Gorąca "śmieciowa" dyskusja radnych Krakowa

Gorącą dyskusję podczas ostatniej sesji Rady Miasta w Krakowie, nie tylko pośród radnych wywołał przedstawiony przez prezydenta sposób naliczania opłaty za wywóz odpadów komunalnych. O losie uchwał w tej sprawie radni zadecydują podczas kolejnej sesji, która odbędzie się 13 marca.
Gorąca "śmieciowa" dyskusja radnych Krakowa
Poniżej przedstawiamy opinie niektórych radnych na temat metody naliczania opłaty za wywóz śmieci, które padły podczas ostatneij sesji RMK:

- Odbyliśmy cztery posiedzenia Komisji Infrastruktury na ten temat - mówiła radna Teodozja Maliszewska z Klubu Radnych PO - Mnóstwo pytań, wyjaśnień, slajdy, prezentacje i ciągle to samo. Znam już na pamięć wszystkie argumenty MPO. A co z segregacją odpadów w blokach? Co to za zachęta, gdy zniżka jest niewielka. Dlatego jestem zwolenniczką naliczania wedle liczby osób, którą można łatwo sprawdzić. Wspólnota mieszkaniowa wypatrzy każdego. A najlepszym gwarantem tej metody jest uciążliwość skarbówk - podsumowała radna Maliszewska.

Czytaj też;  Kraków w przededniu ustalenia metod i stawek za śmieci. Jakie propozycje?

- Przede wszystkim, trzeba wiedzieć, że nie mówimy o formie podatku, ale opłacie za usługę. Nie może być tak, że nie wiemy za co płacimy. Rachunek zaprąd oblicza się wedle zużytych kilowatów, gaz i wodę metrów sześciennych. Śmieci można obliczać wedle pojemników lub osób. To pozwoli racjonalnie obliczyć opłatę z tego tytułu. Uszczelnienie systemu na pewno będzie mieć wpływ na cenę. Ważne, by opłatą objęci byli wszyscy mieszkańcy Krakowa, nie tylko ci zameldowani - tłumaczył Adam Migdał, przewodniczący klubu Przyjazny Kraków.

Marcin Szy mański z klubu PiS pytany o alternatywę mówił: - Mam naprawdę alternatywną alternatywę. Niezależnie od tego jaką metodę przyjmiemy, a nie ma stuprocentowo sprawiedliwej, powinno się wprowadzić rabaty dla tych, którzy będą segregować. Zakładam, że statystyczny krakowianin postępuje racjonalnie, ma dwa worki - czarny i żółty. Każdy z nich mógłby być oznakowany osobistym kodem paskowym, wklejanym od wewnątrz żeby nie dało się oszukiwać. Im więcej posegregowanych odpadów, tym większa zniżka. Oczywiście do pewne go racjonalnego poziomu - kwitował Marcin Szymański.

Wojciech Wojtowicz, przewodniczący komisji infrastruktury z klubu radnych PO podczas „śmieciowej" dyskusji przestawił własną prezentację. Proponuje nie jedną, a dwie wzajemnie uzupełniające się metody.

- Sposób liczenia od pojemnika obejmie 80 proc. mieszkańców, przedsiębiorstw oraz instytucji. Wszyscy będą objęci opłatą od faktycznej ilości odpadów. Natomiast druga metoda - od gospodarstwa domowego w zależności od osób w nim zamieszkałych obejmie pozostałe 20 proc. Co ważne, umożliwi zastosowanie stawek progresywnych, co będzie ulgą dla rodzin wielodzietnych. Będzie maleć do 7 osób, a powyżej będzie stała. Aby objąć systemem całe miasto konieczne jest wykorzystanie obu metod - mówił Wojciech Wojtowicz.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Śmieci można obliczać wedle pojemników lub osób - jestem za bo już tak wycwaniłem się w upychaniu swoich odpadów gdzie się da i w zamiataniu pod dywan - że mój kubełek jest wiecznie pusty - dlatego nie płacę tego anachronicznego zbędnego haraczu...

Hyży Ruj, 2013-03-05 15:20:55 odpowiedz

Nikt chyba się nie zastanawia jak bardzo szkodliwa dla gospodarki jest ta ustawa.
I to z kilku powodów, a to najwazniejsze:
1. Caly system nawet jesli nie spowoduje żadnych zawieruch to obciązy budżet obywateli. Przeglądając różne uchwały róznych gmin, stosując różne wyliczenia, wyszlo
... mi, ze każdy zaplaci o 4 zł/ miesiąc więcej. Biorac to pod uwagę daje to sume około 1,8 mld złotych rocznie. O TYLE MNIEJ POLACY WYDADZĄ NA KONSUMPCJĘ. O tyle mniej zostanie wydanych pieniedzy na rynku.
W czasach kryzysu obcinanie takiego strumienia pieniędzy może spowodować tylko jedno - pogłebienie kryzysu. Za te pieniądze nie powstanie nic nowego, to jest poprosu wydrenowanie rynk na prawie 2 mld złotych.
2. Powstanie nastepnych kilka tysięcy miejsc pracy w urzedach. O ile przy wdrażaniu ustawy, zmianach, te miejsca będą uzasadnione, to po 0,5 roku stana się zbędne. Ale znając mechanizm biurokracji, te miejsca pozostaną i beda nastepnym niepotrzebnym obciazeniem. Ktoś powie, że jest to zapobieganie bezrobociu. Nic bardziej mylnego. Stworzenie 1 miejsca w urzedzie kosztuje utratę 2 miejsc pracy w przemysle. Skąs musza się wziąć pieniądze na utzrzymanie urzednika...a w kryzysie wezma się tylko z oszczędnosci, nie wzrasta produkcja...więc trzeba ograniczyć koszty, zoptymalizowac produkcję,..., czyli zwolnić ludzi. Prosta zalezność, której nie rozumieją lub nie chcą rozumieć populiści.
3. W dłużej perspektywie ustali się lokalny monopol. I to niezaleznie od tego, czy będzie to spolka komunalna, koncern czy mała firma prywatna. Będzie monopol na rynku lokalnym. Każdy monopol szkodzi rozwojowi gospodarki. Zmonopolizowana gospodarka generuje koszty, w dłuższej perspektywie przyczyniając się do recesji. (Przykład PRL-u - gospodarka kulała, nie dlatego, że zarządzający tak chcieli, ale własnie z powodu calkowitego zmonopolizowania całego rynku).

Dlatego uważam, że powinnjo się:
1. Ustalić warunki kiedy instalacja może stać się RIPOK,
2. Pełna i nieograniczona konkurencja rynkowa między RIPOK.
3. Otwarcie rynku dla firm spełniających określone wymagania, ale rygorystyczna kontrola spełniania wymagań.
4. Jasne i rygorystycznie przestrzegana sprawozdawczość - jednak ograniczona do minimum.
5. Ulatwienia w budowie wszelkich instalacji mających za zadanie przetwarzanie odpadów w celu ich odzysku, recyklingu, ponownego użycia.


I tylko tak można coś osiagnąć.
rozwiń

Mały Kaziu, 2013-03-05 08:40:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU