Mieszkańcy Dobiecina nie chcą farmy wiatrowej

  • fakty.bai.pl (mj, mp)
  • 04-10-2012
  • drukuj
Mieszkańcy Dobiecina nie chcą w swoim najbliższym sąsiedztwie farmy wiatrowej, ale ich zdanie liczy się najmniej. Nie zostali nawet uznani za stronę w tej sprawie. Były wójt, który wydał zgodę nie widzi problemu. A obecni urzędnicy dwoją się i troją by budowę powstrzymać.
Mieszkańcy Dobiecina nie chcą farmy wiatrowej

Firma z Torunia, która stawia wiatraki w Dobiecinie zaczęła starania o wszelkie zgody i pozwolenia na inwestycję cztery lata temu. Jeszcze za poprzedniego wójta gminy Bełchatów Grzegorza Kępy. Teoretycznie na wszystko dokumentacja była. Szkopuł w tym, że nikt nie zapytał mieszkańców, nie było w tej sprawie absolutnie żadnych konsultacji społecznych. Czują się więc oszukani i pominięci.

Czytaj też: Rząd zdecyduje o miejscu dla wiatraków

Maria Paw, sołtys Dobiecina pytana o powstanie farmy odpowiada: My, na swoim terenie nie wiedzieliśmy nic. Ja już cztery kadencje jestem sołtysem i naprawdę nigdy o niej nie słyszałam, a przecież uczestniczę w rozmaitych zebraniach i spotkaniach. Sprzeciwiamy się, bo nie wiemy z czym powstanie takiej farmy się wiąże. Boimy się o nasze zdrowie – przede wszystkim, bo już pal licho z krajobrazami.

Wtóruje jej Ewa Marczak przewodnicząca Rady Sołeckiej Dobiecina, która dodaje: – Nie zostaliśmy uznani za stronę przy budowie tej farmy, mimo że przepisy wyraźnie mówią, że mieszkańcy gospodarstw domowych znajdujących się w sąsiedztwie takiej elektrowni są stroną zainteresowaną i powinni być informowani o każdym ruchu.

Czytaj też: Specjalne strefy dla wiatraków

Mieszkańcy Dobiecina zebrali 300 podpisów pod petycją i poprosili o pomoc w powstrzymaniu budowy urzędników z Urzędu Gminy. Wójt Kamil Ładziak w minionym tygodniu zorganizował spotkanie mieszkańców oraz przedstawicieli starostwa powiatowego, które wydało zgodę na budowę farmy. To między innymi starostwu mieszkańcy Dobiecina zarzucają pochopną decyzję o pozwoleniu, wydaną ich zdaniem z naruszeniem prawa.

W 2008 roku konsultacji z ludnością nie przeprowadzono, starostwo po prostu zatwierdziło decyzję ówczesnych władz gminy. Decyzję o lokalizacji farmy bez wysłuchania opinii najbardziej zainteresowanych, wydał poprzedni wójt Grzegorz Kępa.

– Była wydana jedna decyzja na teren Dobiecina – twierdzi były sternik gminy. – Podkreślam, nie jest to w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań gospodarskich i zapewniam nie będzie to szczególną uciążliwością, o tym jestem przekonany. Na czymś trzeba opierać rozwój gospodarczy gminy. Na pytanie czemu nie zapytał mieszkańców, czy chcą wiatraków były wójt odpowiada: – Jeżeli ktoś chce zrobić młyn wokół sprawy po to, żeby politycznie się ujawnić, no to ludzie podpiszą się pod tym.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU