Konstancin: do parku psom wstęp wzbroniony

W Parku Zdrojowym w Konstancinie-Jeziornie ma zostać wprowadzony zakaz spacerowania z psem.
Konstancin: do parku psom wstęp wzbroniony

Władze miasta planują zabronić wyprowadzania czworonogów do parku, żeby poprawić zarówno jego wizerunek, jak i bezpieczeństwo. Straż miejska ma czuwać nad tym, by nowe przepisy były przestrzegane przez mieszkańców. Za spacer ze swoim pupilem w Parku Zdrojowym będą groziły mandaty.

Zakaz ma zostać wprowadzony wraz z nowym oznakowaniem Parku Zdrojowego, które ma się w nim pojawić nim na dobre rozpocznie się wiosna i sezon spacerowo-wypoczynkowy.

Władze Konstancina-Jeziorny chcą zabronić czworonogom wstępu do Parku Zdrojowego przede wszystkim, żeby poprawić bezpieczeństwo wypoczywających kuracjuszy, spacerujących mieszkańców i turystów oraz bawiących się dzieci.

Urzędnicy chcą wyjść naprzeciw oczekiwaniom wielu mieszkańców, którzy sygnalizują, że psy bardzo często spacerują po parku bez kagańców i bez smyczy. Chociaż na terenie Parku Zdrojowego nie doszło do żadnego groźnego wypadku z udziałem agresywnych zwierząt, zdarzyło się, że pies kogoś mocno przestraszył.

Park ma służyć przede wszystkim rodzinnemu wypoczynkowi oraz rehabilitacji kuracjuszy musi być więc bezpieczny.

Niestety wielu mieszkańców, którzy spacerują po parku ze swoimi psami, nie sprząta po swoich pupilach. To również nie służy wizerunkowi uzdrowiska i spotyka się z krytyką wielu spacerowiczów.

Psie odchody to niestety problem nie tylko Parku Zdrojowego, lecz całego miasta, ponieważ kupy „upiększają" również inne publiczne tereny - chodniki, skwerki i trawniki. W wielu miejscach, spacerując należy uważać, żeby nie wdeptać w niemiłą „niespodziankę" i żeby je ominąć trzeba poruszać się slalomem.

Chociaż zgodnie z regulaminem czystości w naszej gminie każda osoba „utrzymująca i wyprowadzająca zwierzęta domowe jest zobowiązana do bezzwłocznego usuwania odchodów zwierząt z miejsc przeznaczonych do wspólnego użytku", niestety niewielu mieszkańców przestrzega tego nakazu.

W myśl regulaminu odchody zwierząt należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na odpady zmieszane. Przepis ten jest bardzo trudny do wyegzekwowania, mimo że straż miejska może karać mieszkańców mandatami. Niestety w praktyce jest to zupełnie nieskuteczne.

Dlatego też władze naszego miasta postanowiły radykalnie rozwiązać problem przynajmniej w Parku Zdrojowym, do którego już wkrótce wstęp psom będzie zabroniony. Zakaz ma poprawić wygląd Parku Zdrojowego i raz na zawsze uwolnić go od psich odchodów.

Będzie można bez obaw spacerować po parkowych alejkach, a nawet położyć się na trawie i poopalać - o ile przepis będzie przestrzegany. O to natomiast ma zadbać straż miejska, patrolując teren parku i obserwując go na ekranach miejskiego monitoringu. Mieszkańcy spacerujący po parku ze swoimi pupilami po wprowadzeniu zakazu muszą być przygotowani na mandaty.

Wydaje się jednak, że zakazy i nakazy nie zmienią mentalności mieszkańców. Żeby skłonić wszystkich do sprzątania po psach, niezbędne są kampania informacyjna, edukacja najmłodszych i młodzieży, a także dostępność papierowych torebek do sprzątania oraz koszy na śmieci.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie wszystko, co w Stanach musi być koniecznie dobre. Ja tam osobiście nie miałbym przyjemności z korzystania z restauracji, po której pęta się jakiś pies. I podejrzewam, że wielu ludzi ma podobne odczucia. A właściciele czworonogów często jeszcze powodują, że neichęć dla ich pupili rośnie (np. prow...adzenie na długiej smyczy psa, który radośnie plącze się pod nogami przechodniom, wciąż jeszcze częste niesprzątanie "pozostałości" po psich spacerach, cholernie uciążliwe - zwłaszcza w nowoczesnych, "akustycznych", blokach - szczekanie psów od wczesnych godzin rannych po późne nocne itp.). Będę się upierał, że miasto to naturalne siedlisko człowieka - i człowiek powinien mieć w nim pierwszeństwo przed jakimikolwiek innymi zwierzętami (nie tylko psami, ale również np. gołębiami, których wszechwładza w centrach naszych miast jest porażająca). rozwiń

krzyciel, 2013-04-09 14:52:48 odpowiedz

Uważam, że granice śmieszności i debilizmu zostały prezkroczone. Kagańce i smycz to najbardziej potrzebne są dla różnej maści debili uważających się za urzędników.
W USA z psem można wejść do każdej restauracji i do każdego sklepu.
W katolskiej "pełnej miłosierdzia" Polsce,
...najlepiej psa trzymać na krótkim łańcuchu, przy budzie wykonanej z blaszanej beczki a później pójść do katabasa, wyznać grzechy i me czyste, nieużywane sumienie.
rozwiń

33, 2013-04-07 13:13:41 odpowiedz

Idioci? Bynajmniej. W Polsce ostatnimi czasy wykształciły się dwie grupy ludzi, którzy wydają się nie podlegać żadnym zasadom: rowerzyści i właściciele psów właśnie. Pies radośnie obszczekujący każdego przechodnia, biegnący bez kagańca i na długiej, rozwijanej smyczy, to widok raczej powszechny. Pod...obnie powszechne są nadal pozostałości po czworonogach w postaci "min poślizgowych" na chodnikach. Że o obsikanej (a więc i cuchnącej w letnie upały) każdej ławce, śmietniku czy latarni nie wspomnę (a bywa, że "chrzczone" są też koła zaparkowanych samochodów czy rowery). Nie jestem wrogiem zwierząt w domu - sam mam kotkę - ale przede wszystkim jestem zwolennikiem ludzi. Park jest miejscem, w którym przede wszystkim swobodnie powinni się czuć ludzie. Nie można spacerować po parku trzymając kurczowo za rękę dziecko, bo może je ugryźć pies. A to, że jak dotąd w Parku Zdrojowym nie doszło jak dotąd do żadnego wypadku to nie jest argument przeciwko zakazowi dla psów - to oznaka normalności, że władze miasta zapobiegają nieszczęściu zamiast reagować, gdy ono już wystąpi. rozwiń

krzyciel, 2013-03-28 15:14:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU