Nakło zbiera nagrody za gospodarkę odpadami, ale naśladowców nie widać

  • Piotr Toborek
  • 11-08-2016
  • drukuj
O Nakle nad Notecią, które po reformie w 2013 roku wprowadziło u siebie system odbioru odpadów komunalnych w specjalnych punktach (tzw. minipszokach), gdzie segregują je przeszkoleni pracownicy, mówiło się przez wiele miesięcy w samych superlatywach. Były wizyty, pytania, nagrody. Dzisiaj o Nakle ciszej, nie widać także naśladowców. O tej dziwnej sytuacji rozmawiamy z Piotrem Kalamonem, zastępcą burmistrza Nakła.
Nakło zbiera nagrody za gospodarkę odpadami, ale naśladowców nie widać
W Nakle stoi dziesięć minipszoków, do których mieszkańcy przynoszą szkło, papier i plastki (fot.archiwum)

Od początku reformy śmieciowej Nakło nad Notecią było stawiane za wzór prowadzenia gospodarki odpadami, zebraliście sporo nagród, pochwał, ale naśladowców nie widać. Dlaczego?

Piotr Kalamon zastępca burmistrza Nakła: - Rzeczywiście, przez dwa lata mieliśmy wiele wizyt przedstawicieli różnych samorządów, było mnóstwo pytań, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy ktoś poszedł w nasze ślady. Nic mi o tym nie wiadomo, ale może się mylę.

Trochę to dziwne.

- Nie mnie oceniać. Mówiło się, że nasz system jest doskonały dla małych miast, a moim zdaniem idealnie sprawdziłby się także w dużych ośrodkach. Taki minipszok, czyli kontener gdzie mieszkańcy oddają wysegregowane łącznie szło, papier i plastik, powinien obsługiwać od 1 do 1,2 tys. osób.

Właśnie w wielkich osiedlach, przy wieżowcach, można by je z powodzeniem ustawiać, nie byłoby potrzeby aby daleko chodzić ze śmieciami. Nie wiem, może samorządy obawiają się kosztów jakie pociąga za sobą zatrudnienie ludzi, którzy w tych minipszokach segregują śmieci? To oczywiście kosztuje, ale z drugiej strony jest korzyść społeczna, u nas ponad 20 osób ma stałą pracę.

Jakie są jeszcze korzyści?

- Na pewno to, że nie stoją u nas między blokami tzw. dzwony na poszczególne frakcje. Są tylko pojemniki na odpady zmieszane. A resztę – szkło, plastik, papier – mieszkańcy w jednym worku oddają do tych minipszoków, gdzie już przeszkoleni pracowni wiedzą co z nimi zrobić.

Mówiło się, że nowe władze resoru środowiska skorzystają z waszych doświadczeń.

- Jeszcze poprzednie władze ministerstwa przyznały nam nagrodę, a wręczał ją nowy wiceminister, byliśmy na dwóch spotkaniach, ale takiej dyskusji, czy warto by było wprowadzić ten system na szeroką skalę, to nikt z nami nie prowadził.

A jak jest z kosztami? System się finansuje?

- Oczywiście, nie może być przecież inaczej, nie mówilibyśmy o tym, że mamy dobry system.
Nie da się jednak ukryć, że koszty rosną, bo spadają ceny.

Przy pisaniu ustawy nie wzięto pod uwagę, że jak wszyscy zaczną segregować to wzrośnie ilość poszczególnych frakcji i zgodnie z prawami rynku ceny pójdą w dół.

Dzisiaj np. są gminy, które mają problem ze znalezieniem nabywców na wysegregowane szkło. My jeszcze jakoś sobie radzimy, bo nasze odpady, przez taki a nie inny sposób segregowania są czyste, co ma duże znaczenie dla odbiorców, ale inni zaczynają narzekać, bo trzeba się nagimnastykować, żeby ktokolwiek to chciał kupić. O tym niestety nie pomyślano przy pisaniu ustawy.

Cena odpadów w porównaniu z 2013 rokiem spadła o połowę.

Mimo, że od tzw. rewolucji śmieciowej minęły już trzy lata ciągle mamy w ustawie jakieś zmiany - nowe rozporządzenia, problem in-house, jak one wpływają na działanie waszego systemu?

- My większego problemu nie mamy, zmiany zasad zbiórki wyglądają tak jakby były pisane pod nas. Po prostu, pewne rzeczy wprowadziliśmy już wcześniej i teraz nie musimy się tym zajmować.

 


KOMENTARZE (16)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Bruno: Nakło wychodzi z założenia, że jeśli krajowe przepisy są niezgodne z przepisami UE - to trzeba stosować zasadę, że pierwszeństwo ma unijna zasada in house, a nieruchomości na których stoją pawilony są eksterytorialne chociaż należą do miasta - ale grunty pod nimi są Komisji Europejskiej... rozwiń

Kalamon jak Salomon, 2016-08-19 21:19:04 odpowiedz

niech Nakło się pochwali szczegółowymi rozwiązaniami formalno-prawnymi. Jak obchodzi kwestię obowiązku przetargowego na odbiór i zagospodarowanie? Jakim prawem - na czyich nieruchomościach stoją te kontenery? kto jest właścicielem? spółdzielnia? Miasto? takich informacji brakuje!

Bruno, 2016-08-17 13:36:09 odpowiedz

Nakielski system selektywnej zbiorki w blokowiskach kosztuje ok 5zl na osobe miesiecznie. Przechodzi przez niego ok. 10% masy calkowitej wytwarzanych odpadow komunalnych, ktore sa z powodzeniem sprzedawane recyklerom dzieki wysokiej czystosci. Nie jest to jednak najwiekszy sukces Nakla. Jest nim ode...jscie od odpowiedzialnosci zbiorowej za efekt segregacji w duzych wspolnotach i spoldzielniach mieszkaniowych. Oplate wnosi tu kazde gospodarstwo domowe osobno deklarujac czy chce segregowac i placic mniej, czy nie, co gmina jest w stanie sprawdzic. Dzieki temu wplywy budzetowe nie sa zanizone jak w wiekszosci polskich miast, gdzie niby segregruja wszyscy lub prawie wszyscy. Koszty inwestycyjne na mieszkanca sa kilkukrotnie mniejsze niz w przypadku duzych instalacji. Mozna pisac ze cos sie nie spina, jak sie cos zbada. Ja zbadalem i wszystko sie spina, a nakielskie statystyki odzwierciedlaja rzeczywistosc, ktora u rekordzistow tych statystyk wyglada zwykle mizernie. Dowodza tego dane sprzedazowe surowcow wtornych. Pokazmy faktury VAT, a nie sprawozdania z osiagania poziomow wymaganych art. 3b ustawy i wtedy sie porownujmy z Naklem! rozwiń

dr Marek Goleń, 2016-08-13 12:08:08 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE