NFOŚiGW wyrzuci w błoto 33,5 mln zł

Nowe przepisy uzależniające dopłatę do systemu solarnego od wielkości powierzchni czynnej kolektora sprawią, że dotacja do typowego kolektora płaskiego będzie kosztowała NFOŚiGW o 1 400 zł więcej, niż w przypadku generującego tyle samo energii kolektora próżniowego.
NFOŚiGW wyrzuci w błoto 33,5 mln zł

Faworyzując kolektory płaskie, NFOŚiGW nadpłaci około 33,5 mln zł za energię, którą mogłyby wytworzyć instalacje próżniowe. Ta kwota wystarczyłaby na dofinansowanie zakupu tysięcy dodatkowych systemów solarnych, umożliwiając przekroczenie celu Funduszu związanego z emisją CO2 do atmosfery o ponad 10%.

Czytaj też: Niewielka gmina stawia na solary

W wyniku wprowadzenia przez NFOŚiGW w lipcu br. nowych przepisów uzależniających wysokość dopłaty do kolektora słonecznego od wielkości jego powierzchni czynnej, średnia dotacja na kolektor płaski wynosi ok. 5 600 zł czyli o 1 400 zł więcej niż na kolektor rurowo-próżniowy       (4 200 zł) o takiej samej sprawności energetycznej.

Do końca trwania Programu NFOŚiGW  pozostało jeszcze do wydania 134 967 tys zł. Suma ta wystarczyłaby do dofinansowania ponad  24 101 tys. kolektorów płaskich lub ponad 31 400 instalacji próżniowych (o takim samym uzysku energetycznym). Wynika z tego, że za całkowitą kwotę, która pozostała do rozdysponowania w ramach Programu, można byłoby kupić o ponad 7 300 więcej instalacji próżniowych, niż płaskich o takim samym uzysku energetycznym, a dzięki temu poprawić wskaźnik osiągnięcia celu ekologicznego przez Fundusz o 10,8%.

Czytaj też: Nie zgadzają się na różne dopłaty do solarów

- Zastosowanie parametru powierzchni czynnej kolektora jako podstawy do obliczania dopłat w ramach Programu jest rozwiązaniem niedoskonałym. Nie tylko prowadzi do uprzywilejowania technologii kolektorów płaskich, ale także powoduje niekorzystną z punktu widzenia NFOŚiGW alokację środków - mówi Piotr Samson, rzecznik koalicji polskich producentów, dystrybutorów i instalatorów próżniowych kolektorów słonecznych.

- Wydaje się, że dużo lepszym rozwiązaniem jest uzależnienie wsparcia dla systemów solarnych od ilości wyprodukowanej przez nie energii. Taki system byłby nie tylko obiektywniejszy, ale pozwoliłby również Funduszowi skuteczniej redystrybuować środki oraz lepiej pełnić swoją nadrzędną rolę związaną z ograniczeniem emisji CO2 do atmosfery - dodaje.

Parametr produkcji energii wydaje się naturalnym wyborem. Certyfikat Solar Keymark dostarcza przecież informacji na temat ilości ciepła generowanego przez dany kolektor w ciągu roku. Bazę do wyliczenia kosztu kwalifikowanego może stanowić roczna produkcja energii w kWh oraz jej cena dla gospodarstwa domowego. Całość zostałaby przemnożona przez okres gwarancji urządzenia np. 10 lat.

I tak powstaje model, gdzie wysokość kosztu kwalifikowanego równa jest iloczynowi średniorocznego zapotrzebowania w energię cieplną w kWh np. 2 294 kWh, okresu gwarancyjnego np. 10 lat i ceny jednostkowej za energię np. 60 gr/kWh. Dopłata wynosiłaby wtedy 45% powstałej sumy, czyli w tym wypadku 6 193,80 zł (2294kWh * 10 lat * 0,60 zł/kWh * 0,45%).

Powyższe rozwiązanie charakteryzuje się neutralnością w zakresie zastosowanej technologii - zamiast opowiadać się za konkretnym rodzajem kolektora, premiuje osiągnięcie określonego efektu ekologicznego (ograniczenia emisji CO2 do atmosfery) oraz innych celów wyznaczonych w strategii NFOŚiGW.

- To już ostatni moment na modyfikację przepisów programu, w taki sposób, aby sprzyjały rozwojowi branży i innowacyjnych rozwiązań. Z tego powodu bardzo zależy nam na szerokich konsultacjach szkodliwych naszym zdaniem zasad i wspólnym wypracowaniu możliwie najdoskonalszego rozwiązania. Jesteśmy tym bardziej zaniepokojeni postawą NFOŚiGW, że z rynku dochodzą już głosy o kolejnym źle przygotowanym programie dopłat, tym razem do energooszczędnych mieszkań i domów - dodaje Piotr Samson.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dobry artykuł. Mogli jeszcze napisać że absorber wyłapujący promieniowanie słoneczne w kolektorach próżniowych znajduje się wokół rury a nie tylko na przekroju tej rury- tzw powierzchni czynnej lub apertury.

marko, 2013-09-19 21:18:06 odpowiedz

Osoby piszące takie bzdury nigdy na oczy nie widziały wyników badań superaśnych chińskich rureczek ;-)

mkiolp, 2013-09-11 22:23:17 odpowiedz

Ale tupet i hipokryzja. Importerzy odkurzaczy, garnków i kolekotorów walczą o swój biznes który dość już zdrenował polski rynek marnotrawiąc przez 4 lata środki NFOŚiGW. Przecież dotąd dopłacano do powierzchni brutto, a dla próżniowych "martwa" powierzchnia to 30-40% (dla płaskich ok. 10% ...jedynie). i na tą martwą powierzchnię próżniowych kolektorów zmarnowano ogrom środków! rozwiń

tupet, 2013-09-11 14:36:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE