Komunikacja publiczna w Polsce: Synchronizacja rozkładów ważniejsza od nowego taboru

• Z jednej strony polskie miasta wydają ogromne pieniądze na komunikację publiczną, z drugiej jednak liczba samochodów w polskich miastach stale rośnie.
• Oczywiście zakup nowego taboru i inwestycje w infrastrukturę są bardzo ważne, ale bez koordynacji całego systemu transportu zbiorowego trudno przekonać mieszkańców, by zamienili samochód na tramwaj czy autobus.
• W Warszawie i jej okolicach potrzebna jest większa koordynacja, zwłaszcza rozkładów jazdy – podkreśla Karsten McFarland, dyrektor CSEE, PTV Group.
Komunikacja publiczna w Polsce: Synchronizacja rozkładów ważniejsza od nowego taboru
Dla pasażera komunikacji ważny jest komfort jazdy, ale decyzje podejmuje, kalkulując koszt i czas podróży (fot.wikimedia.org/Radomil)

Ostatnie lata w Polsce przyniosły dynamiczny rozwój różnych rodzajów transportu publicznego. Powstają nowe trasy tramwajowe, kupowane są nowe autobusy, w tym ekologiczne, miasta rozwijają system miejskich rowerów i budują ścieżki rowerowe, inwestuje się też w kolej podmiejską. Nowe inwestycje i utrzymanie komunikacji publicznej kosztuje samorządy ogromne pieniądze.

Czytaj też: Miasta wydają miliardy na komunikację publiczną

Samorządy, przynajmniej niektóre, gotowe są też na zwiększenie kosztów utrzymania komunikacji. Np. gmina Marki od 1 listopada br. objęta zostanie I strefą biletową aglomeracji warszawskiej. Mieszkańcy Marek za przejazd autobusem zapłacą tyle, co mieszkańcy stolicy, ale budżet Marek musi liczyć się z wyższymi wydatkami dla Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie. Roczne płatności dla ZTM wzrosną z 3,5 do 4,5 mln zł.

– Możemy sobie na to pozwolić, bo w ostatnich miesiącach dynamicznie rośnie liczba osób zameldowanych. Dotąd, w tym roku, zameldowało się więcej osób niż w całym 2015. A to oznacza wyższe wpływy z PIT, które trafią do miejskiej kasy – informuje Jacek Orych, burmistrz Marek.

Z drugiej strony miasta stawiają jednak na nowoczesne rozwiązania parkingowe, bo aut wcale nie ubywa.

Czytaj też: Dzień bez samochodu, czyli gra pozorów w polskich miastach

– W wymiarze międzynarodowym, ale też regionalnym i lokalnym, mamy coraz większy rozwój przemieszczania się z i do miast. Mobilność to największe wyzwanie dla polskich miast. Najbardziej wyraźnym tego przykładem może być Warszawa: ludzie mieszkają już poza miastem i jeżdżą do Warszawy do pracy, potem wracają. Tego typu zjawiska są już typowe dla wszystkich dużych miast. Polska powinna podążać tu śladem Europy, gdzie transport jest dobrze zintegrowany – mówi Karsten McFarland, dyrektor CSEE, PTV Group (swoje stanowisko przedstawił podczas Bałtyckiego Forum w Świnoujściu).

Bo właśnie integracja komunikacji publicznej jest kluczem do tego, by mieszkańcy z niej korzystali. McFarland podaje modelowy przykład Londynu, gdzie obowiązuje tzw. "Oyster Card" na wszystkie rodzaje transportu działające w tej aglomeracji: metro, autobusy i kolej. Jego zdaniem do takiego rozwiązania powinny dążyć wszystkie aglomeracje w Polsce, ze względu na wygodę i uniwersalność.

Londyńska
Londyńska "Oyster Card" obowiązuje na wszystkie rodzaje transportu (fot.wikimedia.org)

– Pytanie, na jakim etapie integracji, synchronizacji taryfowej i transportowej jesteśmy? W Polsce mamy do czynienia z bardzo dobrym początkiem: np. w Poznaniu – wystarczy kupić jeden bilet w postaci karty miejskiej i nie trzeba martwić się o kupno kolejnego przy zmianie środka transportu. W Warszawie i jej okolicach potrzebna jest jeszcze większa koordynacja, zwłaszcza rozkładów jazdy – komentuje przedstawiciel PTV Group.

Jak zauważa, w stolicy mamy bowiem autobusy miejskie i podmiejskie, tramwaje, kolej miejską i regionalną. Rozkłady jazdy rożnych przewoźników dla komfortu podróżującego muszą być ze sobą kompatybilne.

– To długotrwały proces, w którym najważniejsza jest koncepcja, to, jakiemu konkretnemu celowi ma to służyć. Może to być na przykład podporządkowanie całego lokalnego transportu kolejom podmiejskim. Do tego oczywiście potrzebne są konkretne działania inwestycyjne: w infrastrukturze i nie tylko – reasumuje Karsten McFarland.

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU