Nikt nie chce Taboru Szynowego w Opolu

Nie rozstrzygnięto przetargu na sprzedaż Taboru Szynowego w Opolu, spółki, której upadłość likwidacyjną sąd ogłosił w lutym ub. roku, bo nie było chętnych na zakup. Syndyk przedsiębiorstwa zapowiedział, że kolejny przetarg chce ogłosić jeszcze przed wakacjami.

Tabor Szynowy Opole to spółka działająca w branży kolejowej od ponad stu lat. Od dłuższego czasu borykała się z problemami finansowymi. Ostatecznie w lutym ub. roku Sąd Rejonowy w Opolu ogłosił jej upadłość likwidacyjną. Decyzja ta uprawomocniła się w kwietniu 2014 r.

W maju ub. roku wyznaczony przez sąd syndyk masy upadłościowej Taboru Szynowego S.A. Jerzy Pałys podpisał wypowiedzenia z pracy wszystkim pracownikom spółki, czyli ok. 350 osobom, bo nie pojawiła się wtedy oferta przejęcia przedsiębiorstwa, a spółka nie miała własnych zleceń. Kilka tygodni temu syndyk na dwa lata wydzierżawił majątek przedsiębiorstwa i jednocześnie ogłosił przetarg na jego sprzedaż. Całość majątku spółki wyceniono na ok. 60 mln zł.

W czwartek (7 maja) miało nastąpić otwarcie ofert firm zainteresowanych zakupem Taboru. Jednak - jak powiedział PAP Pałys - nikt nie złożył oferty i nie opłacił wadium. W związku z tym komisja przetargowa stwierdziła, że przetarg zakończył się bez rozstrzygnięcia. Dotyczący tego protokół w formie sprawozdania zostanie w najbliższym czasie złożony w sądzie. Jak zapowiedział Pałys - wraz z wnioskiem o obniżenie ceny sprzedaży do 80 proc. sumy, na jaką oszacowano wartość spółki.

Syndyk zaznaczył, że sąd nie musi się jednak zgodzić na obniżenie ceny. "To suwerenna ocena sędziego komisarza, który dając syndykowi zezwolenie na sprzedaż określa także warunki. Zazwyczaj takim standardowym, minimalnym warunkiem jest najniższa cena, po której można dokonać sprzedaży" - tłumaczył w czwartek Pałys.

Drugie podejście do sprzedaży Taboru Szynowego

Dodał, że kolejny przetarg dotyczący sprzedaży Taboru chciałby ogłosić jeszcze przed wakacjami.

"Gorszą obecnie wiadomością jest to, że poza dzierżawcą, który prowadzi wstępne prace instalujące go w fabryce i który przejął wykonywane przez Tabor zlecenia, zdobywa nowe i zwiększa zatrudnienie oraz swe zaangażowanie gospodarcze, w tej chwili nie prowadzimy rozmów z żadnym konkretnym inwestorem, który interesowałby się kupnem fabryki" - dodał syndyk.

Główna księgowa Taboru Anna Wolska-Żelezik podała, że obecnie w Taborze pracuje ok. 100 osób. Część z nich to pracownicy administracji, większość pracownicy produkcyjni, przeważnie zatrudnieni w spółce przed ogłoszeniem jej upadłości.

Tabor Szynowy został od kwietnia wydzierżawiony spółce Wagon Opole. Umowa dzierżawy przewiduje, że Wagon Opole będzie przez najbliższe dwa lata miał prawo korzystać i posługiwać się majątkiem Taboru Szynowego Opole do prowadzenia swej działalności. "W ciągu tych dwóch lat umowa wygaśnie, jeżeli znajdziemy jakiegoś innego nabywcę i w stosunku do zaproponowanej przez niego ceny Wagon Opole nie skorzysta z prawa pierwokupu" - dodał syndyk.

Tabor Szynowy Opole SA od dłuższego czasu był w złej sytuacji finansowej. Jego poprzednie władze w marcu 2013 r. złożyły wniosek o tzw. upadłość układową. We wrześniu 2013 r. zawarty został układ między spółką a wierzycielami ws. spłaty zadłużenia. Gdy Tabor nie wywiązywał się z zawartych w nim zobowiązań, urząd skarbowy złożył w grudniu 2013 r. do sądu wniosek o upadłość likwidacyjną.

W styczniu ub.r. większościowy pakiet akcji spółki kupiła firma, która deklarowała chęć ratowania zakładu, ale - zdaniem sądu - nie poczyniła w tym kierunku żadnych wiarygodnych kroków. Dlatego w lutym ub. roku opolski Sąd Rejonowy ostatecznie ogłosił upadłość likwidacyjną. W kwietniu 2014 r. pracownicy Taboru, którzy od końca listopada 2013 r. nie otrzymywali wynagrodzeń, dostali pensje z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Szanowna Redakcja ani słowem nie wspomina o tym, że "Tabor Szynowy Opole" spółka taka siaka czy owaka, to najprawdopodobniej jeden z największych i znanych w Polsce Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego. Porównywalny Z.N.T.K. był także w Stargardzie Szczecińskim. Do tego, na licencji austriac...kiej, produkowano tutaj tzw. podbijarki torowisk i inne urządzenia potrzebne dla PKP. Zakład był wyposażony we własną odlewnię metali i kuźnię. Specjalizował się w naprawach wagonów towarowych. Przy wymienionych Z.N.T.K. w Stargardzie - tuż obok, była Wagonownia i Parowozownia Stargard. Do tego, była Zasadnicza Szkoła Zawodowa i Technikum Kolejowe. W tym kompleksie pracowało co najmniej 3000 - tysiące osób. A co tu jest dzisiaj ? Przysłowiowa R U I N A. To znaczy NIC NIE MA. A budynki, walą się. Przy sąsiedniej ulicy zaś, były ogromne zakłady przemysłu odzieżowego LUXPOL, zatrudniające ponad 5000 - tysięcy kobiet. Tu także R U I N A. Wszystko to zniszczono przy pomocy jakiegoś tam bolka, który wiernie służył kapitalistom i komunie też. Opole i Stargard, to nie jakiś przypadek a realizacja konkretnych planów mocodawców bolka. rozwiń

stargardzianin, 2016-04-10 12:42:24 odpowiedz

Kiedyś byłem tam na rozmowie o pracę. Jakiś pseudo dyrektorek próbował mi wmówić, że obrabiarka sterowana numerycznie CNC, to to samo co ręczna i, że z papierami po kursie na obrabiarki sterowane numerycznie CNC to powinien zgłosić to do prokuratury. Innymi słowy żenada, tylko współczuć tym co tam p...racują. rozwiń

Op, 2016-04-10 07:20:18 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU