Gospodarka odpadami, nowe przepisy: Na in-house stracą przedsiębiorcy, zyskają samorządy

• Około 18 tys. miejsc pracy będzie zagrożonych, jeśli wejdą w życie przepisy noweli Prawa zamówień publicznych dot. tzw. in-house.
• Gminy będą mogły zakładać własne spółki komunalne i zlecać wywóz śmieci bezprzetargowo - przekonują przedstawiciele branży gospodarki odpadami.
Gospodarka odpadami, nowe przepisy: Na in-house stracą przedsiębiorcy, zyskają samorządy
Samorządy będą mogły zlecać wywóz śmieci na swoim terenie bezprzetargowo (fot.pixabay.com)

Projektem nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych w środę (20 kwietnia) i czwartek (21 kwietnia) ma się zajmować sejmowa podkomisja.

Propozycja wprowadza do polskiego prawa tzw. in-house. Oznacza to, że samorządy będą mogły zlecać wywóz śmieci na swoim terenie bezprzetargowo. Sprzeciwia się temu branża gospodarki odpadami, twierdząc, że to uderzy w jej przedsiębiorstwa. Przekonuje, że samorządy chcą tych przepisów, bo zależy im na tworzeniu własnych spółek komunalnych i samodzielnym zatrudnianiu ludzi.

"Jeśli przepisy zostaną wprowadzone, zagrożonych będzie ok. 18 tys. miejsc pracy w kilkuset polskich firmach. Przedsiębiorstwa, które przez lata inwestowały w rozwój swojej działalności z dnia na dzień znikną z rynku, bo samorządy nie będą musiały organizować przetargów, tylko będą zakładały własne spółki komunalne. Jestem przekonany, że większość z nich ma takie plany. Nie chcemy preferencyjnych warunków, ale chcemy startować w przetargach, w których o zwycięstwie decyduje cena i jakość usług" - powiedział szef rady programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami Witold Zińczuk.

Czytaj też: Kto popiera in-house? Branża śmieciowa podzielona

Wiceszef Związku Leszek Zagórski podkreślił, że do wprowadzenia in-house w takiej formie, jak w projekcie nie obligują rządu żadne przepisy dyrektyw unijnych. "Nie ma takiego obowiązku, więc nie wiemy, skąd ta nadgorliwość ze strony rządzących. Postulujemy, żeby kwestie in-house uregulować w zapowiadanej przez rządzących nowej ustawie Prawo zamówień publicznych. Jednak zrobić to w drodze konsultacji i dialogu z branżą. Konkurencja zawsze przekłada się na lepszą jakość usług i niższe ceny, a w tym wypadku ta konkurencja ma zniknąć. Przejdziemy z wolnego rynku do monopolu" - powiedział.

Dodał, że zasadą in-house jest to, żeby wprowadzać go tam, gdzie z gospodarowaniem odpadami nie radzi sobie rynek. "W Polsce tymczasem rynek działa dobrze. Nie ma przesłanek, które przyświecały instytucjom Unii Europejskiej, kiedy powstawały te przepisy. W UE są przypadki, gdy rynek sobie nie radzi i ceny są zbyt wysokie - jak na przykład we Włoszech - jednak nie w przypadku Polski" - zaznaczył.

Właściciel firmy odbierającej odpady Andrzej Bakun powiedział, że jeśli projekt wejdzie w tej formie w życie, to jego firma jak i podobne znikną z rynku, a pracę straci około 50 osób. "Wiemy, że samorządy będą chciały zakładać samodzielnie własne spółki. Wiele lat budowałem firmę, a nowe przepisy będą oznaczały jej likwidację praktycznie z dnia na dzień" - powiedział. Dodał, że liczy na to, iż na etapie prac komisji sejmowej nastąpi definitywne wycofanie z tych zapisów.

Arkadiusz Pączka z Pracodawców RP podkreślił, że o in-house wypowiedziała się już dwukrotnie negatywnie Rada Dialogu Społecznego. "Myślę, że jeszcze w czasie prac sejmowych będziemy wykorzystywać uchwałę Rady Dialogu Społecznego. Prace nad przepisami są w początkowej fazie, ale trzeba działać. Konsultacje odbyły się, ale nie zostały poprzedzone analizami, np. wpływu tych rozwiązań na rynek pracy" - powiedział PAP. Dodał, że kwestie in-house powinny znaleźć się w planowanej nowej ustawie dot. zamówień publicznych.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Bruno: jak to można rozwiązać w zabudowie wysokiej? Ano tak - portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/system-z-nakla-sprawdzilby-sie-i-w-duzych-miastach,59012.html

A to było tak już dawno.., 2016-04-29 09:02:51 odpowiedz

Do w.potega@neostrada.pl: Sz. Panie - w pełni popieram, tylko jak to można rozwiązać w zabudowie wysokiej? Tutaj u nas identyfikacja wytwarzającego kuleje strasznie... Jak tutaj praktycznie można by wyliczać ile surowców dana posesja wytworzyła surowcowych - by móc jej "zwracać" za poszc...zególne frakcje? Tutaj musiałaby jak przypuszczam być selektywna zbiórka na 4 frakcje a może i bio? + zmieszane. I każdy pojemnik + ew. każdy worek musiałby być znakowany i ważony dynamicznie podczas odbioru. Czy tak? pozdrawiam! B. rozwiń

Bruno, 2016-04-21 14:00:50 odpowiedz

Problem będzie lepiej rozwiązany, gdy zaczniemy dokładnie dokumentować śmieciową gospodarkę. <Biało - czerwoni biorą i dają paragony", czyli należy wystawić kwit za każdy odebrany od mieszkańca pojemnik, a pod koniec miesiąca odbiorca (y) odpadów powinien (powinni) rozliczać się z każdym mie...szkańcem. Trzeba płacić za część surowców wtórnych (szkło, PET, metal, papier,...) i inkasować pieniądze za utylizacje z ujemnym bilansem nakładów i zysków. Ewentualnie brać dopłaty zróżnicowane do poszczególnych materiałów, gdyby do wszystkich trzeba było dopłacać. Oczywiste, że za zmieszane odpady są głównie koszty. Z bilansu zysków i kosztów gospodarowania trzeba wyprowadzać rozliczenia operatorów z mieszkańcami, likwidując monopole na każdym etapie, przywracając rynek. Wtedy dopiero rozwinie się segregacja u źródła i zamykanie cykli obrotu materiałami odpadowymi. Wtedy też okaże się które firmy są efektywniejsze i one pozostaną na rynku. Trzeba skończyć ze zbieraniem od mieszkańców pieniędzy w ciemno, bo to jest przyczyną wszelkich patologii. Urzędy niech monitorują obrót odpadami, pilnując przestrzegania przepisów sanitarnych i ekologicznych. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-04-20 14:23:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE