Piotr Szewczyk: Nie możemy ciągle zmianiać reguł gospodarki odpadami, potrzebna jest stabilizacja

  • Piotr Toborek
  • 18-08-2014
  • drukuj
Niestabilność reguł to największa bolączka gospodarki odpadami w Polsce. Minął dopiero rok od wprowadzenia reformy, a mamy ciągłe zmiany i nowelizacje – ocenia przewodniczący Rady RIPOK Piotr Szewczyk.
Piotr Szewczyk: Nie możemy ciągle zmianiać reguł gospodarki odpadami, potrzebna jest stabilizacja

Jak pan jako przewodniczący Rady RIPOK ocenia propozycje zmian w ustawach o odpadach i czystości w gminach?

Piotr Szewczyk przewodniczący rady RIPOK, dyrektor Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych Orli Staw w Prażuchach Nowych k. Kalisza: Zmiany idą wielotorowo. Komisja sejmowa pod przewodnictwem posła Arkita poprawia błędy i niedoróbki zidentyfikowane po pierwszym okresie działania nowego systemu.

Z kolei poprawki senackie idą bardzo daleko i wprowadzają dość duże zamieszanie. Przykładem jest zniesienie minimalnej liczby 120 tysięcy ludności dla RIPOK-ów.

Czytaj też: Zmiany  w gospodarce odpadami idą w dobrą stronę

Brak dolnego ograniczenia wielkości instalacji powoduje, że może ona powstać praktycznie w każdej gminie, a taki temat to już przerabialiśmy - każda gmina miała swoje wysypisko pod lasem, zazwyczaj w starej żwirowni.

Taka zmiana zaowocuje niesterowalnością tego systemu i brakiem kontroli. To nagradzanie tych, którzy nie zrobili nic, żeby się dostosować do obowiązujących norm, a mieli na to trzy lata.

Nie możemy pozwolić na to, żeby każdy zakład, obojętnie jaki jest, był RIPOK-iem. To przełoży się z pewnością na stan środowiska.

Kolejny problem to kierowanie odpadów do spalarni, ponadregionalnie, bez żadnych warunków. Owszem, jeżeli w dany regionie nie ma instalacji innego rodzaju, która by zagospodarowała odpady zgodnie z wymogami prawa, wtedy skierowanie do spalarni jest oczywiste i zasadne.

Ale jeśli w danym regionie jest instalacja MBP, a wojewódzki plan z tych czy innych powodów kieruje odpady do spalarni w innym regionie, jest to co najmniej dyskusyjne, bo ratując jedną instalację, niszczymy drugą. Lobby jedne przepycha lobby drugie - tak można powiedzieć.

W projekcie ustawy pojawia się także coś takiego jak proces cieplno-mechaniczny. To proces mało znany, bez określonych parametrów. Owszem jest to nowa technologia i nie mam nic przeciwko temu, że się pojawiła, ale wymaga to lepszego przyjrzenia się sprawie i opracowania tego procesu od strony teoretycznej i prawnej.

Tych zmian jest dużo, rzeczywiście trudno mówić o korekcie, to raczej rewolucja?

– Niestabilność reguł to właśnie największa bolączka całej gospodarki odpadami w Polsce. Minął dopiero rok od wprowadzenia reformy, a mamy ciągłe zmiany i nowelizacje.

To nasz problem, że nie dając się sprawdzić nowemu systemowi, już wprowadzamy zmiany. Przykład? Pojawiła się koncepcja, żeby jedno województwo było jednym regionem. Więc po co regiony? Po co łączenie gmin i budowa wspólnych instalacji, skoro miałby się one stać jednym z zakładów wojewódzkich.

Weźmy pod uwagę opłatę marszałkowską. W zasadzie nie wiemy, jaka będzie. W przyszłym roku ma być podniesiona o inflację, ale od pewnego czasu istnieje projekt rozporządzenia, który zmienia ją dość rewolucyjnie. Natomiast ta zmiana nie zachodzi. Trudno w tych warunkach o spokojne, długoterminowe planowanie.

Pewne konsekwencja, przewidywalność, stabilizacja to jest podstawa dobrego działania systemu.

Ostatnio narzeka się na mieszkańców, że nie płacą, nie segregują. Jak to widać z punktu widzenie zakładu, ludzie mimo deklaracji nie segregują śmieci?

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Marek: Było fajnie a efekty odrabiamy do dziś. Nasze śmieci trafiały do lasów i nad rzeki. Wystarczyło iść na spacer aby to "podziwiać". Umów nie podpisywało 20-40% mieszkańców. Kto miał piec to miał własną minispalarnię i truł sąsiadów. Ochrona środowiska to nie produkcja butów którąś... można w 100% powierzyć wolnemu rynkowi. Pewne ograniczenia i standardy obowiązują w całej (zwłaszcza tej kapitalistycznej) Europie. Niech Pan spróbuje tam nie przestrzegać przepisów i standardów w tym zakresie. rozwiń

Piotr Szewczyk, 2014-08-21 15:08:44 odpowiedz

Kiedyś było świetnie - był wolny rynek i każdy mógł wybrać sobie kolor śmieciarki która przyjeżdżała po odpady. Jeśli ktoś nie zawarł umowy to gmina nakładała na niego sankcyjną opłatę i wykonywała zastępczo obowiązek usunięcia odpadów... Prawda Panie Szewczyk? I komu to przeszkadzało?... rozwiń

Marek, 2014-08-18 20:17:04 odpowiedz

Do w.potega@neostrada.pl: Czy to ambasador Szwecji stwierdził, że ich spalarnie płacą za przyjmowane odpady do spalenia? Wiele na to wskazuje, że w.potega@neostrada.pl bredzi na potęgę...

..., 2014-08-18 12:32:44 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE