Olszewski: W Warszawie spalarnia jest konieczna

  • Bartosz Dyląg
  • 24-06-2016
  • drukuj
Nie mam wątpliwości, że spalarnia w Warszawie jest potrzebna. Mając na uwadze ilość odpadów, która tu powstaje, posiadanie obiektu służącego zmniejszaniu ich objętości jest konieczne - mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.
Olszewski: W Warszawie spalarnia jest konieczna
W Warszawie mamy największy w Europie, bardzo efektywny system dystrybucji ciepła i z niego nie zrezygnujemy - zwraca uwagę Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. (fot. UM Warszawa)

Kto wygra Euro 2016?

Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy: – Polska, bardzo bym chciał, by nasi wygrali. Zwyczajowo kibicowałem Holendrom, teraz nie mam szansy, pewnie wygrają Hiszpanie. Nie kibicuję im, ale mają dzisiaj najsilniejszy futbol. Jeżeli mamy finały, w których dwie hiszpańskie drużyny walczą o największe trofeum klubowe, trudno wskazać inny kraj. Pewnie będą się liczyli Niemcy, bo to bardzo solidna drużyna i jej kibicuję. Zawsze też obstawiam kopciuszka. Ostatnio poszalała Belgia.

Realnie, jak daleko jesteśmy w stanie dojść w tych finałach?

– Po wyjściu z grupy mamy szansę zagrać jeszcze dwa mecze. Od czasów Piechniczka zawsze mieliśmy ten problem, że po pierwszym meczu wszystkim siadały emocje. Do pierwszego meczu wielkie oczekiwania, a potem przegrana lub remis.

Co Warszawie zostało po Euro 2012?

– Bardzo dużo – Euro było dla nas symbolem zmiany. Trzymając się dalej piłkarskiej retoryki, dzięki niemu jako miasto awansowaliśmy do I ligi, choć raczej jesteśmy w dole tabeli. Zasypaliśmy te braki, które klasyfikowały nas zawsze w II, III lidze.

Euro było ważne dla nas z dwojakiego powodu. Po pierwsze, tego typu imprezy mobilizują bardzo dużo wysiłku. Mówię tu o infrastrukturze, nie tylko tej, którą budowało miasto, ale i o hotelach czy obiektach konferencyjnych.

Trochę o tym nie pamiętamy, ale w Warszawie rynek hotelowy bardzo urósł. Pojawiło się bardzo dużo hoteli trzygwiazdkowych. Szczególnie w kryzysie okazało się, że jest to wzięty segment. Wiele firm, by dobrze wypaść wizerunkowo, rezygnowało z organizacji konferencji czy kongresów w czterech gwiazdkach.

Na Euro zmobilizowaliśmy wysiłek odrabiania strat kumulowanych przez dziesięciolecia. Dorobiliśmy się w końcu dostępu do europejskiego systemu autostrad, zmodernizowaliśmy kilka dworców, zbudowaliśmy w końcu normalny stadion i duże centrum konferencyjne. Budując oczyszczalnię ścieków, zmazaliśmy piętno miasta, które zanieczyszcza rzekę ściekami.

Trochę jest tak, że wszystkie niedoskonałości rozwojowe Warszawy dały nam możliwość przeskoczyć niektóre etapy rozwoju i uniknąć części błędów, które popełniano w innych miastach. To, że nasze metro jest w pełni dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, jest efektem rozpoczęcia budowy w latach, kiedy na to zwracało się uwagę.

Na pewno zyskaliśmy turystycznie.

– Racja. Drugą rzeczą, która nam została, to wizerunek. Od Euro 2012 liczymy okres, w którym zaczęliśmy bardzo mocno obrabiać straty do europejskich potęg turystycznych. Przybywa nam bardzo dużo turystów. Zgodnie z Global City Index, który mierzy najbardziej atrakcyjne turystycznie rynki, po Euro jesteśmy w pierwszej 10 miast, które odnotowały największy przyrost turystyki indywidualnej. Dla nas efekt po Euro dotyczył głównie wizerunku miasta, bo Warszawa nie była nigdy na żelaznej mapie odwiedzających. Nie mieliśmy dobrego PR.

Odbiór inwestorów także zmienił się w związku z Euro?

– Moim zdaniem ta zmiana nie była aż tak zauważalna, jak w poprawie wizerunku miasta za granicą. Warszawa przed Euro miała dość dobrą prasę wśród inwestorów, byliśmy doceniani za stabilny rynek. W biznesie, w przeciwieństwie do turystyki, emocje nie są pierwszoplanowe. Przeszliśmy suchą stopą przez kryzys, który odsłonił wiele słabości innych rynków.

Inwestorzy zauważyli, że nasz sektor finansowy był znacznie bardziej stabilny z racji tego, że przechodził transformację w innym okresie. Zbiegło się to w czasie z napływem dużych środków z Unii Europejskiej, które mocno ustabilizowały rynek finansowy.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie jest potrzebna. Tytlko trzeba śledzić dyrektywy Komisji Europejskiej i miasta bez spalarni jak np. Ljubliana. Ale u nas lobby budowania wielkich i drogich instalacji nie za swoje (ale publiczne) pieniądze jest wciąż wyrocznia dla ciemniaków urzędników

trex2, 2016-07-01 23:08:55 odpowiedz

Pan Prezydent wszystkie pytania dobrze sformułował. Pominął jednak milczeniem fakt zanieczyszczonego w Warszawie ponad dopuszczalną normę powietrza. Nie wspomniał też o żużlu, szkodliwym odpadzie ze spalani. Pominął też milczeniem kwestie obliczeń potrzeb spalania. Dziś recykling jest w Warszawie ba...rdzo mały, zawiniony przez pana Stanisława Żelichowskiego i innych posłów, którzy fatalne ustawy śmieciowe uchwalili, blokując w Polsce i w Warszawie uczenie się segregacji u źródła, czyli w domach, lub blisko bloków (jak w mieście Nakło). Obecny recykling nie obejmuje w warszawie nawet 15% odpadów, a powinien być wielokrotnie większy, sięgający w bardzo dobrze funkcjonującym mieści 90%. To jest najważniejsze strategiczne wyzwanie Warszawy. Trzeba też powiedzieć, że obok jednej z trzech elektrociepłowni już jest spalarnia, na Targówku. Ewentualne następne trzeba budować przy dwóch pozostałych elektrociepłowniach, aby nie wozić zmieszanych śmieci po całym rozległym mieście. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-06-24 16:12:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE