Łódź: Magistrat i uczelnie zajmą się poprawą jakości wód powierzchniowych

• Poprawa jakości wód powierzchniowych na terenie Łodzi jest celem umowy podpisanej w środę (1 lutego) przez prezydent miasta Hannę Zdanowską oraz rektorów Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Łódzkiego.
• Sygnatariusze będą współpracować m.in. przy tworzeniu systemów oczyszczania i odprowadzania wód opadowych.
Łódź: Magistrat i uczelnie zajmą się poprawą jakości wód powierzchniowych
Problemem Łodzi jest zabezpieczenie terenów zalewowych (fot. pixabay)

"Łódź leży nad 19 rzekami, ale bardzo mało z nich jest na powierzchni. W większości stały się one ciekami wodnymi, płynącymi pod powierzchnią ulic w specjalnie zbudowanych kanałach. Wspólnie z pracownikami Uniwersytetu Łódzkiego i Politechniki Łódzkiej będziemy zastanawiać się, co zrobić, by przywrócić je mieszkańcom, by stały się miejscami rekreacji i poprawiły jakość życia w mieście, pozytywnie wpływając na jego mikroklimat" - podkreśliła prezydent Zdanowska w czasie uroczystości podpisania listu intencyjnego w Pałacu Poznańskich.

Sygnatariusze listu zobowiązali się do podjęcia współpracy na rzecz poprawy jakości wód w zbiornikach i ciekach miejskich. Planuje się m.in. badania identyfikujące źródła zanieczyszczeń wód powierzchniowych i ocenę wielkości ładunków zanieczyszczeń emitowanych z terenów zurbanizowanych do środowiska wodnego. Magistrat - przy wsparciu uczelni i przy wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań - będzie dążył do uporządkowania gospodarki wodami opadowymi.

"Pierwszy etap tego projektu - badania rzeki Olechówki prowadzone przez Wydział Nauk Geograficznych - został już zapoczątkowany i będzie kontynuowany. Nasza kadra naukowa uczestniczyła też w badaniach dotyczących renaturyzacji rzeki Ner oraz w opracowaniu koncepcji unikania zakwitów sinicowych w akwenach w Arturówku" - zaznaczył rektor UŁ prof. Antoni Różalski.

Zdaniem rektora PŁ prof. Sławomira Wiaka, większość miast musi stawić czoła zjawisku "zabetonowania" i pozbawienia naturalnej retencji.

"Różne koncepcje rozwiązania tego problemu zostały opracowane w PŁ. Przekażę pani prezydent wybrane dziesięć prac realizowanych na naszej uczelni, dotyczących poprawy warunków życia mieszkańców, związanych z gospodarką wodną - to m.in. modele wirtualne przepływu wód opadowych" - dodał.

Według Zdanowskiej, problemem Łodzi jest zabezpieczenie terenów zalewowych, np. na osiedlu Stoki brakuje dróg odprowadzania wód opadowych, bo naturalne cieki zostały przerwane w miarę zabudowywania tego terenu.

"W Łodzi jest wiele miejsc, w których trzeba przywrócić naturalną retencję - wykorzystując istniejące cieki lub tworząc stawy i rozlewiska. Aby nie stały się one zbiornikami nieczystości spływających z ulic, lecz miejscami atrakcyjnymi dla mieszkańców, trzeba zadbać o bariery, które będą wyłapywać szkodliwe pierwiastki z wody. To bardzo trudne wyzwanie, ale możliwe do realizacji" - wyjaśniła.

Na przełomie XIX i XX wieku mnogość rzek i cieków wodnych stanowiła o atrakcyjności terenów, na których powstała Łódź. Obecnie większość z nich płynie pod ziemią. Jednocześnie zmiany w strukturze przemysłu i stosowanych technologiach doprowadziły do tego, że od lat obserwuje się podnoszenie poziomu wód gruntowych.

"W czasie intensywnych opadów spotykamy się z podtopieniami i lokalnymi zalaniami. Rozwiązaniem byłoby zatrzymanie wody w miejscu wystąpienia opadów, a nie kierowanie ich do systemu kanalizacyjnego. Proekologiczne rozwiązania, czyli naturalna infiltracja i retencja na obszarach z zielenią, niewątpliwie odciążyłyby kanalizację, a jednocześnie w sposób naturalny uzyskiwalibyśmy naturalny obieg wody w terenie. To zapobiegałoby wysychaniu i stepowieniu gleb" - wyjaśniła dr Grażyna Sakson z Instytutu Inżynierii Środowiska i Instalacji Budowlanych PŁ.

Zdaniem ekspertki, "miejskim powodziom" sprzyja zwłaszcza sytuacja w centrum Łodzi, gdzie jest największe uszczelnienie zlewni - czyli mało terenów zielonych i dużo zabetonowanego podłoża. Funkcjonuje tam system kanalizacji ogólnospławnej budowany kilkadziesiąt lat temu, który nie jest przygotowany na duże ilości wód opadowych.

Za proekologicznymi metodami w regulacji gospodarki wodnej przemawia fakt, że wody odprowadzane z uszczelnionych powierzchni są już przeważnie zanieczyszczone i muszą być traktowane inaczej niż te, które w naturalny sposób trafiają na powierzchnie nieuszczelnione - np. na trawniki, do parków i miejskich ogrodów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE