Kolejny wyrok ws. przetargu śmieciowego w Warszawie

Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrzy w czwartek odwołania dwóch firm: Byś i Remondis od wyników przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci w Warszawie. Zarzuty obu firm dotyczą tego samego zwycięzcy przetargu - Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania.
Kolejny wyrok ws. przetargu śmieciowego w Warszawie

Zarówno Byś, jak i Remondis uważają, że Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania zaniżyło cenę i nie gwarantuje właściwego zagospodarowania odpadów.

To nie pierwsze odwołanie firmy Byś od warszawskiego przetargu; KIO już dwukrotnie rozpatrywała jej odwołania - w czerwcu i sierpniu - ale wtedy dotyczyły one warunków zamówienia stawianych przez miasto. Tym razem natomiast Byś i Remondis odwołują się od wyników samego przetargu.

Na początku września władze Warszawy zdecydowały, że śmieci w stolicy będą odbierać od lutego 2014 r. trzy firmy: Lekaro, Sita Polska oraz MPO. Miasto podzielono na dziewięć obszarów, z czego najwięcej, bo pięć, przypadło Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania: Śródmieście, Bielany i Żoliborz, Białołęka i Targówek, Ochota, Ursus i Włochy, Wola i Bemowo.

Czytaj też: Rozstrzygnięto przetarg na wywóz śmieci w Warszawie

Byś i Remondis odwołali się tylko od wyboru MPO, ponieważ startowali do tych samych rejonów, co miejskie przedsiębiorstwo.

Według firmy Byś realna cena za zagospodarowanie odpadów nie może być niższa niż zaproponowane przez tę firmę ok. 330-350 zł za tonę, tymczasem - jak powiedział Karol Wójcik z Byś - miejskie przedsiębiorstwo zaoferowało cenę o 20-30 proc. niższą. Taka cena - zdaniem obu odwołujących się firm - nie daje gwarancji, że odpady będą profesjonalnie zagospodarowywane.

Obaj przegrani wskazują też, że MPO ponosi straty na działalności operacyjnej i nie ma wystarczających możliwości technicznych, by zagospodarować odpady.

"Miejska spółka nie poradzi sobie z zagospodarowaniem śmieci, skoro do tej pory miała wydajność ok. 300 tys. ton, a teraz będzie musiała obsłużyć dwa razy tyle" - powiedział PAP Marek Pływaczyk z Remondisa.

"To prawda, że MPO ma spalarnię (przy ul. Gwarków w Warszawie - PAP), ale jest mała i kiepskiej jakości" - dodał Wójcik.

Zgodnie z ustawą o odpadach w pierwszej kolejności śmieci powinny być podawane recyklingowi, a dopiero to, z czego nie da się nic odzyskać, powinno być składowane. W przekonaniu Bysia i Remondisa, śmieci odbierane przez MPO będą głównie składowane i o profesjonalnym zagospodarowaniu nie ma mowy.

W swoim odwołaniu Byś podniósł też inne zarzuty, m.in. że część śmieciarek MPO nie spełnia norm emisji spalin, o których była mowa w warunkach zamówienia.

Zgodnie z przepisami tzw. ustawy śmieciowej do 1 lipca br. gminy miały przeprowadzić przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Nie udało się to m.in. w Warszawie, gdzie do 31 stycznia 2014 r. będzie obowiązywał tzw. system pomostowy. W tym czasie mieszkańcy będą przekazywać opłatę śmieciową miastu, a nie firmom śmieciowym. Miasto będzie z niej opłacać faktury za odbiór śmieci.

Od lutego 2014 r. śmieci od mieszkańców Warszawy mają też odbierać, oprócz MPO, dwie inne firmy: Lekaro i Sita Polska. Pierwsza z nich będzie odpowiadać za odbiór i zagospodarowanie odpadów z Mokotowa, Pragi Południe, Pragi Północ oraz z Rembertowa, Wawra i Wesołej. Natomiast Sita Polska będzie odbierać odpady z Ursynowa i Wilanowa.

W związku z problemami z wdrażaniem nowego sytemu śmieciowego w stolicy na początku czerwca do dymisji podał się wiceprezydent Jarosław Kochaniak. Zastąpił go burmistrz Bemowa Jarosław Dąbrowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE