Odbiór śmieci raz na trzy miesiące? Pewne standardy trzeba narzucić

Gminy chcą więcej swobody w gospodarowaniu odpadami, ale podstawowe zasady powinny być identyczne w całym kraju.
Odbiór śmieci raz na trzy miesiące? Pewne standardy trzeba narzucić

Samorządowcy narzekają, że mimo obietnic projekty nowelizacji ustaw o odpadach i o czystości w gminie nie dają im takiej swobody, jaką by chcieli.

Zdaniem przewodniczącego rady RIPOK Piotra Szewczyka tylko częściowo mają rację. – Są w projektach rzeczy nadregulowane, ale są też niedookreślone. Gmina powinna mieć możliwość swobodnego tworzenia systemu, ale w ramach pewnych minimalnych ogólnopolskich standardów – uważa Piotr Szewczyk.

Jak mówi, pewne zasady – jak choćby przypisanie kolorów worków do konkretnej frakcji śmieci – muszą być takie same w całym kraju.

Czytaj: Odpady - by opinie wójtów i prezydentów były brane pod uwagę

– Weźmy inny przykład. Dane osobowe wymagane od mieszkańców w deklaracjach. Powinno to być dokładnie określone, a tak samorządy mają problem, w różnych miejscach jest to różnie interpretowane, powstaje bałagan, są jakieś wątpliwości – mówi szef rady RIPOK.

Czytaj: Branża gospodarki odpadami krytycznie o reformie

Zdaniem Szewczyka powinny być też narzucone minimalne standardy selektywnego zbierania. Podstawy segregacji muszą być takie same dla wszystkich.

– Także minimalna częstość odbierania odpadów powinna być określona. Dwa tygodnie dla odbierania odpadów zmieszanych to maksimum. A są gminy, gdzie odpady odbierane są co trzy miesiące. Tak być nie powinno choćby ze względów sanitarnych i środowiskowych – mówi Szewczyk.

Zdaniem przewodniczącego rady RIPOK wysokość stawek to kolejny problem, który powinien być w pewnym stopniu regulowany

– Stawki powinny wynikać z kalkulacji kosztów – mówi. – Nie może to być koncert życzeń, zwłaszcza przed wyborami, gdy dla radnych każda mniejsza stawka będzie lepsza – wyjaśnia Piotr Szewczyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pan Piotr Szewczyk jako przedstawiciel RIPOK-ów jest zainteresowany opłatami w wysokości ustalonej przez siebie (też bym tak chciał na jego miejscu), jak w PRL-u. Jednak obywatele wolnego demokratycznego państwa domagają się uwolnienia rynku śmieciowego, aby obniżyć koszty. Oczywiście, że na rynku j...est ,,bałagan" rozumiany jako swobodne kształtowanie cen w uczciwej konkurencji, ale właśnie o takim ,,bałaganie" od 1945 do 1989 roku marzyliśmy i marzyć nie przestaliśmy, walcząc z cwaniakami. Dzięki takiej walce wybieramy produkty dobre i możliwie tanie. Takie też (rynkowe) ma być zagospodarowywanie odpadów komunalnych. Chcemy (mieszkańcy - wyborcy) płacić jak najmniej, pogłębiając recykling. Opłaty według kalkulacji monopolistów odbierających śmieci (w rewirach) oczywiście nadmiar kosztów utrzymują. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2014-08-20 15:13:15 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE