Naukowcy przeciwni wycofaniu węgla do 2020 r.

Od 70 do 85 proc. dzieci badanych pod kątem wpływu zanieczyszczeń powietrza na ich układ oddechowy miało niekorzystne objawy i dolegliwości. Pojawiały się one zwykle nie w dniu gdy panował smog, ale od jednego do trzech dni później - ustalili badacze ze Śląska.
Naukowcy przeciwni wycofaniu węgla do 2020 r.

Uczeni ogłosili właśnie pierwsze wnioski trzyletniego projektu badawczego kierowanego przez dr. Mieczysława Leśnioka z Katedry Klimatologii Uniwersytetu Śląskiego. Interdyscyplinarna grupa badała zmiany stężenia i składu pyłów atmosferycznych (wchodzących w skład smogu, pochodzących głównie z tzw. niskiej emisji) w zależności od warunków meteorologicznych.

Próbowano też zdiagnozować bezpośrednie oddziaływanie tych zanieczyszczeń na zdrowie człowieka - na przykładzie grupy ok. 250 dzieci szkolnych z Sosnowca.

Wstępne wyniki tej części projektu wskazują, że w sprzyjającym kumulowaniu się zanieczyszczeń okresie jesienno-zimowym, w zależności od miesiąca, od 70 proc. do 85 proc. badanych dzieci miało objawy i dolegliwości. Były to m.in. kaszel dzienny i nocny, duszność astmatyczna, świąd nosa i spojówek, świszczący oddech czy wyciek z nosa - niezwiązane np. z typowymi objawami przeziębienia.

"Objawy te w większości nie pojawiały się w dniu, kiedy stężenie zanieczyszczeń, głównie pyłu było największe, ale po jednym, dwóch, a nawet trzech dniach" - wskazał dr Leśniok. "Na pewno wysokie stężenia wdychanych przez te dzieci zanieczyszczeń mogły mieć decydujące znaczenie i przekładały się na szereg tych objawów" - dodał. Zaznaczył, że to na razie jeden z pierwszych rzucających się w oczy efektów badań, w dalszej analizie są jeszcze m.in. wyniki testów alergicznych w badanej grupie dzieci.

Chcąc sprawdzić jak zanieczyszczenia powietrza bezpośrednio wpływają na ludzkie zdrowie, naukowcy uwzględnili, że długotrwałe wdychanie pyłów i gazów zbierających się blisko ziemi w znacznej mierze przyczynia się do schorzeń układu oddechowego (jak astma, alergie, choroby płuc, kaszel, katar, bóle gardła), układu krążenia (miażdżyca, niewydolność serca) oraz układu nerwowego (choroby Alzheimera i Parkinsona). Dlatego do badań wybrano grupę dzieci niedotkniętych jeszcze chorobami przewlekłymi czy cywilizacyjnymi.

Dzieci te mają od 8 do 12 lat, uczą się w sosnowieckiej szkole podstawowej nr 45 mieszczącej się kilkaset metrów od siedziby Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego (gdzie prowadzony jest stały monitoring jakości powietrza). Dzieci - prócz testów alergicznych - przechodziły m.in. badania spirometryczne sprawdzające wydolność płuc; wraz z rodzicami wypełniały też comiesięczne karty z szczegółowymi pytaniami o zaobserwowane reakcje organizmu.

Badając zmiany w zanieczyszczeniu powietrza pyłami naukowcy odnosili je do warunków meteorologicznych i cyrkulacyjnych (kierunek napływu mas powietrza w atmosferze, który czasami jest bardzo zmienny m.in. w zależności od pory roku). Pobierane na wysokości 3 m i 100 m nad poziomem gruntu próbki pyłów badali pod mikroskopem, aby poprzez poznanie składu próbować określić ich źródła. Jednocześnie pobierano i badano próbki alergennych pyłków roślin. Zebrane dane poddano obróbce statystycznej.

Analiza wyników potwierdziła kluczowy wpływ warunków synoptycznych i meteorologicznych na lokalne stężenie i skład pyłów. Niekorzystne warunki meteorologiczne potęgują szkodliwość i oddziaływanie zanieczyszczeń. Chodzi przede wszystkim o pogodę wyżową, której w zimie towarzyszą mróz, brak wiatru i duża wilgotność. Krótki dzień i niskie położenie słońca nad horyzontem nie pozwala na wystarczające ogrzanie powierzchni ziemi i wznoszenie się zebranego przy niej zanieczyszczonego powietrza w wyższe warstwy atmosfery, jak dzieje się to latem. Poprawę przynosi zwykle zmiana pogody na niżową, związaną z silniejszym wiatrem i opadami deszczu lub śniegu.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nasz węgiel powinien zostać w Polsce,straż miejska zamiast zajmować się łapaniem i karaniem kierowców za przekaraczanie prędkości na drodze /od tego jest policja drogowa/,powinna sprawdzać czym palą mieszkańcy w swoich kotłowniach.Nie muszą wchodzić do mieszkania ,rozpoznają po dymie i zapachu/pl...atiki ,opony, śmieci ,byle jakiej jakości węgiel itd/,gdyby do grzania brali opał wsokoenergetyczny nie byłoby zanieczyszczeń. rozwiń

Weronika, 2014-01-20 11:45:00 odpowiedz

Węgiel wydobyty w Polsce trafi do Niemiec? Autor:  wnp.pl (Jerzy Dudała)  |  30-12-2013 05:19 Dla Niemiec węgiel jest i zapewne długo pozostanie niezmiernie istotnym surowcem. Niemcy budują bloki węglowe, a do roku 2022 planują zamknąć elektrownie jądrowe. W Polsce planuje się budowę nowych kopa...lń, między innymi w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, o czym wielokrotnie informował portal wnp.pl. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że węgiel tanio wydobyty na Lubelszczyźnie można będzie potem kierować między innymi na chłonny rynek niemiecki. A Niemcy pozostają największym rynkiem energii elektrycznej w Europie. W 2012 roku produkcja energii elektrycznej brutto wyniosła 617 TWh. Przy czym, przy wykorzystaniu węgla wyprodukowano 45 proc. energii, z czego 26 proc. przypadło na węgiel brunatny, a 19 proc. na węgiel kamienny. Analitycy wskazują, że po roku 2015 nastąpi w Niemczech przyrost zapotrzebowania na węgiel kamienny w wysokości ok. 14 mln ton w skali rocznej. Jak wiadomo, Niemcy planują odejście od wydobycia węgla u siebie w 2018 roku, a zatem będą importować znaczące ilości tego surowca. Możliwe, że spora część węgla trafi na niemiecki rynek z kopalń ulokowanych na Lubelszczyźnie. Sam rynek węgla na świecie będzie ulegał przeobrażeniom. Przykładowo na amerykańskim rynku boom na gaz łupkowy spowodował, że tamtejsi producenci węgla zwiększyli sprzedaż eksportową. Posiadanie gazu łupkowego w dużej ilości zmieniło wewnętrzny rynek w USA. Problemem firm wydobywczych nie tylko w Polsce, ale na całym świecie są niskie ceny węgla, które nie sprzyjają utrzymaniu wydatków inwestycyjnych. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się w przypadku węgla koksowego potrzebnego do produkcji stali. Zwiastuny lekkiego ożywienia na stalowym rynku pozwalają z nieco większym optymizmem spoglądać na przyszłość producentów węgla koksowego i koksu, w tym Grupy Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Gorzej sytuacja przedstawia się z producentami węgla energetycznego. Analitycy nie przewidują wzrostu cen tego surowca. A zatem producenci węgla energetycznego będą nadal musieli realizować programy oszczędnościowe. Cięcie kosztów oraz zwiększanie efektywności - ten kierunek zostanie z pewnością utrzymany w roku 2014. Jerzy Dudała rozwiń

A, 2013-12-30 09:48:38 odpowiedz

Czyż nie przyjazniej bedzie zastosować odpowiednie piece węglowe. Wystarczy parę czujników.dmuchawa i ewentualnie rekuperator spalin. Gdyby nawet przyszło dotować innowacyjne rozwiązania to i tak bilans dla państwa -społeczeństwa będzie dodatni.Tracimy milierdy na gaz a możemy za nie rozwijać własn...ą gospodarkę. rozwiń

mp1248, 2013-12-27 13:10:45 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE