Nowe prawo wodne: Adam Struzik ostrzega rząd Beaty Szydło. W przypadku powodzi będzie katastrofa

  • Bartosz Dyląg
  • 26-10-2016
  • drukuj
• 1 stycznia ma wejść w życie nowe Prawo wodne, które centralizuje działania państwa w zakresie gospodarki wodnej.
• Samorządowcy zadowoleni są z utrzymania stawek opłat za wodę w roku 2017.
• Niepokoi ich jednak powołanie nowej instytucji Wody Polskie.
• W opinii marszałka Struzika, może to skutkować „totalną inercją i totalną niemożliwością realizacji zadań”.
Nowe prawo wodne: Adam Struzik ostrzega rząd Beaty Szydło. W przypadku powodzi będzie katastrofa
Samorządowców niepokoi powołanie nowej instytucji Wody Polskie. Fot. pixabay

18 października projekt ustawy Prawo wodne został przyjęty przez Radę Ministrów. Przyjęto go ze zmianami, które dotyczyły systemu opłat. Podjęto decyzję, że w zakresie stawek opłat na rok 2017 zostaną one utrzymane w wysokości stawek wynikających z roku 2016.

Wiadomo, że Rada Ministrów podjęła inne decyzje dotyczące projektu ustawy, jednak muszą one być w trybie reasumpcji dopiero naniesione i zatwierdzone przez członków Rady Ministrów, dlatego nie można o nich na razie informować. Teraz projekt zostanie skierowany do prac parlamentarnych, podczas których samorządowcy także będą mogli zgłaszać uwagi.

Inercja. Co się stanie w razie powodzi?

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik zwraca uwagę, że zmiany przyjęte na Radzie Ministrów dotyczą jedynie wysokości opłat, natomiast cała konstrukcja budowy nowej instytucji, jaką są Wody Polskie została zachowana.

- Zwracam uwagę, że trzeba będzie te Wody Polskie utrzymać, wraz ze wszystkimi pracownikami przejętych wojewódzkich zarządów melioracji i urządzeń wodnych, które obecnie są w gestii samorządów wojewódzkich – mówi Struzik.

Zdaniem marszałka kwestię Wód Polskich warto głęboko przemyśleć.

- Najnormalniej w świecie możemy zafundować sobie totalną inercję i totalną niemożliwość realizacji zadań. Warto uświadomić sobie, że ta firma ma zajmować się wszystkim: Wisłą, Odrą i małymi strumyczkami. Konia z rzędem temu, kto nagle, w sposób płynny, od 1 stycznia 2017 jest w stanie przenieść pracowników, kompetencje, uporządkować kwestie majątkowe. Nie ma takiej czarodziejskiej różdżki, by nią dotknąć, i od 1 stycznia funkcjonować – uważa Struzik.

Jego zdaniem, warto by rząd rozważył, czy w tych kwestiach, które dotyczą dyrektywy wodnej i warunków ex-ante (czyli koniecznych do jej wdrożenia) to prawo przyjąć oraz głęboko się zastanowić, czy potrzebna jest rewolucja, w której przesuwa się wszystkie kompetencje do molocha państwowego, który zdaniem Struzika będzie niewydolny.

- Nie daj Boże, gdyby następny rok był rokiem powodziowym. W imieniu samorządów przestrzegamy stronę rządową – mówił Struzik w trakcie środowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Nowe prawo wodne od 1 stycznia nierealne?

Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu jest wdzięczny rządowi za utrzymanie opłaty środowiskowej (czyli cen wody na niezmienionym poziomie), jednak - jak zauważa – samorządy nadal są przeciwne nowemu prawu wodnemu, gdyż jest ono „bardzo niekorzystne dla samorządów i mieszkańców”.

- Niepokoi nas też fakt, że ta ustawa ma tak szybko wejść. Jeśli utrzymamy termin wejścia w życie 1 stycznia 2017, zastanawiam się, jak samorządy mają zaplanować taryfę wodną, gdy do dziś nie mamy pewności, o ile wzrosną opłaty środowiskowe. Nie wspominam o ubytkach w budżecie poszczególnych samorządów – wyjaśnia wiceprezydent.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Może ta decyzja uchroni Polskę przed przejmowaniem zasobów wodnych przez spółki z zagranicy co byłoby bardzo niebezpieczna dla społeczeństwa....

Marka, 2017-01-20 13:43:38 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE