Ilu musi być przeciwników prywatyzacji MPEC?

22,8 tys. podpisów mieszkańców muszą zebrać inicjatorzy referendum w Białymstoku ws. planowanej przez władze miasta prywatyzacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (MPEC) - poinformował w czwartek prezydent miasta Tadeusz Truskolaski.
Ilu musi być przeciwników prywatyzacji MPEC?
Przeprowadzenia referendum chcą działacze PiS - opozycyjnego w Radzie Miasta, wspierają ich działacze SLD, a także m.in. NSZZ "S", OPZZ czy spółdzielnie mieszkaniowe.

Truskolaski potwierdził na konferencji prasowej, że w poniedziałek wpłynęło do niego formalne zawiadomienie PiS ws. inicjatywy przeprowadzenia referendum. Zostało ono zarejestrowane. Od tego dnia inicjatorzy referendum mają 60 dni na zebranie dokładnie 22 tys. 820 podpisów poparcia wśród mieszkańców Białegostoku. Termin mija 8 marca. Jeśli tyle podpisów zostanie zebranych, wówczas do Rady Miasta trafi wniosek o przeprowadzenie referendum lokalnego.

Czytaj też: Chcą referendum ws. prywatyzacji MPEC

Rada Miasta powoła wówczas komisję, która będzie badać prawidłowość wniosku i złożonych podpisów. Jeśli wniosek będzie kompletny, w ciągu 30 dni radni są zobowiązani podjąć uchwałę na temat przeprowadzenia referendum. Gdyby radni nie chcieli tego zrobić, zrobi to wojewoda, wydając zarządzenie zastępcze. Oznacza to, że arytmetyka polityczna w Radzie Miasta nie może zablokować inicjatywy referendalnej - przyznał prezydent Truskolaski (większość w radzie ma popierająca prezydenta PO).

Zgodnie z terminarzem referendum musi się odbyć najpóźniej w 50 dni od dnia opublikowania uchwały o referendum. Oznacza to, że do referendum może dojść w maju lub czerwcu.

By referendum było ważne, do urn powinno pójść minimum 30 proc. uprawnionych do głosowania, czyli 68 tys. 460 osób. Wynik referendum jest wiążący dla władz miasta. Oznacza to, że gdyby mieszkańcy byli przeciwni prywatyzacji MPEC, to do niej nie dojdzie.

Prezydent poinformował, że inicjatywa przeprowadzenia referendum nie wstrzymuje żadnych zaplanowanych wcześniej działań przygotowawczych do prywatyzacji MPEC. Podał, że być może jeszcze w styczniu miasto ogłosi przetarg na wyłonienie doradcy prywatyzacyjnego. Trwają prace nad specyfikacją do tego przetargu.

Ocenił, że referendum "jest wykorzystywane do celów politycznych", a w dyskusjach i argumentach przeciwko prywatyzacji MPEC "pojawia się sporo demagogii". Truskolaski podkreślał, że uznaje prawo do referendum i "pewnie się ono odbędzie", bo to element demokracji.

Jak poinformował, przeprowadzenie referendum będzie kosztować tyle samo, co przeprowadzenie wyborów w mieście - około 430 tys. zł.

Prezydent zapowiadał wcześniej, że pieniądze z prywatyzacji trafią na inwestycje w Białymstoku, zwłaszcza te, które będą w nowej perspektywie finansowej UE wymagały wkładów własnych miasta.

Przeciwnicy prywatyzacji podnoszą natomiast, że prywatyzacja oznaczać może podwyżki; są także obawy załogi o zwolnienia.

W listopadzie 2012 r. głosami większości z PO Rada Miasta Białystok poparła uchwałę o wyrażeniu zgody na sprzedaż przez prezydenta 100 proc. udziałów w MPEC-u. Przeciwni temu byli radni opozycyjnych PiS i SLD. Przed wydaniem zgody większość w radzie odrzuciła pomysł PiS, by przeprowadzić w tej sprawie referendum. Wtedy pojawiła się inicjatywa zbiórki podpisów pod wnioskiem o takie referendum.

Spółka MPEC zatrudnia ok. 600 osób, w 2011 r. miała 4 mln zł zysku. Władze miasta szacują, że wybór nabywcy mógłby nastąpić najwcześniej na przełomie 2013 i 2014 roku.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU