Kto zarabia na odpadach? Na pewno nie gminy

  • Piotr Toborek
  • 04-10-2017
  • drukuj
W gospodarce odpadami biznesu nie ma. Chodzi o to, żeby stworzyć taki system, który będzie chronić środowisko, da zielone miejsca pracy i w miarę możliwości pozwoli zmniejszać koszty.
Kto zarabia na odpadach? Na pewno nie gminy
Koszty gospodarowania odpadami obniża pośrednio selektywna zbiórka, ale do zbilansowania wydatków daleko (fot. Shutterstock.com)

• Oceny sytuacji w polskiej gospodarce odpadami są skrajnie różne.

• Czy gospodarka odpadami to dobry biznes i dla kogo?

• Opłaty za odbiór odpadów systematycznie rosną i niestety zanosi się na to, że ten trend się szybko nie odwróci.

 

- Jeżeli mówimy o odpadach, one okazały się biznesem. Bardzo dobrym biznesem. I w tej chwili na rynku odpadów obserwujemy konkurencję – ta wypowiedź przewodniczącego Sejmowej Komisji Samorządowej posła Kukiz’15 Andrzeja Maciejewskiego wzbudziła kontrowersje i wywoła spory odzew wśród naszych czytelników.

Poseł Andrzej Maciejewski oceniając efekty wprowadzenia tzw. reformy śmieciowej wskazywał też na pozytywną rolę, jaką odegrało uporządkowanie gospodarki odpadami w gminach.

- Były gminy, które nie wykazywały zupełnie odpadów. Program gospodarki odpadami naprawdę to usystematyzował – podkreśla.

Spytaliśmy o ocenę tych słów ekspertów.

- Z całym szacunkiem, ale w kraju mamy 15-procentowy poziom odzysku odpadów (wszystkich czterech frakcji razem) oraz szalejące podwyżki opłat za ich zbiórkę i zagospodarowanie na poziomie 30-50 proc. Co w tym jest pozytywnego ? – pyta retorycznie Bernhard Skiba z firmy doradczej EECC. (według sprawozdań resoru środowiska poziom odzysku w Polsce to 26 proc. - red.)

- Dobry biznes to jest, ale nie dla wszystkich – dodaje

Zdaniem Skiby na odpadach zarabiają nie gminy, ale firmy przewożące odpady.

- Jaki to biznes dla mieszkańców, to widać po porównaniu kosztów: czteroosobowa rodzina we Wrocławiu płaci rocznie za odbiór odpadów 240 euro, a taka sama rodzina w Dreźnie 80 euro. To o czym my mówimy – wylicza.

Jak dodaje Andrzej Bartoszkiewicz, twórca systemu EKO AB, w Europie do zbiórki odpadów dopłacają wszyscy, a jeśli ktoś robi biznes, to znaczy, że ktoś za to musiał zapłacić.

- Kto? No, mieszkańcy. Takie mówienie, że śmieci to pieniądze, jest szkodliwe, bo utwierdza się ludzi w przekonaniu, że im więcej śmieci oddają, tym lepiej - stwierdza. Przypomina także, że w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zapisane jest, iż samorządy prowadząc gospodarkę odpadami nie mogą czerpać z niej dodatkowych zysków. 

Patologia nadal istnieje

Andrzej Bartoszkiewicz irytuje się także, gdy słyszy, że dzięki reformie udało się wyeliminować patologie w polskiej gospodarce odpadami.

- A te pożary w składowiskach, a te TIR-y z zagranicy, które wwożą śmieci do Polski, a to, co się ostatnio dzieje w Bytomiu i okolicach?. Przecież to są fakty! Tam jest biznes! Kiedy spali się 2 tys. ton, za które wzięło się po 200 złotych, to zyski idą w miliony, kiedy się wrzuci do dziury ileś ciężarówek odpadów, to jest biznes – mówi Bartoszkiewicz.

Jak dodaje, „biznes” jest tym lepszy, bo kary są śmiesznie niskie, a urzędnicy WIOŚ nie mają szans w starciu z firmami, które wynajmują najlepszych prawników.

- Jak za złapanego TIR-a z odpadami zza granicy trzeba zapłacić 10 tys. złotych, to ten interes nadal się opłaca; gdyby groził przepadek narzędzia przestępstwa, czyli samochodu, to byłoby inaczej – dodaje.

Jak przyznają nasi rozmówcy, na odpadach gminy i mieszkańcy nie zarobią, ale mogliby dokładać znacznie mniej niż dzisiaj.

- Ten system jest tak zorganizowany, że zarobić mogą tylko firmy. Gminy, czyli mieszkańcy, mają płacić i tyle – dodaje Skiba.

 


KOMENTARZE (12)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Dobrej zmiany nie widać: obywatele zniecierpliwieni bezradnością administracji publicznej w ukształtowaniu systemu gospodarki odpadami przyjaznemu środowisku i kieszeni mieszkańców - zaczynają tworzyć komisje śledcze dla zbadania mechanizmu kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach za odpady... ...nowiny24.pl/wiadomosci/przemysl/a/w-przemyslu-powolaja-spoleczna-komisje-sledcza-w-sprawie-zagospodarowania-smieci-wideo,12545628/ rozwiń

chcą płacić tyle co Niemc, 2017-10-05 13:32:47 odpowiedz

Do Tadeusz Babicz: Pan Przewodniczący Komisji nie tylko nie czyta artykułów publikowanych w Portalu - choćby tego Pana dra Golenia o "oszałamiającym" biznesie na selektywnej zbiórce - także nie zapoznaje się z tym co samorządowcy piszą o gospodarce odpadami: jeśliby przeczytał o tym, że na... przykład w Bydgoszczy zagospodarowanie zmieszanego barachła kosztuje 477 zł za tonę a wysegregowanie jednej tony odpadów generuje koszty 820 zł - to może nie ośmieszał by się twierdzeniem, o "biznesie" w polskiej gospodarce odpadami... bydgoszcz.naszemiasto.pl/artykul/nie-placisz-za-smieci-lepiej-miej-sie-na-bacznosci-bo,4154722,art,t,id,tm.html ... Chyba, że kręcenie lodów na comiesięcznych opłatach polskich rodzin nazywa "biznesem".... rozwiń

Dobrej zmiany nie widać, 2017-10-05 12:52:41 odpowiedz

Do Tadeusz Babicz: Jeśli szef Sejmowej Komisji Samorządu bardzo cieszy się z tego, że polskie rodziny płacą za odpady więcej niż przeciętna rodzina niemiecka co pozwala określić polską gospodarkę odpadami za "dobry biznes" - to znaczy, że do "dobrej zmiany" w tej dziedzinie jest... bardzo daleko... Pan Przewodniczący Komisji powinien wskazać na inne przykłady polskiego "biznesu" śmieciowego - szczególnie na ten z jego okręgu wyborczego - portalsamorzadowy.pl/fundusze-europejskie/zgok-w-olsztynie-kosztowal-157-mln-dzisiaj-musi-placic-zeby-ktos-kupil-od-niego-paliwo,88178.html rozwiń

sprzedający płaci za zaku, 2017-10-05 12:31:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE