Gospodarka odpadami, opłata recyklingowa: Dramatyczna sytuacja w polskim systemie

• W polskim systemie gospodarki odpadami panuje dramatyczna sytuacja – alarmuje Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami.
• Chodzi o tzw. opłatę recyklingową za odpady wprowadzone na rynek, którą powinni ponieść producenci lub wprowadzający towary na rynek.
• W efekcie nikt nie jest w stanie przetworzyć 30 tys. butelek PET za 7 zł.
Gospodarka odpadami, opłata recyklingowa: Dramatyczna sytuacja w polskim systemie
W polskim systemie gospodarki odpadami panuje dramatyczna sytuacja – alarmuje Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami. (Fot. gdow.pl)

Już wkrótce, 1 lipca br. wejdzie w życie rozporządzenie Ministerstwa Środowiska, dotyczące podwyższonych standardów selektywnego zbierania odpadów komunalnych (Rozp. Min Śr. z dnia 29.12.2016 r.). 

- Po raz kolejny przedsiębiorcy z naszej branży zostali obciążeni kosztami działania systemu gospodarki odpadami w Polsce (dodatkowe pojemniki, inwestycje w dodatkowy tabor, instalacje sortownicze). Rozporządzenie samo w sobie jest dobre, nie rozwiązuje jednak najistotniejszych problemów działania systemu, tzn. finansowania – podkreśla Piotr Maciejewski, członek zarządu Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO).

Czytaj też: Koniec z podziałem na suche i mokre w selektywnej zbiórce odpadów?

Przepisy wynikające z Ustawy o odpadach (z dnia 14.12.2012r., rozdz. 5, art.22) mówią wprost, że koszty zbierania i przetwarzania odpadów powinni ponieść producenci lub wprowadzający towary na rynek, przekazując do systemu gospodarki odpadami tzw. opłatę recyklingową za odpady wprowadzone na rynek. 

Niestety od wielu lat w Polsce nikt tego nie egzekwuje. Dla przykładu w roku 2017 producenci (artykułów spożywczych, chemii gospodarczej etc.) płacą w Polsce zaledwie 7 zł za zebranie i przetworzenie tony odpadów z tworzyw sztucznych. 

- Chcielibyśmy zwrócić uwagę na fakt, że na tonę takich odpadów wchodzi np. 30 tysięcy butelek PET. Pytamy, kto za 7 zł jest w stanie odebrać i przetworzyć taką liczbę? Jeszcze w 2002 roku dopłata ta wynosiła 1200 zł za tonę odpadów z tworzyw sztucznych. Dopłata do zbierania i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w Europie wynosi 300-400 euro za tonę, a w Polsce 5-6 euro za tonę - argumentuje Piotr Maciejewski.

Co ciekawe, tzw. opłata produktowa naliczana w 2017 r. za brak wywiązania się z poziomów odzysku i recyklingu (narzuconych dyrektywami UE) przez producentów w przypadku tworzyw sztucznych wynosi 2700 zł za tonę. 

- Ktoś jednak policzył ile to kosztuje? Gdzie te pieniądze są? W Polsce podnosi się drastycznie koszty odbioru posegregowanych odpadów z gospodarstw domowych, podczas gdy w krajach rozwiniętych takie odpady odbierane są bezpłatnie, zaś w odpowiednich automatach można otrzymać za nie zwrot kaucji – tłumaczy Piotr Maciejewski.

Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami apeluje: bez szybkiego uregulowania kwestii wysokości dopłat polski system gospodarki odpadami nie będzie działał co najmniej poprawnie, nie wspominając o likwidacji tak powszechnej w tej branży szarej strefy czy rozwoju nowych technologii.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do glaertes1: masz jakąś manię prześladowczą? Jest ta to pewien szpitAL- PSYCHIATRYCZNY

der, 2017-01-21 13:09:28 odpowiedz

To w takim razie za co JA płacę co miesiąc 45 zł? Na pensje urzędników urzędu miasta?? A ja myślalem, że na zbieranie i przetwarzanie segregowanych przeze mnie śmieci....

rer, 2017-01-21 13:07:25 odpowiedz

Jak zawsze polskie żydki chcą dobrze, wychodzi im jak zawsze! Zrzućcie to na gojów

glaertes1, 2017-01-18 16:38:12 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE