Jak nie dopłacać do stadionów

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 13-10-2010
  • drukuj
Nowe stadiony na piłkarskie mistrzostwa Europy już prawie są. Czas pomyśleć, co z nimi będzie po zawodach.
Jak nie dopłacać do stadionów

Plajtują niektóre areny mistrzostw Europy w Portugalii (2004), zmniejsza się pojemność stadionów w Austrii (2008), a w Korei (mundial 2002) przerabia się je na hale targowe. W Polsce stadion ma pozostać stadionem w niezmienionej formie, ale żeby spełniał swoją rolę, musi na siebie zarabiać. Ponieważ prawdziwe stadiony dopiero w naszym kraju powstają (oprócz tych na mistrzostwa jeszcze kilkanaście innych), nikt nie ma doświadczeń, jak takimi obiektami zarządzać – pisze „Rzeczpospolita”.


Pierwszy umowę z zarządcą (zwanym w Polsce operatorem) podpisał Wrocław, drugi był Gdańsk, a po nim Warszawa. Tylko Poznań jeszcze czeka, mimo że on jako jedyny ma już gotowy stadion. Operatora wybierze do końca roku.

Operatorów wybrano drogą przetargów, zgodnie z prawem o zamówieniach publicznych. We Wrocławiu zgłosiły się dwie spółki, w Gdańsku tylko jedna.

Przypadek Warszawy jest szczególny, bo Stadion Narodowy jako jedyny z czterech powstających finansuje Skarb Państwa. Decyzją ministra sportu Adama Giersza operatorem zostało budujące go Narodowe Centrum Sportu. Po zakończeniu mistrzostw rozwiąże się spółka Pl.2012. Centrum dalej będzie gospodarzem dbającym o utrzymanie obiektu.

W styczniu spółka Wrocław 2012 podpisała na 12 lat umowę z międzynarodową firmą SMG (kapitał głównie amerykański i niemiecki), jedną z trzech największych na świecie zajmujących się zarządzaniem obiektami. Jest w niej pewne niebezpieczeństwo: za wszelkie usługi płacić ma miasto, ok. 8-11 mln zł rocznie. A jeśli stadion na siebie nie zarobi?

Gdańsk przyjął inne rozwiązanie. Spółka Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012, podpisała w lipcu dziesięcioletnią umowę z konsorcjum Lechia Operator, w skład którego wchodzą trzy podmioty: Klub Sportowy Lechia, niemiecka firma HSG Zander oraz SportFive. Gdańsk wzorem niemieckim sprzedał prawo do nazwy stadionu, który będzie się nazywał PGE Arena.

Za prawo do nazwy sponsor tytularny, czyli Polska Grupa Energetyczna, będzie płaciła około 7 mln zł rocznie. Dwa miliony dołoży Lechia, 300 tys.firma Trias i dodatkowo na konto Biura trafi 5 procent od przychodów. Łącznie daje to około 10 mln złotych rocznie

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podkreśla, że ten rodzaj finansowania stadionu nie obciąży podatnika. Model przyjęty przez Wrocław jest „bardziej ambitny“, a przez Gdańsk „bardziej bezpieczny” – uważa „Rzeczpospolita”.

Czytaj też: Infrastruktura na cenzurowanym

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Już o tym pisałem ,trzeba było zastanowić się przed podjęciem decyzji o Euro 2012 .

były S, 2010-10-14 12:13:24 odpowiedz

Zgadzam sie w pelni z "Bylym sportowcem" nie widze ptrzeby dorabiania prezesów klubów sportowych i innych "działaczy" przez pdatników.

Bolek, 2010-10-13 22:14:03 odpowiedz

Potraktować kluby "sportowe" zgodnie z rzeczywistością, jak przedsiębiorstwa i przestać je dotować. Niech na siebie zarabiają. Dotować sport i wychowanie fizyczne jedynie w szkołach.Koniec, kropka.

Były sportowiec, 2010-10-13 14:08:07 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE