Kradzieże i dewastacje na kolei

Od stycznia do maja tego roku na szlakach kolejowych odnotowano blisko 800 kradzieży i dewastacji infrastruktury; naprawa szkód kosztowała ponad 7,2 mln zł. Kolejarze apelują, by świadkowie takich zdarzeń nie byli obojętni na akty wandalizmu.
Kradzieże i dewastacje na kolei

W całym ubiegłym roku na usuwanie skutków blisko 5 tys. kradzieży i dewastacji wydano ponad 22 mln zł.

"Nie bądź obojętny na kradzieże i dewastacje na kolei" - pod takim hasłem przedstawiciele spółki PKP Polskie Linie Kolejowe oraz Straż Ochrony Kolei przekonują świadków tego typu zdarzeń, by informowali o nich odpowiednie służby. Każdy taki przypadek lub podejrzenie należy zgłaszać pod numerem alarmowym Straży Ochrony Kolei 22 47 40 000 lub na policję - nr 997.

Czytaj też: Cięcia - sposób na ratowanie regionalnych kolei

W poniedziałek w Sosnowcu przedstawiciele kolei podsumowali skutki rosnącej liczby kradzieży i dewastacji elementów sieci kolejowej. Wyliczono, że za pieniądze na usuwanie awarii i odbudowę infrastruktury PKP Polskie Linie Kolejowe mogłyby wyremontować rocznie 25 przystanków osobowych. Regionami szczególnie zagrożonym kradzieżami i dewastacjami są Górny i Dolny Śląsk.

Ze statystyk wynika, że do kradzieży i dewastacji urządzeń na sieci kolejowej dochodzi codziennie. Skutkiem są nie tylko straty zarządcy infrastruktury, ale także dezorganizacja ruchu kolejowego. Z tego powodu w ubiegłym roku opóźnionych było w sumie ponad 8,3 tys. pociągów pasażerskich i 1,4 tys. towarowych.

"To oznacza, że ponad milion pasażerów i setki tysięcy ton towarów nie dotarły na miejsce o czasie" - wskazał rzecznik PKP PLK Robert Kuczyński. Natomiast od stycznia do maja tego roku opóźnionych z powodu kradzieży i dewastacji było blisko 3,3 tys. pociągów osobowych i prawie 950 towarowych.

Rzecznik podkreślił, że złodzieje i wandale często ryzykują nie tylko swoim życiem, ale także narażają na niebezpieczeństwo pasażerów. Dzieje się tak, gdy ich łupem padają elementy urządzeń sterowania ruchem kolejowym, odpowiedzialne za bezpieczeństwo na torach.

Najczęściej łupem złodziei są części zawierające miedź, np. elementy nawierzchni kolejowej, sieci trakcyjnej i urządzeń automatyki, w tym części urządzeń zainstalowanych na przejazdach kolejowo-drogowych. W skupie złomu złodzieje mogą dostać za nie zwykle kilkadziesiąt zł, zaś naprawa szkody kosztuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy zł.

Najczęściej do kradzieży dochodzi na czynnych liniach kolejowych. Złodzieje działają w kilkuosobowych, zorganizowanych grupach; mają specjalistyczny sprzęt i transport. Czasem w ciągu kilku minut są w stanie ukraść nawet kilkaset metrów lin sieci trakcyjnej. Na śląskich torach poważnym problemem jest też wysypywania i kradzieży węgla z wagonów.

"Większość kradzieży dokonywana jest jednak przez dobrze zorganizowane i działające planowo grupy. Kradzieże węgla przybrały zatrważające rozmiary. Nagminnie dochodzi do ataków na transporty. Złodzieje zatrzymują pociągi, bądź też wykorzystują moment, kiedy one zwalniają - wówczas otwierają drzwi węglarki i wysypują jej zawartość na tory" - wskazał rzecznik.

PKP Polskie Linie Kolejowe walczą z przestępcami stosując różne metody. W wielu miejscach instalowany jest monitoring. Tereny oddalone od zabudowań są patrolowane przez Straż Ochrony Kolei. Od stycznia do maja 2013 r. zanotowano 797 kradzieży i dewastacji. Schwytano 148 sprawców; w całym ubiegłym roku 713. W tym roku naprawa szkód w infrastrukturze kosztowała już ponad 7,2 mln zł. To środki wydane na urządzenia energetyczne, urządzenia automatyki oraz elementy nawierzchni kolejowej.

Podobne do sosnowieckiego spotkania, służące zwróceniu uwagi na problem kradzieży i dewastacji na kolei, PKP PLK i SOK zamierzają wkrótce organizować w kolejnych regionach. Poniedziałkowe spotkanie w Sosnowcu było pierwszym w ramach tej akcji.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU