PARTNER PORTALU
  • BGK

Łupkowo-jądrowe zamieszanie trwa

  • wnp.pl (Dariusz Ciepiela)    29 października 2012 - 09:13
Łupkowo-jądrowe zamieszanie trwa

Od kilku dni jednym z głównych zajęć mediów i komentatorów gospodarczych jest analiza słów Krzysztofa Kiliana, prezesa PGE, który powiedział, że projekty rozwijania wydobycia gazu z łupków i energetyki jądrowej wykluczają się.




Rozpoczęcie takiej dyskusji w chwili, gdy nie wiemy jakie są zasoby gazu łupkowego w Polsce i czy będzie możliwa jego ekonomicznie uzasadniona eksploatacja, oraz jakie będą koszty budowy elektrowni jądrowej, może zakończyć się tym, że nie będzie ani eksploatacji gazu łupkowego, ani energetyki jądrowej.

Czytaj też: Tusk: priorytetowe i łupki, i atom

Krzysztof Kilian, prezes PGE powiedział, że projekty rozwijania wydobycia gazu z łupków i energetyki jądrowej wykluczają się i trudno je realizować jednocześnie. Tego samego dnia Mikołaj Budzanowski, minister skarbu mówił, że priorytetem dla Polski jest poszukiwanie i zwiększanie wydobycia węglowodorów, natomiast ostateczna decyzja odnośnie programu jądrowego zapadnie nie wcześniej niż na przełomie 2014 i 2015 r.

Następnie słowa prezesa Kiliana i ministra Budzanowskiego komentowali dziennikarze, eksperci, energetycy i politycy, były liczne komentarze do komentarzy. Kto żyw brał udział niemal ogólnonarodowym przedsięwzięciu, którego celem było rozszyfrowanie co autor miał na myśli.

Cała sprawa jak znalazł nadaje się na maturę z języka polskiego na poziomie rozszerzonym. Po kilku dniach głos postanowił zabrać premier Donald Tusk. Zachował się niczym myśliwy z dowcipu, który wyrzucił z lasu polskich partyzantów i hitlerowskie wojska.

Jak na razie Donald Tusk jeszcze nikogo nie wyrzucił, ale czytelnie zadeklarował, że „dla polskiego rządu energetyka jądrowa i inwestycje w gaz łupkowy są priorytetowe”. Zapowiedział przy tym rozmowy z polskimi firmami, co do których rząd ma przekonanie, że powinny w obu projektach uczestniczyć.

<!-- pagebreak //-->

Po dość pobieżnej analizie nie sposób nie dojść do wniosku, że cała ta dyskusja jest o czymś, czego nie ma. Widział ktoś wiarygodne wyliczenia mówiące, że do określonego wydobycia gazu z łupków trzeba zainwestować takie a takie pieniądze w takim oto czasie?

Zamiast tego od kilku lat obserwujemy przerzucanie się różnymi prognozami – od bardzo optymistycznych (dla Polski) ze strony amerykańskich instytucji do bardzo pesymistycznych (dla Polski), zdaniem których całe zamieszanie łupkowe w Polsce to efekt prostego błędu maszynistki, jak utrzymuje obecny senator i były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

Podczas październikowego Kongresu Nowego Przemysłu jedna z dyskusji poświęcona była gazowi łupkowemu, uczestniczyli w niej przedstawiciele krajowych i międzynarodowych firm zainteresowanych jego eksploatacją w Polsce.

Duża część dyskusji polegała na przedstawianiu wielu konkretnych problemów, które utrudniają rozpoczęcie odwiertów i rozpoczęcie poszukiwań na poważną skalę. Dyskusja o potrzebie rozwiązania konkretnych problemów wstrzymujących rozwój poszukiwań gazu łupkowego do szerokich mas dziennikarzy, komentatorów i ekspertów się nie przebiła.

Zamiast tego mamy dyskusję, co zrobimy z tymi ogromnymi ilościami gazu, który zapewne leży w naszych łupkach. Rzecz w tym, że jeśli projekt łupkowy będzie rozwijany tak jak do tej pory to będzie jedno wielkie „łup” a żadnego gazu nie będzie. Podobnie z projektem jądrowym. W tym przypadku także mamy dużo dyskusji, zamieszania a konkretnych efektów jakby mniej.

Więcej na ten temat tutaj. Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!






KOMENTARZE (2)

  • autoidea, 2012-10-29 17:12:14

    To doskonała wiadomość dla wszystkich, komu leży na sercu nasze środowisko. Jeśli energetyka jądrowa i gaz łupkowy wzajemnie się wykluczają (wg wysoko postawionego fachowca) to mamy obydwa te zagrożenia z głowy i możemy spokojnie dalej promować energie odnawialne !
  • karlik, 2012-10-29 17:06:10

    Tego naszego, polskiego wishful-thinking nie daje się już utrzymać w żadnych granicach. Zarządzanie gospodarką przypominać zaczyna dość głośną niegdyś farsę "wielkiej ropy w Karlinie".