Mieszkańcy Gdańska mają problem ze spalarnią odpadów niebezpiecznych

Na spotkanie w sprawie spalarni odpadów niebezpiecznych Port Service przyszło ponad 150 mieszkańców. Usłyszeli, że zakład przestanie istnieć w 2024 r. lub nawet wcześniej, prezydent Gdańska bowiem stanowczo odmawia przedłużenia obowiązującej od 21 lat umowy.
Mieszkańcy Gdańska mają problem ze spalarnią odpadów niebezpiecznych
Spalarnia w Nowym Porcie jest uciążliwa dla mieszkańców okolicy. Fot. Port Service

Uczestnicy wtorkowego spotkania wypełnili salę gimnastyczną Szkoły Podstawowej nr 55 w Nowym Porcie. Wśród nich był fotograf z Nowego Portu, Piotr Połoczański.

– Nie jestem francuskim pieskiem, ale to często jest nie do wytrzymania – mówi Połoczański. – Smród w naszej dzielnicy jest gorszy od odoru gnojowicy. To, co dolatuje do nas ze spalarni Port Service, podrażnia i wysusza gardło, szczególnie latem jest nie do wytrzymania. Mieszkam w samym centrum Nowego Portu, przy Marynarki Polskiej. Latem bywały sytuacje, że musiałem uciekać z domu, bo były dwie możliwości: albo siedzieć w tym smrodzie, albo pozamykać okna i dusić się od upału. W tym sezonie jakoś sobie radziłem, bo kupiłem klimatyzator, ale wielu moich sąsiadów nie stać na takie urządzenie. Co oni mają zrobić?!

22 tys. ton skażonej ziemi z Ukrainy

W Nowym Porcie ludzie mają powody, by nie wierzyć w uczciwość kierownictwa Port Service. Nie ufają też zanadto państwowym urzędnikom ochrony środowiska.

Wszystko przez sprawę z 2011 r., gdy firma sprowadziła z Ukrainy 22 tys. ton ziemi skażonej m.in. pestycydami. Jak wynika ze śledztwa przeprowadzonego w ostatnich latach przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, skażona ziemia była przechowywana w niewłaściwy sposób, przez co zagrażała środowisku.

Po spaleniu, odpady były wywożone nie do specjalnie przygotowanych do tego celu składowisk, ale... do zwykłej żwirowni w Ełganowie na Kaszubach. Śledztwo zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko byłemu już prezesowi Krzysztofowi P. oraz dwóm właścicielom żwirowni w Ełganowie. Sprawa w ogóle nie wyszłaby na jaw, gdyby nie dociekliwość działaczy ekologicznych. Wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska przymykali oko na nieprawidłowości w Port Service.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, obiecał to spotkanie mieszkańcom Nowego Portu w czerwcu br. Zgłaszali skargi, monitowali. Prezydent złożył do prokuratury doniesienie przeciwko Port Service, ale śledczy stwierdzili, że uprzykrzanie ludziom życia smrodem to nie jest żadne przestępstwo. W Polsce prawo nie określa norm, jeśli chodzi o wydzielanie odoru.

Sytuacja nie jest łatwa, ponieważ umowę na funkcjonowanie spalarni odpadów niebezpiecznych podpisały poprzednie władze – i to od razu na trzydzieści lat. Jej zerwanie byłoby potężnym obciążeniem finansowym dla całego miasta.

– Nie jest na szczęście tak, że nic się nie da w naszej sytuacji zrobić – wyjaśniał zebranym prezydent Adamowicz. – Spotkałem się z niemieckim właścicielem Port Service i powiedziałem mu jasno: nie ma mowy, żeby po upływie 30 lat gdański samorząd przedłużył z wami umowę. W 2024 roku będzie definitywny koniec waszej działalności. Miasto proponuje wam pomoc w znalezieniu nowej, nieuciążliwej dla mieszkańców lokalizacji, pod warunkiem że wybudujecie nową, opartą na najnowszej technologii, spalarnię plazmową. Proponuję, żebyście dobrze to przemyśleli. Macie obecnie 6 mln zł kar naliczonych przez służby ochrony środowiska, naliczane są kolejne – jeśli marszałek województwa przystąpi do egzekucji tych należności, waszej firmie zagrozi bankructwo. Mam poczucie, że moi rozmówcy traktują te perspektywy poważnie.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do OBYWATEL: Szanowny Obywatelu, nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Zacietrzewienie w połączeniu z niewiedzą rodzi potworki. W ciepłowniach czyli SPALARNIACH też spalamy, akurat węgiel. Nikt nie mówi, że to perfumeria, ale też nikt nie lamentuje w tak prymitywny sposób. Wstyd, Obywatelu.... rozwiń

starszy palacz, 2015-09-11 18:22:48 odpowiedz

Ewidentnie tendencyjne komentarze są pisane przez te same osoby. Mam wrażenie, że to towarzystwo jest mądrzejsze niż cały świat. I do nikogo nie trafia, że taka instalacja jaką rekomenduje Pan Sedler nigdzie jeszcze nie funkcjonuje! Jak planować i wydawać publiczne pieniądze na eksperymenty!? Natomi...ast kwestia prywatnej spalarni odpadów niebezpiecznych Port Service to już inna bajka... prywatna zabawka... w mega turystycznym i transparentnym miejscu... z nieciekawą historią. Lecz nie ma to nic wspólnego z aktualnie budowanymi spalarniami na odpady komunalne. rozwiń

ech, 2015-09-11 10:22:25 odpowiedz

Gdańszczanie nie są jedyni, którzy mają problem za sprawą spalarni. W Poznaniu SITA Zielona Energia Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie buduje spalarnię śmieci w programie publiczno-prywatnym. Prywaciarzy reprezentują francuscy biznesmeni Stephan Feldmann oraz Stephan Hedesheimer, którzy całkowicie u...tajnili najważniejsze zapisy umowy na budowę tej spalarni. Poznaniacy nie mają prawa wiedzieć kiedy spalarnia zostanie wybudowana, jakie kary zapłaci Miasto za niedostarczenie ustalonej w umowie ilości śmieci itd. W sumie na 128 stron umowy utajniona ok. 37 stron. To jest dopiero skandal. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że zadziałały mechanizmy korupcyjne. Ale żadne służby tym zagadnieniem się nie interesują. Walkę o ujawnienie pełnej treści umowy podjęli mieszkańcy Poznania. Niebawem okaże się czy polski wymiar sprawiedliwości stanie po stronie interesu obywateli, czy francuskich biznesmenów. Ze strony Miasta Poznań umowę podpisał m.in. były już prezydent Ryszard Grobelny. rozwiń

Pelagia, 2015-09-10 21:18:42 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU