Niewielkie zadośćuczynienie nie zastąpi reprywatyzacji

Zdaniem eksperta Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, ministerialne propozycje to nie reprywatyzacja, a jedynie niewielkie zadośćuczynienie na otarcie łez. Postawiono na szybkość rozwiązania, a nie sprawiedliwość.
Niewielkie zadośćuczynienie nie zastąpi reprywatyzacji

Według dr. inż. Michała Domińczaka z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej jest próbą szybkiego zakończenia tego problemu. – Warto jednak pamiętać, że taki sposób rozwiązania problemu reprywatyzacji będzie jedynie niewielkim i nie w pełni sprawiedliwym zadośćuczynieniem – uważa Michał Domińczak, nawiązując do znacznego ograniczenia wysokości odszkodowania.

 – Na wstępie należy zaznaczyć, że ze względu na przyjęcie przez twórców ustawy zasady nieoddawania zagrabionej własności w naturze oraz ograniczenie wysokości odszkodowania za ich utratę do niewielkiego ułamka wartości (max. 25 proc.), ustawa absolutnie nie powinna być nazywana „reprywatyzacyjną”. Zresztą dokładny jej tytuł jest precyzyjniejszy, mówi bowiem wprost o „zrekompensowaniu niektórych krzywd wyrządzonych osobom fizycznym wskutek przejęcia nieruchomości lub zabytków ruchomych przez władze komunistyczne po 1944 roku”. Tak więc ministerialna propozycja będzie tylko częściową rekompensatą na przysłowiowe otarcie łez – pisze w komentarzu Michał Domińczak.

Jego zdaniem najważniejsza rola proponowanej ustawy to uporządkowanie procedury odszkodowawczej zmierzające docelowo do definitywnego zamknięcia problemu reprywatyzacji w Polsce oraz związana z tym regulacja stanów prawnych. Michał Domińczak uważa, że w związku z tym bardzo wysoko należy ocenić sposób określenia katalogu osób uprawnionych do reprywatyzacji – jest on ściśle określony, wyklucza m.in. volksdeutschów, włącza natomiast osoby pozbawione polskiego obywatelstwa przez władze komunistyczne, a także Polaków, którzy nie byli obywatelami II RP, a którzy przed 1939 rokiem zamieszkiwali teren III Rzeszy oraz Wolnego Miasta Gdańska (Art. 6).

– Najbardziej kontrowersyjnym elementem projektu jest całkowite wykluczenie jakiegokolwiek zwrotu majątku nieruchomego w naturze. Ustawa dopuszcza jedynie rekompensatę finansową w wysokości nie wyższej niż 25 proc. jego wartości (Art. 18). Tymczasem, pomimo faktu, że wiele przejętych przez państwo nieruchomości zostało na nowo zagospodarowanych, zniszczonych lub sprzedanych, to wciąż istnieje możliwość zwrotu części z nich prawowitym właścicielom (np. zrujnowane dwory i pałace) – pisze Michał Domińczak.

 Podsumowując, uznaje on projekt ustawy za „interesującą próbą szybkiego i definitywnego zakończenia problemu reprywatyzacji oraz regulacji stanów własnościowych w Polsce”. Zauważa jednak, że „odbędzie się to kosztem pełnego i sprawiedliwego zadośćuczynienia krzywdom osób, które utraciły swój majątek w okresie PRL-u”. – Co więcej, wydaje się, że z różnych względów sprawiedliwsze rozwiązanie nie jest już niestety możliwe – podsumowuje Michał Domińczak.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

a co z tymi majątkami, które zostały w złodziejski sposób przejęte? Państwo to przyklepie?

ratio, 2017-11-02 10:26:52 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE