In-house oznacza niższe stawki, wyższy stopień odzysku śmieci?

  • Bartosz Dyląg
  • 30-03-2016
  • drukuj
• Rząd skończył prace nad nowelizacją przepisów wprowadzającą in-house.
• Zdaniem przeciwników zmian prawa, ich skutkiem będą wyższe opłaty dla mieszkańców za śmieci.
• Ale z ustaleń resortu środowiska wynika, że tam gdzie odpowiedzialność za zagospodarowanie odpadów mają JST, są niższe opłaty śmieciowe i wyższy stopień odzysku.
In-house oznacza niższe stawki, wyższy stopień odzysku śmieci?
Samorządy czekają na wprowadzenie in-house. Fot. gospodarkaodpadami.dukla.pl

Do Sejmu trafił projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo zamówień publicznych oraz niektórych innych ustaw. Przynosi on wiele wyczekiwanych przez samorządy zmian, m.in. przyznaje gminom przywilej in-house, czyli zlecania usług własnym spółkom bez przetargu (np. dot. wywozu śmieci).

Jak przyznaje Andrzej Porawski, strona samorządowa długo rozmawiała z rządem na temat nowelizacji, a wersja projektu ostatecznie przyjęta przez Radę Ministrów i przekazana do Sejmu, jest kompromisem.

- Ta wersja nie realizuje naszych wszystkich postulatów, ale jest realnym kompromisem, który mocno wychodzi naprzeciw stanowisku zwłaszcza gmin, bo wiadomo, że zagospodarowanie odpadów dotyczy głównie gmin – podkreśla Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Dziękujemy za ten kompromis, będziemy go bronić w Sejmie - dodaje.

Zabicie konkurencji

Obrońcy się przydadzą, projekt ma bowiem wielu oponentów. Przeciwko in-house ostro protestują m.in. Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami czy Polska Izba Gospodarki Odpadami (PIGO).

W opinii PIGO przyjęcie przepisów o zleceniach in-house w procedowanym obecnie kształcie „skutkowałoby upadłością kilkuset prywatnych przedsiębiorstw zajmujących się odbieraniem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych, posiadających obecnie około 60-proc. udział w tym rynku i zatrudniających ponad 16 tys. pracowników”.

- Zabicie konkurencji i prywatnych przedsiębiorstw gospodarki odpadami będzie skutkowało wyższymi opłatami dla mieszkańców za gospodarowanie odpadami – przestrzega Izba.

Zdaniem Porawskiego strona przeciwna używa „haseł niegodnych”. Zwraca uwagę, że Polska Izba Gospodarki Odpadami zrzesza zagraniczne koncerny działające w kraju, w odróżnieniu od Krajowej Izby Gospodarki Odpadami zrzeszającej polskie przedsiębiorstwa zajmujące się zagospodarowaniem odpadów.

- Polska Izba Gospodarki Odpadami mówi, że znikną jakieś miejsca pracy. Gdyby nawet przyjąć za dobrą monetę twierdzenie, że gminy przejmą to zadanie od tych firm i przekażą je swoim firmom, które notabene dawno zlikwidowały, to żadne miejsce pracy nie zostanie z tego powodu zlikwidowane, co najwyżej przejdzie z firmy zagranicznej do polskiej, ponieważ śmieci zostaną w tej samej ilości – analizuje Porawski.

Niższe opłaty śmieciowe, wyższy stopień odzysku

Porawski dodaje, że Ministerstwa Środowiska podzieliło się ostatnio z samorządowcami ciekawymi ustaleniami, całkiem odmiennymi niż czarne wizje PIGO.

- Wynika z nich, że dziwnym trafem w gminach, gdzie samorządy i samorządowe przedsiębiorstwa mają odpowiedzialność za zagospodarowanie odpadów, są niższe opłaty śmieciowe, wyższy stopień odzysku i mniejsza monopolizacja, bo w każdej gminie jest inna firma. W gminach, gdzie były przetargi, doszło do monopolizacji przynajmniej części rynku przez duże firmy – relacjonuje Andrzej Porawski.

Postulaty zmian w projekcie

Środowisko samorządowe wysuwa dwa postulaty zmian w projekcie ustawy. Po pierwsze chodzi o to, by zapisy dotyczące zamówień publicznych dotyczyły także porozumień międzygminnych.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Tere fere kuku bajka. Dziś obowiązuje przetarg, do którego muszą stanąć wszyscy. Skoro komualki są takim błogosławieństwem dla gmin i są tak świetnie zarządzane, to dlaczego tak boją się przetargów. na Razie komunalki tak jak firmy prywatne biorą udział w zmowach cenowych. do 2013 r. każdy klient de...cydował kto będzie odbierał jego odpady. Trzeba było tylko solidnie sprawdzać czy wszyscy mają te umowy podpisane, ale się nie chciało. Walka o in-house to walka między firmami odbierającymi odpady o konkretne korzyści dla swoich firm, a nie w interesie mieszkańca. Nie ma to nic wspólnego z niższymi stawkami, ani jakością odzysku. Jakość odzysku będzie można podnieść tylko przez konsekwentną kontrolę segregacji odpadów u źródła i bezwzględne egzekwowanie zdecydowaie wyższych stawek od mieszkańców za brak segregacji. Na razie to fikcja tego nikt nie egzekwuje. Tę rolę powinna odgrywać straż miejska, jest wszakże stworzona do pilnowania porządku i czystości w gminie, ale to wymaga zaglądania do śmierdzących śmietników, a to z kolei urągało by powadze dostojnych i szlachetnych strażników godności gminy, więc nie przejdzie. Bałagan będzie dalej, a władzunia ciągle będzie zachodzić w głowę jak zwiększyć stopień odzysku. rozwiń

Chudy, 2016-04-07 12:51:47 odpowiedz

Do Andrew: Podzielam opinię - niższe stawki i wyższy stopień odzysku odpadów to będą chlubne wyjątki. W większości będzie chodziło o jak najniższy koszt dla mieszkańca, a w efekcie przełoży to się na pogorszenie ilościowo i jakościowo selektywnej zbiórki.

Teo, 2016-04-07 08:02:36 odpowiedz

Do Tadeusz Babicz: Oczywiście - na przykład tacy Niemcy czy Austriacy robią straszny błąd utrzymując monopol w odpadach komunalnych. Przecież istotą biznesu prywatnego nie jest osiąganie zysków przy jak najmniejszych kosztach - rady nadzorcze takich firm czuwają cały czas aby dochody a więc i zyski... spadały a dodatkowo troską takich firm jest ochrona środowiska. To firmy komunalne pazerne są na zyski - aby wyborcom pochwalić się słupkami wzrostu cen - dzięki czemu zyskują uznanie swoich mieszkańców którzy z przekonaniem głosują na takich dobrych gospodarzy... Tak więc to co się w Polsce tak dobrze sprawdziło - czyli wycinanie firm municypalnych z rynku - powinno być przeniesione na inne branże komunalne... Istnieją wspaniałe przykłady, że po prywatyzacji na przykład wodociągów ludzie wychodzą na ulice aby dziękować włodarzom za jedyne słuszne decyzje... Obecna zmiana ekipy rządzącej zahamowała dobre zmiany które już były daleko zaawansowane - ale kto wie może w następnych wyborach uda się uszczęśliwić Polaków w drodze tak zwanej konsolidacji - dobrej jakości wodą. Przyczółki firm prywatnych które chcą powtórzyć sukces z jakim mamy do czynienia w gospodarce odpadami - już powstały - portalsamorzadowy.pl/rozmowa-tygodnia/ppp-bot-oraz-prywatyzacja-to-rozwiazania-dla-polskich-wodociagow,32834.html ... rozwiń

Precz z patologią UE, 2016-04-02 21:13:35 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU