• PARTNERZY PORTALU

Kto popiera in-house? Branża śmieciowa podzielona

• Krajowa Izba Gospodarki Odpadami broni zmian w zamówieniach publicznych.
• - Brak przetargów na odbiór odpadów nie zrujnuje branży i kieszeni klientów - twierdzi Izba.
• - Przeciw in-house protestują przedstawiciele międzynarodowych korporacji - uważa KIGO.
Kto popiera in-house? Branża śmieciowa podzielona
Śmieci wywołały gorące emocje. I to nawet w obrębie samej branży gospodarki komunalnej. (Fot. : pixabay.com).

Krajowa Izba Gospodarki Odpadami wystąpiła w obronie zamówień in-house. Uczyniła to w reakcji na „czarny marsz” zorganizowany 30 marca przed sejmem przez Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami i Polską Izba Gospodarki Odpadami. Obie te organizacje nie pozostawiły suchej nitki na projekcie nowelizacji ustawy o zamówieniach publicznych, w którym znalazł się zapis pozwalający gminie zrezygnować z przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci, powierzając to zadanie własnej spółce.

Tymczasem KIGO nie widzi w takiej praktyce niczego złego i zaprzecza, że spowoduje to obniżenie jakości usługi i wzrost jej ceny. Sugeruje też, że protesty są popierane głównie przez przedstawicieli międzynarodowych korporacji. Ze względu na gorący temat dyskusji wokół zamówień in-house przedstawiamy w całości komunikat Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, pod którym podpisał się Tomasz Uciński, prezes KIGO.

Protestuje tylko część branży. Reszta nie popiera protestu

Krajowa Izba Gospodarki Odpadami - organizacja samorządu gospodarczego zrzeszająca 125 krajowych – rdzennie polskich przedsiębiorstw gospodarki odpadami głównie o kapitale samorządowym – w związku z pojawiającymi się w toku prac legislacyjnych negatywnymi opiniami niektórych środowisk na temat niekorzystnych skutków ujmowania w ramach powyższej ustawy regulacji dotyczącej tzw. zamówień in-house, informuje, że nie zgadza się z tymi opiniami i uważa je za całkowicie bezpodstawne.

Planowany na dzień dzisiejszy czarny „marsz śmieciarzy” w obronie wolnego rynku jest akcją popieraną jedynie przez część środowiska przedsiębiorców gospodarki odpadami – głównie reprezentantów międzynarodowych korporacji.

Marsz nie wyraża opinii całości branży i żaden z postulatów wyrażanych przez jego organizatorów nie jest zbieżny z opiniami Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.

Samorząd musi mieć możliwość kreowania systemu według potrzeb lokalnej społeczności

Krajowa Izba Gospodarki Odpadami opowiada się z całą stanowczością o umożliwienie samorządom gminnym stosowania metody in-house (powierzenie) w odniesieniu do udzielania zamówień w zakresie odbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych własnym podmiotom komunalnym w oparciu o stabilne podstawy prawne, jakie przewiduje nowelizacja Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/24/UE z dnia 26 lutego 2014 r. w sprawie zamówień publicznych, w zakresie przewidzianym powyższą Dyrektywą. Kraje Wspólnoty zobligowane są do wprowadzenia nowych przepisów do regulacji krajowych najpóźniej do 18 kwietnia 2016 roku.

Krajowa Izba Gospodarki Odpadami zrzeszająca przedsiębiorstwa gospodarki odpadami, sektora samorządowego nie zgadza się z opiniami Polskiej Izby Gospodarki Odpadami (PIGO) i Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO)i uważa je za bezpodstawne. Nie zgadzamy się z opinią, że umożliwienie samorządom gminnym stosowania metody in-house (powierzenie) w odniesieniu do udzielania zamówień w zakresie odbierania i zagospodarowania odpadów komunalnych własnym podmiotom komunalnym spowoduje podwyżkę cen wywozu śmieci wręcz przeciwnie realizacja przez gminę zadań własnych w gospodarce odpadami poprzez powierzenie ich własnej spółce komunalnej wprowadzi mechanizm istotnego wpływu gminy na cenę usługi i da stabilność finansowania gospodarki odpadami w gminie co w wielu przypadkach będzie skutkowało obniżaniem opłat od mieszkańców.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Tadeusz Babicz: Piękna POchwała wolnego rynku - tam gdzie są zyski budowane z comiesięcznych opłat mieszkańców - tam POwinny być konkursy typu "kto ściągnie niżej cenowe majtki w dół" - trzeba koniecznie dokończyć misję ustawy śmieciowej z 2011 roku - wiadomosci.onet.pl/olsztyn/czarna-w...izja-wojny-smieciowej-ofiara-bedzie-mpo/f7ew5v rozwiń

... szkoda słów..., 2016-04-03 08:35:53 odpowiedz

Nie jestem lobbystą dla którejkolwiek ze stron, jak można tak powiedzieć. Analizuję, na podstawie własnych doświadczeń i zdobytej wiedzy w tematyce gospodarki odpadami komunalnymi.
W artykule wystąpiły stwierdzenia, że zamówienia in-house będą miały niebagatelny wpływ na uzyskanie efektu środ
...owiskowego, z podkreśleniem słowa „niebagatelny”. Rozumiem, że zmiana sposobu wyłaniania firmy, która będzie odbierała śmieci ze śmietnika i je wywoziła gdzieś tam dalej, może spowodować jakikolwiek wpływ na efekty środowiskowe. Czym niby miałoby to być spowodowane? Po drugie, na czym polegał zrównoważony rozwój samorządowych zakładów i spółek, latami budowanych? Rozumiem, że ta zrównoważona budowa stawała się co rok bardziej efektywna i dzięki staraniom samorządowców, zadanie własne gminy w zakresie zaspokajania potrzeby wspólnoty lokalnej – pozbycia się śmieci, notabene narzucone przepisami ogólnokrajowymi doprowadziła do optymalnego postępowania z odpadami? O ile wiem to zakłady i spółki samorządowe najlepiej się sprawdzają tam gdzie nie chce nikt tego robić. Znaczy tam gdzie wiadomo, że komercyjna działalność nie może przynieść dochodu, bo społeczeństwo lokalne i tak musi za to zapłacić, nie ważne czy w zgodzie z rachunkiem ekonomicznym. Idąc dalej po treści artykułu, chciałem się odnieść do stwierdzenia, że te zagraniczne konsorcja wykonują jedynie usługi na terenie Polski, a zarobek przeznaczają na cel, który się oponentom nie podoba. Polskie firmy, nawet te zarabiające na śmieciach, z pewnością zyski przeznaczają na zakup „tylko polskich towarów” i na wczasy prezesowie tych polskich spółek wyjeżdżają tylko w Tatry, no może jeszcze nad polskie morze i tam się tych zysków pozbywają. Co do miejsc pracy. Jak zauważyłem, w tych zagranicznych firmach pracują obywatele przeważnie z Polski. Co gorsze, dyrektorzy i prezesi też są najczęściej Polakami. Wydaje mi się, że jednak miejsca pracy w firmach prywatnych są bardziej efektywnie wykorzystywane, niż te w firmach samorządowych. Więc zamówienia In-house spowodują tylko tyle, że zwolnieni zostaną pracownicy z firm z obcym kapitałem, a na to miejsce powstaną „słuszne” etaty i będą efektywniej realizowane. I jeszcze jedno, idiotyczne moim zdaniem stwierdzenie, że samorządy nie powinny być ograniczane w możliwości doboru środków do realizacji swoich zadań. Obserwuję sprawozdania z tego co się dzieje w zagospodarowywaniu odpadów komunalnych. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach obowiązuje już od 1996 roku i zagospodarowanie odpadów, gdyby samorządy potrafiły to poprowadzić w sposób zrównoważony, to po 20 latach powinien być „Ideał”. A że jest jak jest to cały czas się tym wszystkim steruje poprzez nieustanne zmiany przepisów. Co najgorsze, nie chodzi w tych zmianach o meritum, czyli o zagospodarowanie w sposób zrównoważony wytworzonych odpadów komunalnych, tylko o to jak mają być dzielone dobra uzyskane z tego procederu. Może należałoby uświadomić w pierwszej kolejności samorządowych decydentów, a nie zdawać się na taki żywioł. Błędy popełnione przez nich, ich bezpośrednio nie obciążają, a u kapitalisty musi być jakiś zysk. Wiadomym jest, że każdemu zależy przede wszystkim na wpłatach śmieciowych, ale nie w tym rzecz. Samorządy mają pole do popisu aby w zgodzie z krajowymi przepisami ustanowić takie prawo miejscowe, aby miały zyski z odzyskanych ze strumienia gminnych śmieci surowców wtórnych, i żeby to było zrobione ekologicznie i prospołecznie. Dlatego też samorządowcy powinni stawiać zadania, wymagania i dopilnować czy to wszystko działa jak należy, a nie w nierozsądny sposób poprawiać wskaźnik bezrobocia poprzez tworzenie nieefektywnych firm. A jeżeli już musi być ta firma samorządowa, to niech się podda weryfikacji rynkowej, tak jak jest teraz. Społeczeństwo lokalne nie powinno być, a i wcale być nie musi, obciążane ryzykiem upadłości. Niech w takich wypadkach tracą obcy kapitaliści. Jednocześnie, bez tych zakładów i spółek gminnych, decydenci samorządowi mają tak wiele narzędzi do ograniczania nieuzasadnionych zysków, że te powszechne obawy są bezpodstawne. rozwiń

Tadeusz Babicz, 2016-04-03 00:26:45 odpowiedz

Skoro w innych krajach UE nie ma przetargów - to zagraniczne koncerny śmieciowe zjechały się do Polski aby dobrze zrobić polskim konsumentom bo niczego innego nie pragną jak tylko obniżać swoje zyski... Dlatego ostro protestują pod Sejmem z powodu ograniczeń "in house" nakładanych Polsce n...a ich dobroczynne działania, tym bardziej że nie bedą mogli w swoich krajach realizować ich filantropijnej misji - tam in house jest od zawsze... rozwiń

T. U. z Koszalina, 2016-03-30 21:01:55 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU