Możliwe kolejne kary dla firm odpowiedzialnych za wywóz śmieci

Kolejne kary finansowe, a także odstąpienie od umowy grozi firmom odpowiadającym za wywóz śmieci z Białegostoku - poinformowały we wtorek władze spółki "Lech", odpowiedzialnej za wdrożenie nowego systemu gospodarki odpadami w mieści.
W niektórych częściach miasta wciąż nie ma pojemników, firmy nie wywożą też odpadów z posesji - powiedział na konferencji prasowej zastępca prezesa spółki Adam Kamiński.

W Białymstoku dostarczaniem pojemników i wywozem śmieci z sześciu sektorów, na które zostało podzielone miasto, zajmują się trzy firmy: Czyścioch obsługuje trzy sektory, Astwa - dwa i MPO - jeden. W miniony piątek, po zapowiedziach władz miasta, odstąpiono od umowy z Czyściochem na wywóz śmieci z części miasta i podpisano umowę z tzw. wolnej ręki z MPO. Władze miasta tłumaczyły wówczas, że nie były zadowolone z realizacji umowy przez Czyściocha.

Kamiński zauważył, że mimo poprawy sytuacji w niektórych sektorach i intensyfikacji działań przez firmy, spółka "Lech" nadal jest niezadowolona z wypełniania przez nie zawartych umów. Chodzi o sektory obsługiwane przez firmy Czyścioch i Astwa; MPO ma jeszcze kilka dni na wywiązanie się z umowy.

Dlatego władze spółki - jak zaznaczył Kamiński - wykorzystają wszelkie przepisy w umowach i możliwości, żeby "doprowadzić do porządku w mieście". Poinformował, że na podstawie zebranych materiałów dowodowych zostaną nałożone kary finansowe na te dwie firmy.

Władze spółki "Lech" wzywają też firmę Czyścioch i Astwę do "zaniechania rażących naruszeń zapisów umowy". Chodzi o niedostarczanie przez te firmy pojemników na odpady, pojemników i worków na szkło (w Białymstoku, każdy kto zadeklarował selektywną zbiórkę odpadów, zobowiązany jest oddzielać szkło od reszty śmieci). Zaniedbania firm dotyczą też nieodpieranie odpadów komunalnych zgodnie z rozpisanym harmonogramem z nieruchomości.

"Takie wezwanie jest podstawą, żeby w ciągu najszybciej 24 godzin, a najpóźniej 3 dni odstąpić od umowy" - powiedział Kamiński.

Spółka "Lech" otrzymuje dziennie po kilkaset zgłoszeń od mieszkańców, którzy nie mają pojemników na śmieci, albo skarżą się na zalegające odpady; mieszkańcy alarmują też o tym, że śmieci nie ma gdzie wyrzucać, narzekają również na brak informacji o terminach ich odbioru. Od 1 lipca spółka otrzymała 1,5 tys. zgłoszeń.

Jak mówiły wcześniej firmy odpowiedzialne za odbiór odpadów w mieście, problemem jest to, że w bardzo krótkim czasie trzeba wymienić kontenery.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE