"Jest lepsze rozwiązanie niż przestarzałe i drogie spalarnie śmieci"

  • Agnieszka Widera
  • 16-10-2012
  • drukuj
Śmieci nie muszą się kojarzyć z brudem, bałaganem i odorem. Odpady nie muszą być kłopotem, a im ich więcej, tym lepiej... O ile postawimy na nowatorskie rozwiązania - przekonuje Andrzej Bartoszkiewicz, autor polskiego sposobu segregowania odpadów.
"Jest lepsze rozwiązanie niż przestarzałe i drogie spalarnie śmieci"
O tym, że jeśli nie zmniejszymy ilości śmieci składowanych na wysypiskach czekają nas kary, wiedzą już nawet dzieci. O ile spalarnie odpadów wciąż napotykają na przeszkody czy to formalne (czytaj o odwołaniach przy przetargach) czy na opór mieszkańców - o tyle do słuszności segregacji śmieci większość z nas jest przekonana. Ale od poparcia do realizacji w czterech ścianach bywa różnie. Dlatego też do śmieciarek i w efekcie na wysypiska wciąż w Polsce trafiają zmieszane śmieci.

Zdaniem Andrzeja Bartoszkiewicza, wynalazcy nowatorskiego sposobu sortowania śmieci, system gospodarki odpadami w miastach może być znacznie bardziej efektywny, ekonomiczny i ekologiczny.

Jego autorski system nazwany Eko AB opiera się na segregacji śmieci u źródła (prostszej niż dotychczas) i budowie ekodomków-minisortowni w miejsce dotychczasowych altan śmieciowych na osiedlach.

- System Eko AB jest w pełni dostosowany do polskich warunków, czyli małych ciasnych mieszkań, dlatego mieszkańcy w tym systemie dzielą swoje odpady na trzy grupy: kuchnia (bioodpady, głównie resztki jedzenia), łazienka (odpady higieniczne) i pozostałe (surowce wtórne i inne). Tak podzielone odpady mieszkańcy zamiast wrzucać do kontenerów w altanach śmieciowych przynoszą do małych sortowni pod blokiem - wyjaśnia Bartoszkiewicz.

Osiedlowa sortownia to mały budynek (klimatyzowany i odpowiednio wyposażony - m.in. w chłodnię, gdzie przechowywane są odpady biodegradowalne), w którym na danej zmianie zatrudniona jest jedna osoba zajmująca się dalszym segregowaniem śmieci - dzięki czemu odzysk odpadów może być efektywniejszy niż z tzw. dzwonów.

- Około 40 proc. z dostarczanej przez mieszkańców masy to odpady wtórne, dzielone przez naszych pracowników na aż 22 rodzaje i które sprzedawane są firmom recyklingowym. Odpady te następnie poddawane są albo powtórnemu przetworzeniu, albo wykorzystywane są jako paliwo alternatywne - wymienia Jan Bernatowicz, prezes spółki Eko Maz, która system ten wprowadziła w Płocku w 2007 r. - Ok. 25 proc. stanowią odpady kuchenne, biodegradowalne, które uzdatniane są na kompost. Pozostała cześć - czyli ok 35 proc śmieci - to tzw. balast, z którego nie możemy już nic odzyskać i trafia na wysypisko. Ewentualnie może być spalony w spalarniach - dodaje.

W tradycyjnym systemie odpady z mieszkań trafiają do wspólnego kontenera i leżakują w nim - zanim kontener zostanie wypróżniony odpady zaczynają się rozkładać wydzielając przy tym przykry zapach. Zresztą te zmieszane, rozkładające się odpady, poddawane są później ściskaniu w śmieciarkach i odzysk czegokolwiek z takiej masy jest utrudniony.

Mieszkańcy płockich osiedli objętych systemem wymyślonym przez polskiego wynalazcę (postawiono tam póki co osiem takich minisortowni) są zadowoleni...

- Przewaga tego systemu polega też na tym, że selekcja odbywa się non-stop, bez taśmociągów z różnymi zmieszanymi odpadami - jak to jest w zakładach utylizacji. Śmieci nie śmierdzą jak w starych altanach - kontynuuje Bernatowicz.- A co ważne dla Kowalskiego, nie było w związku z nowymi instalacjami podwyżek opłat za śmieci. A wręcz odwrotnie - na początku opłaty były niższe - wiązało się to z lepszymi cenami jakie wtedy można było uzyskać za surowce wtórne.

 


KOMENTARZE (19)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nas Panie Bartoszkiewicz nie interesują żadne tam non-profity z 80 procentowym odzyskiem - nas interesują zyski - a nie Polonez, którym podjeżdża do pracy prezes EkoMAZu w Płocku... Eko-domki to do zacofanej Szwecji - my chcemy coś co daje zyski na większą skalę...

Koncerny z PIGO, 2012-10-29 15:11:20 odpowiedz

Gospodarka odpadami to poważny problem dla Polski i Polaków, ponieważ grożą nam kary dobowe w wysokości miliona złotych dziennie w wypadku gdy Polska nie spełni poziomów odzysku i recyklingu, podpisanych w dyrektywach unijnych. Samorządy przygotowując się do przetargów ustalają wysokość stawek miesi...ęcznych dla mieszkańców i nie jest bez znaczenia, czy będziemy płacić 10 zł, 20 zł, a może więcej miesięcznie. Nawet wysokość stawki nie gwarantuje uzyskania poziomu odzysku i recyklingu, czyli uchronienia się od kar.
Jestem autorem Systemu EKO AB i z podziwem czytam komentarze "Śmieciarza" i "Mieszkańca Sosnowca". Ci komentujący uważają, że ich wiedza na temat gospodarki odpadami jest większa niż profesora Politechniki Warszawskiej, pana A. Kraszewskiego, który osobiście zapoznał się z systemem w Płocku i swego czasu wykonał raport na temat jego działania na potrzeby Warszawskiego Okrągłego Stołu Odpadowego.
Uważam, że łatwo ukryć się pod nickiem i z niewiadomych przyczyn atakować innych, nawet gdy się nie ma racji, dlatego podaję swój nr telefonu i proszę o kontakt - 601 77 34 32
rozwiń

Andrzej Bartoszkiewicz, 2012-10-18 17:55:32 odpowiedz

Minister Profesor Kraszewski powiedział publicznie, że system EKO AB domyka się finansowo, co ja mam Ci jeszcze udowadniać?
Może że w ekodomkach są mniejsze możliwości, aby zakombinować?

Ja CI wykazuje, że wielkie sortownie zarabiają wielkie pieniądze nieuczciwie, biorąc duże
...publiczne pieniądze za niskiej jakości usługi i robią różne przekręty, np. nie płacą opłaty maszałkowskiej, którą wcześniej pobrały.

Odpady mają średnio 40% wody, przyjmując je do sortowni pobiera się za tę wodę opłatę, ale jak powozi się je na taśmociągach, a potem pokompostuje w pryzmach, to stracą ponad 20% i to jest czysty zysk.
A potem można spróbować wykorzystać je wręcz jako SUROWIEC na przesypki, a za surowiec nie płaci się opłaty marszałkowskiej, prawda?
Nie robi się tak?

Tyle że na wysypisku, woda do tych odpadów wraca... a pieniądze zostają w kasie...

Albo czemu wykazuje się w Polsce dużo większy odzysk szkła niż wynosi jego produkcja?

Dlaczego do tego się nie odnosisz?

Dlaczego porównywać, dwie zupełnie różne usługi.
Nikt nie porównuje 20 letniego samochodu z komisu, z nowym z salonu.
Ale mały szczegół, ten z komisu miał by kosztować dużo drożej, który byś wybrał?
Jako sprzedawca pewnie zachwalał bys ten z komisu i potrafił wykazać, że warto go kupić?

Mając zdolną księgową można wykazać wszystko, zwłaszcza jak operuje się dużymi wartościami!
Warto by policzyć realne koszty i porównać co za dane pieniądze,my jako społeczeństwo dostajemy, chętnie się tym zajmę, ale na poczekaniu tego nie zrobię. Zwłaszcza, że wiele trudno wycenić, np. uciążliwość wielkich sortowni, takich jak Eko Dolina...
rozwiń

ekolog, 2012-10-18 13:01:09 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE