Gronkiewicz-Waltz nie wiedziała o krokach ws. reprywatyzacji?

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wiedziała, co się działo w poszczególnych sprawach reprywatyzacyjnych; zdarzały się błędne decyzje urzędu miasta, ale afera reprywatyzacyjna to efekt zaniechań w przygotowaniu prawa - oświadczył przed komisją weryfikacyjną były wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak.
Gronkiewicz-Waltz nie wiedziała o krokach ws. reprywatyzacji?
Jaki ocenił, po przesłuchaniu Jóźwiaka, że próbuje on kryć Gronkiewicz-Waltz. (fot. shutterstock)

W czwartek 5 października komisja bada reprywatyzację trzech działek na pl. Defilad pod dawnymi adresami: Złota 19, Zielna 7/Złota 17 i Chmielna 50. Jako świadków wezwano urzędników ratusza, w tym b. wiceprezydenta stolicy Jarosława Jóźwiaka, który składał zeznania jako pierwszy - przez 4,5 godziny. Podkreślił, że decyzje, które badała w czwartek komisja zapadły zanim został wiceprezydentem.

Komisja zadawała Jóźwiakowi szereg pytań, które dotyczyły generalnie procesu reprywatyzacji; obszernie wracano m.in. do sprawy słynnej działki Chmielna 70, od której zaczęła się afera reprywatyzacyjna. Dochodziło do spięć między Jóźwiakiem i przewodniczącym komisji Patrykiem Jakim, który zarzucał świadkowi, że nie odpowiada na pytania, z kolei Jóźwiak twierdził, że ograniczono mu swobodę wypowiedzi.

Jaki ocenił, po przesłuchaniu Jóźwiaka, że próbuje on kryć Gronkiewicz-Waltz. Jak dodał, z zeznań Jóźwiaka wynika, że o procederze handlu roszczeniami wiedzieli wszyscy, tylko nie on i prezydent stolicy.

Czytaj także: Jaki: Jarosław Jóźwiak próbuje kryć Gronkiewicz-Waltz

Jóźwiak zeznał, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wiedziała, co się dzieje w poszczególnych sprawach reprywatyzacyjnych i gdzie ewentualnie popełniono błędy.

"Jeżeli nawet kontrole wykazywały, że decyzje są dobre, a potem okazywały się fakty, o których nie mieliśmy zielonego pojęcia, no to nie wiedzieliśmy o tym, ani ja, ani pani prezydent (...). Nie wiedziała w tym zakresie w poszczególnych sprawach, co się konkretnie działo i gdzie ewentualnie popełniono błędy. Nie sposób, żeby kierownik jednostki, jaką jest miasto znał każde postępowanie administracyjne i wszystko wiedział w poszczególnej sprawie, co się wydarzyło. Tych postępowań w samym BGN (Biuro Gospodarki Nieruchomościami) jest prowadzonych kilka tysięcy, a w całym urzędzie kilkaset tysięcy" - dodał.

Jak przyznał warszawski ratusz od 1989 r. wydał kilka tysięcy decyzji reprywatyzacyjnych. "Po stronie urzędu miasta decyzje błędne też się zdarzały. Ważne, aby je skorygować i naprawić" - powiedział Jóźwiak. Ocenił jednak, że afera reprywatyzacyjna jest efektem wieloletnich zaniechań, jeśli chodzi o przygotowanie dobrego prawa; można też mówić o słabości organów ścigania.

"To zaniechanie klas politycznych - bez względu czy była to lewica, prawica czy centrum - w nieprzyjęciu ustawy reprywatyzacyjnej, o którą apelowali kolejni prezydenci m.st. Warszawy, jest chyba największym grzechem" - przekonywał Jóźwiak.

Zaznaczył, że sprawował urząd wiceprezydenta przez półtora roku, a już po kilku miesiącach od objęcia tej funkcji udało mu się wspólnie z zespołem przygotować projekt tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej, która później weszła życia. Podkreślił, że była to pierwsza ustawa ws. reprywatyzacji po zmianie ustrojowej.

Czytaj również: Sądowa porażka Gronkiewicz-Waltz ws. reprywatyzacji

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE