do GOAP długo nie mogli dojść do porozumienia w sprawie opłat za dostarczanie śmieci do nowej spalarni. Według założeń ma ona ma wzrosnąć z 221 do ok. 300 zł.

Przedstawiciele gmin twierdzili że proponowane stawki spowodują podniesie opłat dla mieszkańców i nie chcą podpisać umowy.

- Nie będę głosował za uchwałą, która podniesie ceny powyżej 300 zł za tonę w spalarni. Nie chcemy zwiększać stawki 12 zł od mieszkańca - mówił nawet burmistrz Swarzędza Marian Szkudlarek w Radiu Merkury.

3 listopada gminy się jednak dogadały. Nic dziwnego, 7 listopada kończy się kontrakt podpisany na czas rozruchu spalarni, który zakładał, że spalanie tony dostarczonych do spalarni śmieci będzie kosztowało 221 zł i brak porozumienia oznaczałby kolejne problemy.

Członkowie GOAP muszą teraz rozwiązać problem skąd znaleźć pieniądze na pokrycie rosnących kosztów. Najłatwiejszym wyjściem byłaby oczywiście podwyżka opłat dla mieszkańców. Tu rozważane jest wprowadzenie nowej metody naliczania opłaty powiązanej ze zużyciem wody. Zaletą takiego rozwiązania ma być to, że realnie weryfikuje liczbę osób zamieszkujących w konkretnej nieruchomości.

Bartoszkiewicz zwraca jednak uwagę, że spalanie śmieci nie może być tanie: - To jest bardzo droga inwestycja i droga technologia, jeśli ma spełnić swoją rolę, czyli nie tylko spalanie ale i oczyszczenie spalin to tanio nie będzie. Problem w tym by do spalarni trafiały odpowiednie odpady, a nie wszystko jak leci – wyjaśnia.

Nasz rozmówca ma prostą odpowiedź na problemy samorządowców z poznańskiego: - Rachunek jest banalny: kiedy więcej wydamy jak spalimy 100 ton po 220 zł, czy gdy zawieziemy do spalani 2 tony po 300 czy nawet 500 zł? Odpady powinny być wysegregowane i wtedy koszty by spadały – tłumaczy.

Kto podpisywał umowy?

Spalarnię odpadów Poznaniu wybudowała jednak prywatna firma z którą miasto Poznań ma umowę zobowiązującą do dostarczenia i jednocześnie płacenia jej aż za 210 tys. ton odpadów rocznie, stąd konieczność dogadania się z sąsiednimi gminami. Warto dodać, że cała ilość odpadów w gminach zrzeszonych w GOAP to 246 tys. ton, a spalać można tylko odpady resztkowe.

 


KOMENTARZE (12)ZOBACZ WSZYSTKIE

Kto beknie za spalarnię w Poznaniu? Zapewne głównym winowajcą będzie ówczesny prezydent miasta Ryszard Grobelny. Dlatego, on jak i jego następca Jacek Jaśkowiak nie chcą ujawnić pełnej treści tej umowy podpisanej w dniu 8 kwietnia 2013 r. Z powyższego tekstu można się tylko domyślać dlaczego.... rozwiń

Pelagia, 2016-11-17 22:05:04 odpowiedz

Do A CBA jak te świstaki...: Faktem jest,że tych eksperymentów w Poznaniu z GOAP i Spalarnią już wystarczy.Nie można oszukiwać ludzi,trzeba przeprowadzić kompleksową kontrolę / NIK,CBA ?/ tej całej inwestycji,oraz fatalnych zapisów podpisanej umowy niekorzystnej dla Poznania.

PODATNIK, 2016-11-08 23:55:14 odpowiedz

Nie będzie żadnego działania spalarni przez 25 lat.Jest to typ spalarni rusztowej przestarzałej technologicznie. Zachód od nich odchodzi ze względu na negatywne oddziaływanie na środowisko,zagrożenie zdrowia i życia ludzi. Jeżeli będą prowadzone niezależne badania,które stwierdzą zagrożenia to spala...rnia będzie zamknięta.!! Tak sie stało w miejscowości Bielsko Biała.. Unia europejska żąda od nas 50% recyklingu. odpadów,skąd wtedy weżmiemy wsad do pieca?? Oj zapłacimy kary ,zapłacimy....: rozwiń

analityk, 2016-11-08 23:39:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE