Nurek zbiera owoce rewolucji

Rewolucja śmieciowa ma niespodziewanych zwycięzców. Nie są to jednak mieszkańcy, którzy mniej płacą za odpady. Największymi wygranymi są bezdomni i drobni złodzieje. To w ich ręce trafiają mozolnie posegregowane przez lokatorów kilogramy puszek i makulatury.
Nurek zbiera owoce rewolucji

Scenariusz zazwyczaj wygląda podobnie. Wcześnie rano, zanim jeszcze przyjedzie śmieciarka, pod wypełnione makulaturą czy puszkami kontenery podjeżdża niewielki furgon. Wysiada z niego kilku mężczyzn i błyskawicznie ładuje odpady. Chwile później auto odjeżdża, a po aluminium czy makulaturze nie ma już śladu. Proceder śmieciowej kradzieży dotyczy głównie miast i miasteczek, gdzie na osiedlach wystawione są pojemniki do segregacji. A śmieciowi złodzieje mają z czego wybierać.

Zbieracze zainteresowali się tymi odpadami, odkąd weszły w życie przepisy nakazujące mieszkańcom ich sortowanie. W miastach mieszkańcy osiedli wyrzucają śmieci zazwyczaj do zbiorczych kontenerów oznaczonych odpowiednim kolorem i symbolem. Żeby je wybrać, najczęściej wystarczy przechylić pojemnik.

Pieniądze leżą na ulicy. Dosłownie

Sytuacja - na pozór śmieszna - może stać się jednak dużym problemem dla gmin. Bo w myśl nowych przepisów to one są właścicielami odpadów i muszą rozliczać się z prowadzonej gospodarki śmieciowej. Chodzi o liczbę odebranych surowców wtórych w stosunku do pozostałych opadów. Jeżeli ich zakontraktowana ilość nie będzie się zgadzać, samorząd zapłaci karę.

Czytaj też: Deklaracja śmieciowa a ochrona danych osobowych

W Szczecinie takich pojemników są setki. Ustawiono je na każdym osiedlu. - Oczywiście zdarzają się takie sytuacje. Sam dwa razy widziałem, jak tacy panowie wyjmowali makulaturę i puszki z pojemników na segregację. Zabierają tyle, ile mogą udźwignąć - mówił w rozmowie z lokalnymi mediami Marek Jakubowski, wiceprezes MPO Szczecin. Sam proceder nasila się szczególnie wtedy, gdy rosną ceny surowców w skupach.

O ile w Szczecinie odpady kradną drobni złodzieje, o tyle w Jeleniej Górze proceder ten przyjął bardziej zorganizowany charakter. Grzegorz Demuth, kierownik działu wywozu i oczyszczania w MPGK, kilkakrotnie miał sygnały o kradzieżach od swoich pracowników. Na widok śmieciarki, złodzieje zawsze szybko odjeżdżają. - Sygnałów o podbierającym nam makulaturę, jasnym busie, mieliśmy już kilka - informuje Demuth.

Wszystko wskazuje na to, że osoby zamieszane w ten proceder zwietrzyły okazję do łatwego zarobku. A zysk z takiego procederu jest naprawdę niezły: w skupie za każdy kilogram makulatury można dostać 25 groszy. To niewiele, ale gdy dostarczy się ich setki kilogramów, to już niezły zarobek. Jeszcze lepiej wyglądają ceny puszek. Kilogram to nawet 3,50 złotych. Łatwo więc policzyć, że za dziesięć kilo można dostać 35 złotych. Z punktu widzenia zbieracza, pieniądze leżą dosłownie na ulicy.

Światło, kamera!... Śmieci!

- Codziennie przychodzą do nas dziesiątki osób. Jedni dorabiają w ten sposób do emerytury czy renty, inni po prostu zbierają na alkohol - mówi nam pracownik jednego ze skupów w Jeleniej Górze. O nietypowym problemie wie już miejscowa policja, która przyznaje, że do tej pory częściej zdarzały się przypadki podrzucania odpadów, a nie ich podbierania. Problem w tym, że jednorazowa wartość skradzionych śmieci jest trudna do oszacowania, a bez tego policja nie może wszcząć postępowania. Jednak nawet jeżeli to się uda, to i tak sytuacja nie jest prosta: bo przestępstwo to kradzież na kwotę wyższą niż 250 złotych. Czyli, aby je popełnić jednorazowo, trzeba by ukraść tonę makulatury... Wystarczy więc kraść jej na każdym z osiedli na przykład po 50 kilogramów.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dopóki odpady - surowce będą posiadały wartość handlową będą "podbierane" przez "zarabiaczy". Popieram pomysł współpracy gmin z lokalnymi punktami skupu surowców, które jako Zbierający powinni przekazywać informację do lokalnej administracji o ilościach pozyskanych surowców. W te...n sposób uzyskane zostaną poziomy odzysku i recyklingu! Natomiast należy docelowo doprowadzić do momentu, kiedy wykazane zostaną koszty zbiórki i doczyszczenia surowców wtórnych, a rozliczenia finansowe pokrywane będą przez "Wprowadzających" w określonych etapach procesów przetworzenia odpadów. rozwiń

ZK1, 2013-11-12 16:47:38 odpowiedz

"Nurek" ??? Dziennikarz-półgłówek obraża nurków i obraża bezrobotnych , którzy wbrew woli politycznych przekrętasów - ciagle żyją i starają się radzić z notorycznym kryzysem. Polityczni krętacze nie umieją ani kryzysu przełamać ani najuboższym, bezrobotnym i bezdomnym pomóc! A pism...aki , piszą bzdety pod dyktando "władz" , byleby ciut- ciut sensacji było! Temu dziennikarzynie -półgłówkowi powiem ,że niemieckie i skandynawskie hipermarkety płacą za przyniesione butelki (np.piwne 0,25E, a za PET -0,50 E). Niemiecki REAL płaci a Real w PL nawet pojemniki na odpady zlikwidował... Tymczasem w PL my, konsumenci pólacimy w tych hipach za towar i butelkę a następnie te butelki musimy "posegregować" i jeszcze raz zapłacić administracji i odbiorcy tych butelek!!! Tak się kroi nasz Naród przez polityków i ich firmy !!! rozwiń

SromotnikBezwstydny, 2013-11-12 15:29:07 odpowiedz

Ten proceder istniał już wcześniej i nikt larum nie głosił. Żadnego problemu dla gmin nie będzie jeśli wykażą one, że nie składują odpadów segregowanych na skłądowiskach. "Nurkowie" podkradzione odpady zprzedają w skupach, które mają obowiązek prowadzenia ewidencji, więc po prostu odpady t...e będą zewidencjonowane nie przez gminę, a przez firmę, która je skupi. I systemie sie pojawią. Myślę nawet, że przedsiębiorstwa zrobią to solidniej niż gminy, które wcześniej nie umiały poradzić sobie z egzekwowaniem gospodarki odpadami, a teaz mają nią w całości zarządzać. Przykłady nierozstrzygniętych przetargów świadczą o tym najlepiej rozwiń

haniak, 2013-11-09 14:29:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE