NIK: Opóźnieniom w budowie kanalizacji winne są gminy

• Liczba gospodarstw domowych podłączanych do zbiorczej sieci kanalizacyjnej nie rośnie wystarczająco szybko – ocenia Najwyższa Izba Kontroli.
• Wciąż są miejsca, w których nawet połowa nieruchomości korzysta z przydomowych szamb, choć mogłaby i wręcz ma obowiązek podłączyć się do kanalizacji gminnej – dodaje NIK.
NIK: Opóźnieniom w budowie kanalizacji winne są gminy
W ocenie NIK dpowiedzialność za niepodłączenie zakładanej liczby nieruchomości do istniejącej sieci kanalizacyjnej ponoszą organy wykonawcze gmin (fot.www.zrug.pl)

Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w Polsce realizowana jest na ogół z wykorzystaniem środków Unii Europejskiej. Osiągnięcie założonego efektu i rozliczenie projektu zależy od skuteczności gmin w zakresie zwiększenia liczby mieszkańców i innych użytkowników, korzystających z nowo wybudowanej gminnej sieci kanalizacji sanitarnej - pisze NIK w raporcie "Działania organów gmin na rzecz zwiększenia liczby użytkowników sieci kanalizacji sanitarnej".

Ustalenia kontroli NIK wskazują, że liczba gospodarstw domowych podłączanych do zbiorczej sieci kanalizacyjnej nie rośnie wystarczająco szybko. Jedynie w pięciu z 28 przebadanych gmin osiągnięto zaplanowany (w Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków Komunalnych na lata 2007-2015) przyrost liczby mieszkańców korzystających z systemu kanalizacyjnego.

W trzech gminach wskaźnik ten kształtował się na poziomie od 70 do 94 proc., w pięciu w granicach 41-56 proc., a w dwóch na poziomie 30 proc.

Czytaj też: Przyłączanie do kanalizacji? To obowiązek, od którego są kosztowne wyjątki

Według danych z 24 kontrolowanych gmin, odsetek nieruchomości niepodłączonych do sieci kanalizacji sanitarnej w stosunku do liczby nieruchomości, które miały możliwość takiego podłączenia w jednej gminie przekraczał 50 proc., w czterech nie przekraczał 30 proc., w trzech mieścił się w granicach 10-20 proc., w siedmiu zawierał się w granicach 5-10 proc., a w dziewięciu nie przekraczał 5 proc.

W ocenie Izby odpowiedzialność za niepodłączenie zakładanej liczby nieruchomości do istniejącej sieci kanalizacyjnej ponoszą organy wykonawcze gmin. To one nie wykonały szeregu spoczywających na nich obowiązków.

Brak nadzoru

Kontrolowane gminy praktycznie nie sprawowały nadzoru nad realizacją przez właścicieli nieruchomości obowiązku przyłączenia do istniejącej sieci kanalizacji sanitarnej.
W 27 z 28 badanych jednostek kontrolerzy stwierdzili blisko pięć tysięcy przypadków niewykonania ww. obowiązku.

Mimo to w niemal trzech czwartych gmin nie wyciągano z tego powodu żadnych konsekwencji, nie wszczynano postępowań administracyjnych, ani nie wydawano decyzji nakazujących wykonanie tego obowiązku.

Pozostałe gminy sporadycznie zajmowały się sprawami, wszczynając w badanym okresie jedynie 66 postępowań, w tym 32 dopiero w trakcie kontroli NIK.

Decyzje nakazujące mieszkańcom przyłączenie ich nieruchomości do sieci kanalizacyjnej wydawano jedynie sporadycznie i nie egzekwowano realizacji tego obowiązku. Spośród 22 wydanych decyzji, jedynie dziewięć zostało wykonanych.

Brak danych

Urzędnicy niemal dwóch trzecich kontrolowanych gmin w ogóle nie mieli danych lub mieli dane nierzetelne o realizacji przez właścicieli nieruchomości obowiązku ich przyłączenia do istniejącej sieci kanalizacji sanitarnej oraz o sposobie postępowania na terenie tych nieruchomości ze ściekami bytowymi.

Zastrzeżenia kontrolerów dotyczyły też prowadzenia obowiązkowych ewidencji przydomowych oczyszczalni ścieków i zbiorników bezodpływowych. Aż w 75 proc. skontrolowanych gmin nie prowadzono lub prowadzono nierzetelnie obowiązkowe ewidencje zbiorników bezodpływowych, a w 68 proc. gmin - ewidencje przydomowych oczyszczalni ścieków.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Za niedługo kolejna odsłona wyborcza w samorządach - i nie należy się spodziewać wzmożonej egzekucji prawa wobec obywateli-wyborców... Druga sprawa - dokonanie przyłącza do publicznej nitki kanalizacyjnej to często spore koszty dla właścicieli posesji - powinien być jakiś system dotowania tych koszt...ów - bo to przecież sprawa wyższa - czyli ochrona środowiska... Jeśli wybierany municypał ma się narażać swoim wyborcom - to może dopiero w III tysiącleciu nastąpi 100-procentowa realizacja przyłączy... rozwiń

Czy to tak trudno zrozum, 2016-07-12 18:21:50 odpowiedz

Trudno się nie zgodzić. Z drugiej strony wyznacza to poziom zmarnowanych środków pozyskanych z UE. Mam nadzieję, że na wnioskach NIK się skończy i gminy wezmą odpowiedzialność z to co robią...

Widzący, 2016-07-12 10:53:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE