Miasto musi dogadywać się z deweloperami

Chcemy, by w Warszawie deweloperzy budowali mieszkania czy biurowce w pobliżu istniejącej infrastruktury - powiedział dyrektor Biura Infrastruktury Urzędu Miasta St. Warszawy, Leszek Drogosz. Dodał, że miastu udaje się współpraca z branżą w tym zakresie.
Miasto musi dogadywać się z deweloperami

Drogosz, który uczestniczył w piątek w konferencji zorganizowanej przez Polski Związek Firm Deweloperskich, powiedział dziennikarzom, że miasto chce, by deweloperzy budowali mieszania wzdłuż metra, linii kolejowych i tramwajowych, a także w pobliżu instalacji wodno-kanalizacyjnych, ciepłowniczych, elektrycznych czy gazowych.

"Wolimy, by inwestycje powstawały tam, gdzie trzeba jak najmniej ingerować w już istniejącą miejską infrastrukturę, czyli na przykład dosyć blisko centrum. Niezagospodarowanym ciągle obszarem są Siekierki. Zarówno miasto, jak i deweloperzy widzą, że powinny się one w przyszłości rozwijać. Chcemy pomagać w tym, żeby ten obszar był dobrze obsłużony infrastrukturalnie i komunikacyjnie" - podkreślił.

Drogosz zauważył, że deweloperzy oraz miasto oczekują od siebie przewidywalności. "Chcemy wiedzieć, gdzie i ile mieszkań wybudują deweloperzy. Z kolei oni chcą mieć do czynienia z samorządem, który konsekwentnie realizuje swoje plany. To się na szczęście dzieje" - powiedział.

Zwrócił uwagę, że wcześniej deweloperzy często budowali mieszkania niezależnie od planów miejskich czy rozbudowy infrastruktury.

"Dzisiaj staramy się budować razem. Dobrym przykładem jest Chrzanów (warszawskie osiedle w dzielnicy Bemowo), który realizujemy wspólnie. Ustaliliśmy już, ile tam będzie potrzebnej infrastruktury ciepłowniczej, wodociągowej, kanalizacyjnej, co mają tam zrobić elektroenergetycy. Jesteśmy przygotowani do obsługi nawet 40 tys. mieszkańców na obszarze Chrzanowa" - zaznaczył.

Podkreślił, że miasto będzie musiało nadrobić jeszcze wiele zaległości, które powstały w wyniku niewłaściwej kooperacji z deweloperami w ubiegłych latach. Chodzi m.in. o Białołękę i Wawer. "Tam jeszcze przez kilka lat będzie trzeba realizować inwestycje dotyczące przede wszystkim kanalizacji, transportu, obsługi komunikacyjnej. Białołęka wymaga dziesiątek milionów złotych na infrastrukturę; to samo dotyczy Wawra" - wyjaśnił.

Dyrektor Biura Infrastruktury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy przypomniał, że stolica ma opracowany do 2020 roku plan działań na rzecz zrównoważonego zużycia energii. Powstał on w związku z inicjatywą Komisji Europejskiej. Do tej pory plany takie przygotowało 5,5 tys. miast z całej Europy, które starają się rozwijać przy minimalnej eksploatacji zasobów naturalnych.

"Bazylea, która jest dziesięciokrotnie mniejsza od Warszawy, ma dwa miliony metrów kwadratowych zielonych dachów. Tam już 20 lat temu postanowiono, że jeśli ktoś buduje dom z płaskim dachem, musi na nim zrobić ogródek"
- podkreślił.

Jeżeli w Polsce - jak mówił - będą powstawały zielone dachy, to miasta będą bardziej schłodzone latem. "Na razie informujemy deweloperów o tym, że można wcale niedrogo budować budynki z zielonymi dachami. Zainteresowanie z ich strony jest spore" - powiedział.

"Jako miasto również przygotowujemy kilka takich projektów. Chcielibyśmy, aby w miejscach, gdzie istnieje infrastruktura ciężka, jak na przykład zajezdnia tramwajowa, przeanalizować możliwość pokrycia konstrukcji zielonymi dachami. Dzisiaj otoczenie takiej zajezdni ma przed sobą szarą, przemysłową infrastrukturę, a może mieć w przyszłości park, który jest na dachu" - wyjaśnił

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE