Mało kogo stać na "mieszkanie dla młodych"

W Polsce brakuje długofalowej polityki mieszkaniowej rządu - uważają deweloperzy. Ich zdaniem program "Mieszkanie dla młodych" problemu nie rozwiąże. Według analityków, pomimo wad, może być on szansą dla osób, których nie stać na samodzielny zakup mieszkania.
Mało kogo stać na "mieszkanie dla młodych"

We wtorek projektowanym programem "Mieszkanie dla młodych" ma się zająć rząd. Jest to kontynuacja wygasłego w ubiegłym roku programu "Rodzina na swoim". Ma potrwać pięć lat i w pierwszym roku działania będzie kosztować budżet państwa 600 mln zł. Według szacunków resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, będzie mogło z niego skorzystać ok. 36 tys. rodzin rocznie.

Czytaj też: Rząd zajmie się "Mieszkaniem dla młodych"

Program ma być skierowany do młodych: małżeństw i osób samotnych do 35. roku życia i pomóc im w zakupie pierwszego własnego mieszkania z rynku pierwotnego. Rodzina bezdzietna i singiel dostaną od państwa 10 proc. ceny mieszkania. Jeśli rodzina lub osoba samotna ma dziecko, dofinansowanie wyniesie 15 proc. Jeżeli w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania urodzi się trzecie bądź kolejne dziecko - można będzie liczyć na dodatkowe 5 proc. Dopłatą ma być objęte maksymalnie 50 m kw. mieszkania o powierzchni do 75 m kw.

Zdaniem dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) Jacka Bieleckiego, do tej pory rządowe programy mieszkaniowe wspierające własność przynosiły więcej szkód niż pożytku. "Zwiększały presję na rynek nieruchomości w momencie dobrej sytuacji, a hamowały go w przypadku, gdy nie było koniunktury" - powiedział Bielecki. W jego opinii w ten sposób na rynek oddziaływał program "Rodzina na swoim" i podobnie może być z "Mieszkaniem dla młodych" .

"W tym roku nie działa żaden program mieszkaniowy, a rynek całkiem dobrze sobie radzi" - ocenił dyrektor generalny PZFD.

Bielecki zwrócił uwagę, że objęte dopłatą państwa limity ceny metra kwadratowego mieszkania będą ustalane przez wojewodów, pod presją sytuacji budżetowej. Jak mówił, w przypadku RNS takie parametry w jednym mieście dotyczyły 70 proc. mieszkań, a w innych tylko 10 proc.

Dyrektor generalny PZFD podkreślił, że program jest adresowany do młodych, których może być nie stać na kredyt. "Jeżeli osoba na starcie nie ma wkładu własnego w wysokości 10 proc. ceny mieszkania, to od razu rodzi się pytanie, czy będzie ją stać na spłatę kredytu. To jest ryzykowne dla takich osób, ale też dla banku i całej gospodarki" - powiedział.

Według niego w Polsce brakuje długofalowej, konsekwentnej polityki mieszkaniowej rządu. Jak mówił, podstawowym błędem dotychczasowych programów jest wspieranie własności. "Mamy za dużo własnościowych mieszkań w stosunku do możliwości wynajmu lokali. W krajach rozwiniętych takich jak Niemcy, Szwajcaria, Holandia czy Wielka Brytania, znaczna lub większa część mieszkań to tzw. czynszówki" - podkreślił.

Bielecki zauważył, że w Polsce 85 proc. mieszkań stanowią lokale własnościowe. Podobnie jest w takich krajach jak Grecja, Bułgaria czy Rumunia. "Jesteśmy więc po stronie państw, które nie są liderami cywilizacyjnymi i gospodarczymi" - powiedział.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE