Nowy prezes PKP Krzysztof Mamiński podsumowuje swoje dokonania w Przewozach Regionalnych

  • Michał Wroński
  • 03-03-2017
  • drukuj
• To, że dana spółka samorządowa dysponuje wyłącznie nowymi pociągami, to nie zasługa przedsiębiorczości jej zarządu czy wypracowanych zysków, tylko podejścia danego marszałka – mówi Krzysztof Mamiński, nowy prezes PKP SA i ustępujący prezes Przewozów Regionalnych, w ostatniej rozmowie przed objęciem nowego stanowiska.

• POLREGIO nie zamierza rezygnować z obsługi żadnych tras i tracić rynku. Chce zachować pozycję lidera – stwierdza Mamiński.

• Były prezes Przewozów Regionalnych uważa, że planowane na najbliższe lata inwestycje doprowadzą m.in. do niemal całkowitej wymiany taboru w spółce.
Nowy prezes PKP Krzysztof Mamiński podsumowuje swoje dokonania w Przewozach Regionalnych
Krzysztof Mamiński, prezes zarządu Przewozów Regionalnych (POLREGIO). (Fot. mat. POLREGIO)

O napiętych stosunkach z samorządem Dolnego Śląska, możliwości wycofania się z województw, gdzie operują samorządowi przewoźnicy, i przyczynach tego, że są oni tańsi od największego pasażerskiego operatora w polskiej kolei rozmawiamy z Krzysztofem Mamińskim, nowym prezesem PKP SA i ustępującym prezesem Przewozów Regionalnych (POLREGIO).

Wciąż iskrzy w relacjach Przewozów Regionalnych z samorządem województwa dolnośląskiego. Jak to jest, że takie sprawy konfliktowe wychodzą dopiero teraz, już po wdrożeniu w życie nowego rozkładu jazdy? Czy nie było wcześniej możliwości, by je zdiagnozować i znaleźć rozwiązania?

Umowa z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego wygasła z końcem 2016 roku. Warunki nowego porozumienia są przedmiotem negocjacji aż do teraz. Dlatego ze zdziwieniem przyjąłem informację, że marszałek Michalak przed sfinalizowaniem rozmów zorganizował konferencję prasową. Muszę tu zaznaczyć, że pomimo braku umowy codziennie na Dolnym Śląsku POLREGIO uruchamia średnio 115 pociągów. Na koniec lutego liczba przewiezionych przez nas pasażerów osiągnęła ok. 2 miliony! Nie jest to normą, że działamy bez umowy. Ze zdecydowaną większością województw współpraca układa nam się bardzo dobrze. Z władzami wielu województw mamy podpisane wieloletnie kontrakty, które są najkorzystniejsze i dla pasażerów (stabilny rozkład jazdy, pewność komunikacji), i dla nas (możliwość planowania inwestycji, gospodarowania zasobami, dostosowywania wielkości zatrudnienia do skali realizowanych zadań).

Jerzy Michalak, członek zarządu województwa dolnośląskiego, skarżył się w rozmowie z nami, że nie mógł się z panem skontaktować, a całe zachowanie Przewozów Regionalnych w kontekście ostatniej sytuacji na Dolnym Śląsku określił jako „przystawianie pistoletu do skroni”. Stwierdził też, że kwota, która trafiła do budżetu woj. dolnośląskiego, została zaproponowana w ubiegłym roku przez Przewozy Regionalne. Czy faktycznie PR zaproponowały kwotę 49 mln zł?

Nie bardzo rozumiem całą strategię pana marszałka Michalaka, bo uważam, że negocjacje biznesowe powinno się prowadzić przy stole negocjacyjnym, nie zaś przed kamerami, ale bardzo się ucieszyłem, że w końcu doszło do spotkania, podczas którego marszałek Michalak publicznie wyraził chęć, że jest gotów podpisać umowę. Jak jednak już wspomniałem, dni mijają, umowy nie ma. Podobnie niezrozumiałe jest dla mnie wywoływanie tego zamieszania z upublicznianiem pism, z których ma wynikać, że to z winy Przewozów Regionalnych nie podpisano umowy. Owszem, PR wysłały UM propozycję na sumę 49 mln zł. To pokazał pan Marszałek. Ale czy widział pan protokół finalizujący proces negocjacji? Nie. Może warto sobie zadać pytanie, dlaczego można jednocześnie twierdzić, że proces negocjacji jest zakończony, a jednocześnie nie chcieć ich formalnie zakończyć? Myślę, że dość jednak o polityce, jaką prowadzi dolnośląski urząd marszałkowski. Jako osoba, która kolejami zajmuje się od kilkudziesięciu lat, oraz prezes firmy, która pod moim kierownictwem, po raz pierwszy od 15 lat, osiągnęła zysk, wolę rozmawiać o faktach.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.