NIK skontrolował transport regionalny. Wnioski są smutne

• NIK przeprowadził kontrolę pt. "Funkcjonowanie regionalnego, pasażerskiego transportu drogowego".
• Według Izby podmioty samorządowe ograniczały się do administrowania transportem: wydawania zezwoleń i określania przystanków komunikacyjnych.
• Połowa skontrolowanych samorządów nie badała też lokalnych potrzeb przewozowych, a jest to ich obowiązek ustawowy.
NIK skontrolował transport regionalny. Wnioski są smutne
Kontrola zlecona przez NIK Inspekcji Transportu Drogowego na terenie kontrolowanych powiatów wykazała, że co dziesiąty autobus był w stanie technicznym nie pozwalającym na świadczenie usług. (fot.:pixabay.com)

Jesienią ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła funkcjonowanie transportu publicznego w 18 wybranych samorządach: pięciu samorządach wojewódzkich (w woj. lubelskim, opolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim) oraz 13 starostwach.

W trakcie kontroli inspektorzy stwierdzili, że połowa kontrolowanych samorządów nie badała i nie analizowała potrzeb przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym. Dziewięć samorządów uchwaliło plany transportowe, a cztery były w trakcie ich opracowywania, jednak żaden z nich nie zawarł umowy na świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego, nawet jeżeli z uchwalonego planu transportowego wynikała taka potrzeba.

Jak stwierdzono jednostki samorządowe planują zawierać umowy z przewoźnikami, które będą obowiązywać od 1 stycznia 2017 r. (wówczas nie będą już obowiązywać dotychczasowe przepisy o finansowaniu ustawowych uprawnień do bezpłatnych lub ulgowych przejazdów, a budżet państwa będzie finansował te ulgi wyłącznie w przewozach o charakterze użyteczności publiczne)j.

Z informacji uzyskanych przez NIK wynika, że trwają prace nad projektem, który przedłuży okres obowiązywania dotychczasowych przepisów do końca 2017 r., ale brak pewności takich rozwiązań popycha samorządy do asekuracyjnego stosowania wyżej opisanych umów.

Czytaj: Prezydent polskiego miasta podpisał kartę różnorodności

Co z prawem wyłącznym?

NIK zwraca w raporcie uwagę, że barierą ograniczającą zaangażowanie samorządów w organizację publicznego, drogowego transportu zbiorowego jest przede wszystkim brak pieniędzy. Hamulcem są także sprzeczne rozwiązania prawne w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym i w rozporządzeniu Unii Europejskiej. Dotyczą one przyznawania przewoźnikom działającym na określonych liniach tzw. prawa wyłącznego.

Ideą przepisów europejskich, dopuszczających takie rozwiązanie, była organizacja publicznego transportu zbiorowego na zasadach konkurencji regulowanej. Miało to zapewnić bardziej masowy charakter tych usług, zwiększyć ich bezpieczeństwo i umożliwić odróżnienie wyższą jakością lub niższą ceną od usług świadczonych na zasadzie swobodnej gry sił rynkowych.

NIK zwraca uwagę, że polskie prawo nie dopuszcza takiej regulowanej konkurencji i wnioskuje do premier Beaty Szydło o zainicjowanie zmian art. 20 ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, uprawniających samorządy do przyznawania prawa wyłącznego.

Tym bardziej, że poza rekompensatami finansowanymi z budżetu państwa za honorowanie ulg ustawowych dla przewoźników świadczących usługi transportowe o charakterze użyteczności publicznej, samorządy nie przewidują żadnych innych rekompensat. Może to spowodować brak zainteresowania przewoźników świadczeniem usług na trasach, gdzie ruch pasażerski jest niewielki i nie zapewni rentowności w przypadku świadczenia usług przez więcej niż jednego przewoźnika.

Niedostateczny nadzór 

NIK uznała dotychczasowy nadzór nad wykonywaniem przez przewoźników drogowych przewozów regularnych - sprawowany przez samorządy - za niedostateczny.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

POdobnie jest w gospodarce odpadami - odejście od europejskiego modelu wykonywania tego zadania publicznego i komercjalizacja sPOwodowała, że mamy chd i smrodu kupe...

Błąd systemowy , 2016-07-21 08:35:08 odpowiedz

Do tantus: wobec tego po co są samorządy? po co powiaty? same dla siebie? One mają chyba ustawowy obowiązek służenia społeczeństwu. Problem leży w tym, że w Polsce - wszystkie powiaty, jakie znam mają gdzieś zapewnienie komunikacji między sąsiednimi powiatami. W ramach jednego powiatu jeszcze to jak...oś wygląda, ale już przejazd z powiatu do powiatu zależy wyłącznie od animozji (lub ich braku) włodarzy, wynikających często z zaszłości kulturowych! Ale wiedzę o tym mają głównie ci zmuszeni do korzystania z komunikacji publicznej - decydenci jeżdżą swoimi samochodami po zbudowanych dla siebie autostradach, więc mają w d... innych ludzi. rozwiń

ratio, 2016-07-20 22:10:34 odpowiedz

Do jerzy: ale takie są, niestety, obecne przepisy. Komunikacja lokalna i regionalna została oparta na zasadach komercyjnych i samorządom nic do tego. Marszałkowie mogą tylko akceptować lub nie proponowane trasy i rozkłady jazdy, zgłaszane im przez samych przewoźników. Zmianę w tym zakresie miała wp...rowadzić ustawa o ptz, ale "dojna zmiana" póki co ją zablokowała, ulegając lobby busiarzy. rozwiń

tantus, 2016-06-01 09:15:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE