Koniec składowania odpadów energetycznych. Będą kary

• Od 1 stycznia 2016 r. obowiązują przepisy rozporządzenia ministra gospodarki zakazujące składowania odpadów wysokokalorycznych. Gminy nie są przygotowane na nowe rozwiązania.
• Z zagospodarowaniem odpadów energetycznych jesteśmy na etapie, na jakim Niemcy byli w 2005 r. Kary niestety zubożą samorządy i kieszenie mieszkańców.
Koniec składowania odpadów energetycznych. Będą kary
Góry śmieci, które produkujemy, powinny być przede wszystkim poddawane recyklingowi. Spalać powinniśmy nieprzydatne resztki.(fot.pixabay.com/)

Od 1 stycznia 2016 r. obowiązują przepisy rozporządzenia ministra gospodarki zakazujące składowania odpadów wysokokalorycznych. Czyli takich, których ciepło spalania wynosi powyżej
6 MJ/kg suchej masy. Rozporządzenie miało wejść w życie już w 2007 r., jednak przez ponad 8 lat termin systematycznie przesuwano.

Gminy liczyły, że podobnie będzie w tym roku. Ostatecznie rozporządzenie weszło jednak w życie. Samorządy nadal nie są na to przygotowane. Część gmin nie ma możliwości dostosowania się do nowych przepisów.

– W Polsce nie ma zbyt wielu miejsc do spalania odpadów energetycznych, tzw. 19-nastek. Praktycznie jest kilkanaście cementowni i kilka spalarni na etapie rozruchu. Należałoby pomyśleć
o tym, co stworzyły kraje starej UE, czyli zachęcić przemysł do wykorzystania tej frakcji jako paliwa do systemów ciepłowniczych, produkcji pary – proponuje Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.

Jego zdaniem jesteśmy na etapie, na jakim Niemcy byli w 2005 r. Też mieli zakaz składowania i też było im to nie w smak, bo nie byli do tego przygotowani. Nowe przepisy spowodowały jednak, że energetyka zainteresowała się frakcją wysokokaloryczną odpadów, wykorzystując je np. jako paliwo alternatywne.

Czytaj też: Zmiany w przepisach. Ustawa o OZE

Eksperci obawiają się, że do już istniejących ekologicznych i zdrowotnych zagrożeń dołączą kolejne: kary finansowe za nieprzestrzeganie przepisów. I jak to bywa z reguły, w ostatecznym rozrachunku zapłacą za nie mieszkańcy.

– Według szacunków każdego roku w Polsce składowanych jest około 2 milionów Mg odpadów frakcji kalorycznej objętej zakazem (czyli mających temperaturę spalania wyższą niż 6 MJ na kilogram suchej masy) nadających się jedynie do termicznej obróbki. Całe te góry śmieci od stycznia 2016 roku powinny być przekształcane termicznie. W praktyce - na dziś dzień - Polsce jest tylko jedna duża spalarnia, w Warszawie – mówi Arkadiusz Primus, koordynator projektu Life Cogeneration.PL, prezes Investeko SA.

Sytuacja nie zmieniła się po wejściu w życie przepisów o zakazie składowania. Oznacza to wielkie pieniężne kary, nakładane na zakłady przetwarzania odpadów. Gdyby wszystkie 2 miliony Mg odpadów pozostawały składowane, to finansowe konsekwencje wyniosłyby ponad 100 mln zł za dobę. Obecnie termicznie przekształca się zaledwie 30 proc. całej ilości odpadów wysokokalorycznych.

Zakaz składowania odpadów uderzy najpewniej w finanse samorządów. Formalnie ponosić je będą firmy, które przejmują od gmin odpowiedzialność za odpady. Większość tych zakładów należy zaś do samorządów. Kary od kilkudziesięciu do ponad 200 zł za tonę za dobę odbiją się na finansach samorządów. To zaś oznacza wzrost kosztów odbioru, a tym samym uderzy w portfele mieszkańców.

– Nie mamy problemu ze składowaniem tej frakcji. W Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych frakcja energetyczna nie trafia na składowisko. To regionalny zakład, który w wojewódzkim planie zagospodarowania odpadami dla woj. mazowieckiego jest wskazany jako jedyny, gdzie powinny trafiać odpady z 63 gmin regionu radomskiego – opowiada Grażyna Krugły, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Radomiu.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do jestem za: oczywiście kary trzeba zapłacić - wyjdzie po kilka złotych miesięcznie na mieszkańca... Nie przyPOminali mieszkańcy włodarzom o POtrzebie działań dla zagospodarowania odpadów wysokoenergetycznych to niech teraz płacą... Mamy społeczeństwo takie teoretyczne - POdpisujemy jako członek Un...ii Europejskiej zobowiązania - a później mieszkańcy nic nie robią aby przyPOminać o tych zobowiązaniach i terminach.. To teraz niech płaczą i płacą... rozwiń

Winni mieszkańcy!, 2016-01-29 18:28:21 odpowiedz

oto efekt działań dyletantów i ciemniaków z samorządów. Niech posypią się kary bo inaczej nic w tym kraju nie zmieni się na lepsze z gospodarką odpadami. Mieli ponad 10 lat na działanie, większość nie zrobiła nic (bo zajmowała się budowaniem aqaparków, chodników, itp.)

jestem za, 2016-01-29 17:35:41 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU